Magia powraca! Nocna premiera Harry’ego Pottera

Spe­cjal­ne oko­licz­no­ści wyma­ga­ją spe­cjal­ne­go pod­ca­stu, zatem z oka­zji noc­nej pre­mie­ry naj­now­szej odsło­ny cyklu o Har­rym Pot­te­rze – „Har­ry Pot­ter i prze­klę­te dziec­ko”, poja­wia się na Kon­glo­me­ra­cie nowy głos. Nasza sta­ła słu­chacz­ka Bogu­sia Szew­czyk, jak wie­lu przed nią, posta­no­wi­ła przejść na Ciem­ną Stro­nę i coś nagrać, zamiast tyl­ko bier­nie chło­nąć pod­ca­sty. Może­cie więc podzi­wiać jej pierw­sze w życiu nagra­nie (zre­ali­zo­wa­ne na gorą­co, w środ­ku nocy, bez­po­śred­nio po pre­mie­rze książ­ki), w któ­rym oma­wia jak wyglą­da­ła pre­mie­ra u niej w księ­gar­ni, opo­wia­da jakie emo­cje towa­rzy­szy­ły jej kie­dy się­gnę­ła pierw­szy raz po „Prze­klę­te dziec­ko” oraz wpa­da w dziu­rę czasoprzestrzenną.

A jako, że Man­do cze­kał na tę książ­kę tyl­ko tro­chę mniej niż na nowe Gwiezd­ne woj­ny, to posta­no­wił dorzu­cić trzy gro­sze od sie­bie. Opo­wie więc o tym co widział na noc­nych pre­mie­rach rela­cjo­no­wa­nych w inter­ne­tach, o tym co moż­na zna­leźć w Bie­dron­ce i w koń­cu zdra­dzi też pierw­sze wra­że­nia z lek­tu­ry. Zapraszamy!

Hubert Spandowski

http://radio-sk.blogspot.com/

Fanatyk Stephena Kinga. Współautor polskiego serwisu Kinga. Miłośnik filmu (głównie fantastyki i B-klasowych horrorów), nałogowy pochłaniacz seriali, książek i komiksów. Nieuleczalny kolekcjoner. Bywalec konwentów lubiący integrację miedzyfandomową. Wielki fan Star Wars w każdej postaci.

Bogusia Szewczyk

Z wykształcenia dziennikarka, z zamiłowania księgarka, z przypadku podcasterka. Wieczna entuzjastka wszystkiego, co ma związek z sensacją i szeroko rozumianą fantastyką. Fanka The X files na zawsze!! Niereformowalna gaduła, gotowa zamęczyć was rozedrganym z emocji słowotokiem.

  • Man­do­us

    Jesz­cze raz dzię­ki! Ogól­nie nie rozu­miem aż takiej kon­tro­li imprez. Wyda­je mi się, że to w jaki spo­sób dana księ­gar­nia zachę­ca do zaku­pu książ­ki to już jej spra­wa tak­że ten motyw z akcep­ta­cja pla­ka­tu jest dziw­ny. Kur­de Disney tak nie kon­tro­lo­wał pre­mie­ry epi­zo­du VII 🙂 Cho­ciaż też tam była kon­tro­la tego jak nazwa­na jest impre­za urzą­dza­na w kinie i nazew­nic­two zale­ża­ło od tego czy był tam ktoś z ofi­cjal­nych grup kostiu­mo­wych czy nie. Co się tyczy atrak­cji zor­ga­ni­zo­wa­nych przez wydaw­cę to opo­wia­da­łem Szy­ma­so­wi ostat­nio aneg­do­tę (wypa­dła z pod­ca­stu bo to było przy nagra­niu HP6 a tam i tak było mnó­stwo blo­oper­sów). Jak byłem na pre­mie­rze HP7 to był kon­kurs dla dzie­ci i jed­no z pytań brzmia­ło „Ile hor­cruc­sów stwo­rzył Vol­de­mort według Dum­ble­do­ra?”. Dziec­ko odpo­wie­dzia­ło, że 7 i dosta­ło punkt a ja sta­ry dziad pod­sze­dłem do pani pro­wa­dzą­cej i mówię, że mają błąd, że nie 7 tyl­ko 6. Ona się upie­ra to wzią­łem „Księ­cia” z pół­ki, prze­kart­ko­wa­łem i jej prze­czy­ta­łem cytat. Ona mi na to, że to są pyta­nia i odpo­wie­dzi od wydaw­cy, oni w nie nie inge­ru­ją i sko­ro tak jest to jest to pra­wi­dło­wa odpo­wiedź. Oczy­wi­ście zda­ję sobie spra­wę z dziw­no­ści sytu­acji kie­dy dzie­ci się bawią a jakiś sta­ry dziad sie wtrą­ca dla­te­go roz­ma­wia­łem z panią na boku i raczej szep­tem, tak na luzie, na spokojnie 🙂

