Doktor Sen

Kin­go­wa Jesień 2019 dobie­gła koń­ca! Co praw­da przed nami jesz­cze finał jed­ne­go seria­lu, a w Radiu SK przy­naj­mniej dwie seria­lo­we recen­zje, ale wraz z kino­wą pre­mie­rą fil­mu „Dok­tor Sen” może­my śmia­ło powie­dzieć, że zakoń­czył się ten sza­lo­ny mara­ton w któ­rym uczest­ni­czy­li­śmy przez ostat­nie kil­ka mie­się­cy. Czy był to satys­fak­cjo­nu­ją­cy okres? Na ogól­ne pod­su­mo­wa­nie przyj­dzie czas nie­ba­wem. Dzi­siaj nato­miast przy­glą­da­my się bli­żej trze­ciej tego­rocz­nej pre­mie­rze kino­wej ekra­ni­za­cji książ­ki Ste­phe­na Kin­ga. Przed mikro­fo­na­mi zasia­da­ją Hubert „Man­do” Span­dow­ski (współ­au­tor ser­wi­su StephenKing.pl) oraz Seba­stian „Burial” Kubań­czyk (autor stro­ny Kingowiec.pl) i pomi­mo począt­ko­wych zapew­nień o nie zdra­dza­niu waż­nych ele­men­tów fabu­ły, ser­wu­ją ponad 70 minut, któ­ra chy­ba jest jed­nak tro­chę spo­ile­ro­wa. Tak­że jeśli to dla was wiel­ki pro­blem to idź­cie naj­pierw do kina i dorzuć­cie kil­ka gro­szy ze swo­je­go port­fe­la, bo „Dok­tor Sen”, pomi­mo bar­dzo entu­zja­stycz­nych recen­zji, nie radzi sobie naj­le­piej pod tym katem. My nato­miast spró­bu­je­my odpo­wie­dzieć na pyta­nie czy fak­tycz­nie jest tak dobrze jak mówią, czy Mike Fla­na­gan znów pora­dził sobie z trud­nym tema­tem, na ile udał się ten kar­ko­łom­ny zabieg połą­cze­nia ekra­ni­za­cji książ­ki i sequ­ela fil­mu Stan­leya Kubric­ka oraz czy „Dok­tor Sen” to rze­czy­wi­ście naj­lep­sza ekra­ni­za­cja tek­stu Ste­phe­na Kin­ga od cza­su „Ska­za­nych na Shaw­shank”. Zapra­sza­my do audycji.

Avatar

Hubert Spandowski

http://radio-sk.blogspot.com/

Fanatyk Stephena Kinga. Współautor polskiego serwisu Kinga. Miłośnik filmu (głównie fantastyki i B-klasowych horrorów), nałogowy pochłaniacz seriali, książek i komiksów. Nieuleczalny kolekcjoner. Bywalec konwentów lubiący integrację miedzyfandomową. Wielki fan Star Wars w każdej postaci.

Sebastian Kubańczyk

Sebastian Kubańczyk

https://kingowiec.pl

Fanatyk Kinga i zapalony czytacz Maberry'ego, Ketchuma, Strauba i pulpy rodem z lat 80-tych i 90-tych, na której się wychował. Regularnie wraca do "Podziemnego kręgu", "Szklanej pułapki" i "Zaginionego Horyzontu", nie gardzi ani kinem ambitnym, ani główno(i gówno)nurtowym. Zawsze wyczekuje nowej płyty KULTU, zdarza mu się godzinami słuchać Goblina czy Carpentera (ocierając co jakiś czas łezkę w oku). Podcastuje tylko gościnnie.