    • Szy­mas

      Dobrze, że mia­łem nie­spo­dzie­wa­ną wizy­tę kuzy­na i Nekro na gło­wie, bo ina­czej nagra­li­by­śmy 30 minut wstępu 😀

  • Szy­mas

    Dzię­ę­ę­ę­ę­ę­ę­ę­ę­ę­ę­ę­ki! 🙂
    Kur­czę, nie rozu­miem, dla­cze­go wydaw­ca wspie­ra sie­ciów­ki, któ­re prze­cież już na star­cie mają prze­wa­gę i raczej nie będą mia­ły pro­ble­mów ze sprze­da­żą, a igno­ru­je mniej­sze księ­gar­nie. Wszy­scy wie­my, jak wydaw­cy narze­ka­ją na warun­ki współ­pra­cy z Empi­kiem, a potem sami two­rzą taką pato­lo­gię… Meh.
    Pomysł na prze­pro­wa­dze­nie lek­cji z kon­kur­sa­mi brzmi super 🙂 Sam bym chęt­nie wziął w nich udział lub też jakieś poprowadził 😀
    Książ­kę jedy­nie roz­pa­ko­wa­łem i prze­kart­ko­wa­łem, więc nie wypo­wiem się na temat jej tre­ści, ale mam nadzie­ję, że gdy tro­chę ode­śpię, to szyb­ko nad­ro­bię zaległości 🙂

    PS Sza­cun za jakość nagra­nia, tem­po mówie­nia, płyn­ność, głos i w ogó­le za cało­kształt 🙂 Oczy­wi­ście dołą­czam się do życzeń Man­do i Jerry’ego, byś czę­ściej chwy­ta­ła za dyk­ta­fon / mikro­fon, mam jedy­nie małą proś­bę: nie nagry­waj dla kon­ku­ren­cji, bo nam sta­ty­sty­ki spadną!!! 🙂
    PPS Lepiej mieć kil­ko­ro takich fanów jak Ty, niż kil­ka tysię­cy laj­ków na FP 🙂

  • Zbi­gniew Zydor

    Jak Man­do, też jestem raczej na nie.

    [SPOILERY]
    Co praw­da, jesz­cze nie dokoń­czy­łem książ­ki (jestem w poło­wie trze­cie­go aktu), ale czu­ję się zawie­dzio­ny. Począ­tek roz­po­czął się świet­nie, mia­łem wra­że­nie, że opo­wieść będzie w jakimś sen­sie głęb­sza. To wła­śnie te 50 stron, tyy­y­le się dzia­ło. Dalej, nie­ste­ty, gorzej. Histo­ria robi pew­nie nie­sa­mo­wi­te wra­że­nie na sce­nie, w koń­cu sce­ny magii czy choć­by w jezio­rze wyma­ga­ją roz­ma­chu i nie­sa­mo­wi­tej ilu­zji. Tym­cza­sem sama histo­ria trzy­ma poziom kiep­skie­go fan­fi­ka. Jest naiw­na – Sna­pe za szyb­ko uwie­rzył Scor­piu­so­wi jak na ruch opo­ru, Jęczą­ca Mar­ta pyta wprost, czy boha­te­ro­wie chcą cof­nąć się w cza­sie, gdy tyl­ko wspo­mi­na­ją o Tur­nie­ju Trój­ma­gicz­nym. Pomysł ze zmie­nia­czem cza­su wyko­rzy­sty­wa­nym na taką ska­lę jest zwy­czaj­nie bzdur­ny. Gdy­by to było dopusz­czal­ne w sied­miok­się­gu, zapew­ne już daw­no zosta­ło­by wyko­rzy­sta­ne, by namie­szać w głów­nej linii cza­so­wej. Bitwa z rega­łem Her­mio­ny jest nie­lo­gicz­na. Wal­ka Mal­foya z Har­rym Pot­te­rem wyglą­da jak far­sa. Pani z wóz­kiem ze szpi­kul­ca­mi – proszę…
    „Prze­klę­te dziec­ko” to źle poj­mo­wa­na ambi­cja, żeby cofać się jak naj­czę­ściej do zna­nych ele­men­tów z powie­ści i wywo­ły­wać w nich zamie­sza­nie. Cią­go­ta, żeby na siłę przed­sta­wić alter­na­tyw­ne wer­sje wyda­rzeń, bez ich roz­wi­ja­nia. I, co ude­rza, naj­bar­dziej: cał­ko­wi­ta nie­umie­jęt­ność pogo­dze­nia powa­gi z humo­rem, przez co chy­ba trud­no będzie się odna­leźć w niej doro­słe­mu czy­tel­ni­ko­wi. Zde­cy­do­wa­nie mniej doj­rza­ła niż ostat­nie powie­ści cyklu i gorzej pomy­śla­na niż pierw­sze. A w dodat­ku cha­rak­te­ro­lo­gicz­nie mało wia­ry­god­na. Mamy wra­że­nie, że nie zna­my tych posta­ci. Sna­pe to przy­ja­zny, żar­to­bli­wy misio, Ron dostał chy­ba demen­cji i zacho­wu­je się jak na dru­gim roku. Et cetera.
    Jest kil­ka dobrych ele­men­tów – 50 pierw­szych stron mnie zachwy­ci­ło. Podo­ba­ło mi się kil­ka pomy­słów z trze­cie­go aktu – przede wszyst­kim spo­tka­nie Mal­foya ze Scor­piu­sem w Mini­ster­stwie Magii, nasto­lat­ki wycie­ra­ją­ce krew z butów. „Za Vol­de­mor­ta i wolę wal­ki” wej­dzie chy­ba do moje­go słownika.

    • Man­do­us

      Wła­snie skoń­czy­łem czy­tać i napraw­dę jestem cho­ler­nie roz­cza­ro­wa­ny. Posta­ram się wyło­żyć wszyst­ko w pod­ca­ście. Pocze­ka­my jesz­cze aż Szy­mas zacznie i skoń­czy czy­tać choć w tej chwi­li nie mam ser­ca poga­niać go bo naj­chęt­niej zabrał­bym mu tę książ­kę by nie psuł sobie dobre­go wra­że­nia będąc bez­po­śred­nio po lek­tu­rze sied­miok­się­gu. Napraw­dę nie pole­cam niko­mu jak rzad­ko. Bar­dzo zła książka.

      • Bogu­sia

        O nie.….….… 🙁
        Czy­tam powo­li, wczo­raj za dużo się dzia­ło, żebym mogła się skupić.… 😀
        Tutaj chy­ba cho­dzi też w dużej mie­rze o podej­ście. To, co wyglą­da dobrze na deskach teatru, nie zawsze w for­mie sło­wa pisa­ne­go ma podob­ną war­tość. Na razie nie mam zda­nia. Pew­nie wie­czo­rem, jak skoń­czę czy­tać to już będę mogła coś kon­kret­niej napisać.…

      • Zbi­gniew Zydor

        Oj, tak. Niby mam pro­ble­my, żeby ją potę­pić w czam­buł, bo jed­nak [SPOILER, chy­ba] sce­ny w Doli­nie Godry­ka są na tro­chę wyż­szym pozio­mie niż resz­ta, to jed­nak całość napi­sa­na jest fatal­nie, co chwi­la coś budzi poczu­cie absur­du, np. [SPOILER] „Upo­ko­rzy­li­śmy Cedri­ka, więc się wściekł i został śmier­cio­żer­cą”. „Absurd” to tak napraw­dę sło­wo, któ­re naj­le­piej opi­su­je tę książ­kę. I cho­ciaż nacią­ga­ny pomysł z toż­sa­mo­ścią głów­ne­go czar­ne­go cha­rak­te­ru mógł­by się spraw­dzić, to na pew­no nie spraw­dza się w tej histo­rii. Mój egzem­plarz pew­nie wylą­du­je na pół­ce z książ­ka­mi „gor­sze­go sor­tu”, zamiast obok cyklu Row­ling, bo chcę je w świa­do­mo­ści oddzie­lić. Cze­kam na podcast.

        • Man­do­us

          Dla mnie sce­ny z DG nie są lep­sze. Prze­okrut­nie złe to dla mnie było i wie­le nie zbra­kło bym pod­czas tego fina­łu prze­stał czy­tać w cho­le­rę. [SPOILER] Har­ry trans­mu­tu­ją­cy się w Vol­de­mor­ta?!?! Boha­te­ro­wie sprze­cza­ją­cy się w klu­czo­wej chwi­li kto ma się w nie­go trans­mu­to­wać?!? Sama świa­do­mość tego, że tak wyrzy­ga­no się na tę sce­nę. Jed­ną z naj­bar­dziej dra­ma­tycz­nych scen. I teraz co? Jak będę czy­tał o śmier­ci rodzi­ców Harry’ego to mam se wyobra­żać, że za oknem Harry/Voldemort i eki­pa wal­czy z sekret­nym dziec­kiem Vol­de­mor­ta? Sam motyw poka­za­nia jak Har­ry musi odpu­ścic i pozwo­lić na śmierć rodzi­ców był­by super ale cała otocz­ka mi to cho­ler­nie popsu­ła. A już sam fakt, że cała eki­pa się tam zna­la­zła… arcy­plan z kocykiem…

          • Zbi­gniew Zydor

            Wiesz, ja po opu­bli­ko­wa­niu swo­je­go wcze­śniej­sze­go komen­ta­rza i wypa­le­niu papie­ro­sa, żeby odre­ago­wać, zaczą­łem się zasta­na­wiać, czy napraw­dę mia­łem pod­sta­wy, by sądzić, że te sce­ny są lep­sze – i dosze­dłem do wnio­sku, że nie, bo naj­wi­docz­niej w naj­waż­niej­szym momen­cie histo­rii zaczą­łem wypie­rać z umy­słu to, co czy­tam. I że wpływ na to, że uda­ło mi się zna­leźć coś, co by „Prze­klę­te dziec­ko” bro­ni­ło w choć naj­mniej­szym stop­niu, miał fakt, że absur­dy utrzy­my­wa­no wte­dy na sta­łym pozio­mie – ale tyl­ko dla­te­go, że nie moż­na już było popaść w więk­sze, chy­ba że poja­wił­by się tęczo­wy jed­no­ro­żec mówią­cy ludz­kim gło­sem: „Kochaj­cie się”. Zresz­tą nie­da­le­ko od [SPOILER] „Jestem naj­bar­dziej wylu­zo­wa­ny”, „Chcia­łam tyl­ko zoba­czyć ojca, chlip!”. O trans­mu­ta­cji i kocy­ku nie chcę się wypo­wia­dać. To boli. Pod­czas lek­tu­ry tej książ­ki zdo­ła­no mi tak uszko­dzić mózg, że prze­śli­zgną­łem się po tym wzro­kiem, na mojej twa­rzy poja­wił się nie­okre­ślo­ny gry­mas – i czy­ta­łem dalej, by jak naj­szyb­ciej to skoń­czyć i już do tego nie wra­cać. Dla­te­go powi­nie­nem odwo­łać swo­je wcze­śniej­sze sło­wa, bo od kil­ku godzin wiem, że moż­na zna­leźć jed­nak inną zale­tę „Prze­klę­te­go dziec­ka”, któ­ra nie jest ilu­zją. To zdol­ność znie­czu­la­nia na naj­więk­sze dzie­ją­ce ci się zło. Przed uży­ciem skon­sul­to­wać się z leka­rzem lub farmaceutą.

  • Bogu­sia

    Jesz­cze kil­ka słów już bar­dziej na chłodno 😀 

    Żaby nie było, że tyl­ko narze­kam napi­szę też tro­chę w ogó­le o Media Rodzi­nie. Dobrze, że coś robią i przy­go­to­wu­ją pro­po­zy­cje dla księ­ga­rzy. W przy­pad­ku innych wydaw­nictw naj­czę­ściej jest tak, że gło­śne pre­mie­ry po pro­stu się poja­wia­ją, naj­czę­ściej bez odpo­wied­niej opra­wy. Man­do coś na ten temat wie, bo śle­dzi to na przy­kła­dzie ksią­żek Kin­ga, ale też i innych. Naj­czę­ściej są to jakieś pla­ka­ty, zakład­ki, ksią­żecz­ki z frag­men­ta­mi utwo­ru, przy gło­śniej­szych tytu­łach bil­bor­dy i fil­mi­ki rekla­mo­we. Har­ry Pot­ter to feno­men i wydaw­nic­two od lat wie, jak popu­lar­na to seria. Dobrze, że dba­ją o promocję 😀 

    Z tym pla­ka­tem to bar­dziej jest tak, że wszyst­ko co ma zwią­zek z Har­rym to pro­blem mar­ki i glo­bal­nej poli­ty­ki zastrze­żo­nych zna­ków towa­ro­wych. Nie wspo­mi­nam o tym w nagra­niu, ale Media Rodzi­na na pew­no jest też kon­tro­lo­wa­na przez bry­tyj­skie­go wydaw­cę i pew­nych zasad muszą prze­strze­gać. Pla­ka­ty to w sumie też podob­no opra­co­wa­li Bry­tyj­czy­cy i ana­lo­gicz­nie pol­ski dys­try­bu­tor musi dbać, żeby np nie zdra­dzo­no na nich nic z fabu­ły, bo to mogło­by wpły­nąć na sprzedaż. 

    Jed­nak odno­śnie sprze­da­ży w mar­ke­tach to ja mam swo­je zda­nie! Wiem, że mar­ke­ty na pew­no nie mia­ły tego wcze­śniej w sprze­da­ży, bo jestem pew­na, że wydaw­nic­two zastrze­gło to w umo­wie z nimi. Jeśli od pół­no­cy – to obo­wią­zu­je to wszyst­kich bez wyjąt­ku. My książ­ki dosta­li­śmy w dzień pre­mie­ry, więc nie­moż­li­wo­ścią było, żeby wcze­śniej coś zmajstrować. 

    Mar­ke­ty mnie bar­dzo dener­wu­ją. Tutaj nie cho­dzi o dostęp­ność, bo tutaj nie mam abso­lut­nie żad­nych zastrze­żeń. Im więk­sza szan­sa na to, że ktoś kupi książ­kę tym lepiej. W przy­pad­ku Pot­te­ra on od zawsze koja­rzy mi się z księ­gar­nia­mi, z noc­ny­mi pre­mie­ra­mi. I to tak bar­dzo razi, kie­dy księ­gar­nie się sta­ra­ją, robią impre­zę, pro­mo­cję, a potem się oka­zu­je, że pod wzglę­dem ceny nie jeste­śmy kon­ku­ren­cyj­ni. To bar­dziej cho­dzi o to, jak jeste­śmy trak­to­wa­ni – mar­gi­nal­nie, a to nie do koń­ca uczciwe. 

    Eeeeeeeee, ale sobie usta­wi­łam wyso­ko poprzecz­kę. Tyle miłych słów. Mam nadzie­ję, że przy następ­nych nagra­niach oka­że się, że to nie było tyl­ko szczę­ście debiutantki… 😀

    • Man­do­us

      No wła­snie potem o tym pla­ka­cie se pomy­śla­łem, że tak może to wyglą­dać. Przy­kła­do­wo kie­dyś Jacek Drew­now­ski wie­lo­krot­nie mówił, że każ­dy zło­żo­ny maga­zyn Star Wars Komiks musi być wysła­ny do zatwier­dze­nia, każ­dy układ, roz­kład logo itd wszyst­ko musi być akcep­to­wa­ne. I tutaj pew­nie tez tak jest co rozu­miem choć to z kolei spra­wia, że pierw­szy aka­pit z pochwa­ła­mi może­my sobie daro­wać bo to jak Media Rodzi­na trak­tu­je pre­mie­ry ksią­żek też pew­nie jest jakoś z góry na nich narzu­co­ne. Poza tym tak ludzie zosta­li przy­zwy­cza­je­ni, tego ludzie ocze­ku­ją i to jest w sta­nie ich skło­nić by pójść na pre­mie­rę i kupić po cenie okład­ko­wej a nie zama­wiać przez inter­net po cenie -35%. To że nie moż­na było sprze­da­wać wcze­śniej to ja rozu­miem ale wie­le księ­gar­ni nie raz robi­ło błąd (świa­do­mie lub nie). Taki Empik wie­lo­krot­nie sprze­dał gdzieś książ­kę przed cza­sem. Rów­nież chy­ba poprzed­nie Pot­te­ry ale też czę­sto Kin­gi pusz­cza­li za szyb­ko. Wiem bo noc­ny się zawsze wku­rza jak taka infor­ma­cja gdzieś w necie wypły­wa i nigdy nam nie pozwa­la pisać na fanpage’u SK.pl 🙂 A co się tyczy dostęp­no­ści w mar­ke­tach to jest fak­tycz­nie lipa. Dla mnie w przy­pad­ku tej książ­ki o zaku­pie w dzień pre­mie­ry decy­du­ją dwa czyn­ni­ki – impre­za i czas (a tym razem był to tyl­ko czas bo impre­zy odpu­ści­łem). Jestem w sta­nie zapła­cić cenę okład­ko­wą by mieć książ­kę w sobo­tę a nie w ponie­dzia­łek czy wto­rek z inter­ne­tu. Dro­żej ale szyb­ciej. Gdy­by nie to, że bar­dzo chcia­łem mieć wyda­nie w twar­dej opra­wie to serio nic by mnie nie skło­ni­ło by iść do księ­gar­ni sko­ro za pół dar­mo wala się po Biedronkach.

      • Man­do­us

        Na mar­gi­ne­sie, z Empi­ku dosta­łem maila już w czwar­tek, że pacz­ka wysła­na i po cichu liczy­łem, że nie ozna­czy­li jakoś spe­cjal­nie tych paczek i, że przyj­dzie w pią­tek (bo zwy­kle następ­ne­go dnia przy­cho­dzi) i że sobie już po pra­cy odbio­rę. O dzi­wo do teraz nie przy­szedł mail, że pacz­ka doszła czy­li w sobo­tę też bym nie ode­brał zamó­wie­nia przez neta.

        • Bogu­sia

          A to dziwne…
          Mnie zasta­no­wi­ło tak­że to, co mówił Mar­cin – o tym, że były zapi­sy na książ­ki i że w nie­któ­rych księ­gar­niach nie było wia­do­mo czy książ­ka będzie w sobo­tę… W hur­tow­niach już od ponad mie­sią­ca ist­nia­ła moż­li­wość przed­sprze­da­ży, z okre­ślo­nym przez dostaw­cę ter­mi­nem reali­za­cji. Zatem to nie powi­nien być pro­blem, doko­nać zaku­pu w sobo­tę… Zapi­sy jesz­cze rozu­miem, rezer­wa­cje też czę­sto pro­po­nu­ję, jeśli komuś bar­dzo zale­ży. Ale jeśli, o ile dobrze zro­zu­mia­łam, księ­gar­nie NIE ZAMÓWIŁY TAKIEJ PREMIERY wcze­śniej lub robią zapi­sy, żeby mieć orien­ta­cje ile mniej wię­cej ksią­żek muszą zamó­wić to nie jest dobrze.… Bo to ozna­cza, że kry­zys i trud­na sytu­acja małych księ­gar­ni są odczu­wal­ne nawet przy takich oka­zjach jak kolej­ny Pot­ter. Niepokojące!! 🙁

Fatal error: Allowed memory size of 134217728 bytes exhausted (tried to allocate 6589534 bytes) in /home/pmateja2/domains/konglomeratpodcastowy.pl/public_html/wp-includes/wp-db.php on line 1996