Matrix Reaktywacja

Za dwa dni w kinach zago­ści „Matrix: Zmar­twych­wsta­nia”. Aby przy­go­to­wać się na moż­li­we nawią­za­nia do ory­gi­nal­nej try­lo­gii Bogu­sia, Sev i Jer­ry posta­no­wi­li odświe­żyć wcze­śniej­sze fil­my z serii i co nie­co o nich pody­sku­to­wać. Po „Matri­xie” przy­szedł czas na sequ­ele i tak nasza eki­pa wzię­ła na warsz­tat dru­gi film, czy­li „Matrix Reak­ty­wa­cja”. Kogo wku­rzy­ła wizy­ta w kinie? Jak oce­nia­my po latach roz­wią­za­nia fabu­lar­ne zapro­po­no­wa­ne przez sio­stry Wachow­skie? Czy efek­ty spe­cjal­ne nadal robią wra­że­nie? Czy Word i Excel mogą wejść w zwią­zek mał­żeń­ski? Jak spodo­ba­ło się nam przed­sta­wie­nie ostat­nie­go mia­sta ludzi? O tym wszyst­kim i wie­lu innych kwe­stiach posłu­cha­cie w dzi­siej­szym podcaście.

Bogusia Szewczyk

Z wykształcenia dziennikarka, z zamiłowania księgarka, z przypadku podcasterka. Wieczna entuzjastka wszystkiego, co ma związek z sensacją i szeroko rozumianą fantastyką. Fanka The X files na zawsze!! Niereformowalna gaduła, gotowa zamęczyć was rozedrganym z emocji słowotokiem.

Michał Ogrodowicz

https://www.youtube.com/channel/UCgCe_2CiiO7F40K30io9v3Q

Gwiezdne Wojny okiem fana z Wrocławia, regularnie na kanale Ziemniaczane Pole Komisarza Seva.

Michał Rakowicz

Redaktor Carpe Noctem i współtwórca Konglomeratu podcastowego. Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji.

2 thoughts on “Matrix Reaktywacja

  • 23 grudnia 2021 at 18:11
    Permalink

    Oglą­da­łem wszyst­kie Matri­xy w oko­li­cach pre­mie­ry w kinie, ale mam bar­dzo nie­po­pu­lar­ną opi­nię, bo nie uwa­żam jedyn­kę, za naj­lep­szy film Wachow­skich, tyl­ko ich debiut Bound, któ­ry uwiel­biam. Jak obej­rza­łem Matri­xa 1 w kinie to zasta­na­wia­łem się, skąd taki zachwyt nad tym fil­mem, bo nie licząc stro­ny tech­nicz­nej, to jest pro­duk­cja, któ­ra skła­da się z samych zapo­ży­czeń i pomy­słów, któ­re były w innych dzie­łach popkul­tu­ry (fil­mach, seria­lach, ani­me, itd). Sio­stry (a wte­dy bra­cia) zerżnę­li pomy­sły z wie­lu dzieł popkul­tu­ry (moż­na zapy­tać, z cze­go nie poży­czy­li?) i wrzu­ci­li do jed­ne­go kotła i wymieszali.

    Mniej wię­cej w tym samym cza­sie mia­ły pre­mie­rę eXi­stenZ i Dark City z Jen­ni­fer Con­nel­ly, któ­re dla mnie są lep­szym Matri­xem jak Matrix 1. A co tam te fil­my, pamię­tam jak powta­rza­łem kil­ka lat temu jedyn­kę Bla­de­’a ze Sni­pe­sem i wie­le scen wizualnych/akcji zasko­czy­ło mnie jak są podob­ne do tych z pierw­sze­go Matri­xa, a Bla­de miał pre­mie­rę chy­ba rok wcześniej.

    Po sean­sie byłem zado­wo­lo­ny ale nie zachwy­co­ny i może dla­te­go dwój­kę oce­niam tak samo jak jedyn­kę, a nawet bar­dziej mi się podo­ba (to jest dopie­ro nie­po­pu­lar­na opi­nia), bo dla mnie Matrix 1 to był i jest wciąż nic wię­cej jak tyl­ko kino roz­ryw­ko­we, w któ­rym wszyst­kie te reli­gij­no filo­zo­ficz­ne momen­ty, to są tyl­ko wła­śnie momen­ty, nie po to by wysu­wać róż­ne teo­rie, tyl­ko po to by widzo­wie myśle­li, że maja do czy­nie­nia z czymś wię­cej jak kinem roz­ryw­ko­wym. Ale ja do Matri­xa zawsze pod­cho­dzi­łem z nasta­wie­niem, że to czy­ste kino roz­ryw­ko­we i dla­te­go nie roz­cza­ro­wa­łem się dwój­ką, z któ­rej pamię­tam rów­nie dużo co z jedyn­ki, a sce­nę na auto­stra­dzie to uwiel­biam bar­dziej jak słyn­ną strze­la­li­nę w koń­ców­ce jedynki. 

    Dwój­ka wpro­wa­dzi­ła kil­ka nowych teo­rii, że nasz świat, to kolej­na wer­sja nie­wol­ni­cze­go świa­ta, że ludzie śnią o wol­no­ści, co wyda­wa­ło się, że wywra­ca całą fabu­łe pierw­sze­go fil­mu do góry noga­mi, ale jak poka­za­ła trój­ka, to była tyl­ko zmył­ka. Oka­za­ło się, że try­lo­gia Matrix to nie jest ambit­ne SF, tyl­ko pro­ste kino roz­ryw­ko­we, a wszel­kie tro­py, nawią­za­nia do filo­zo­fii, reli­gii, są tyl­ko po to, bo brzmią cool, ale po nic wię­cej. A z trój­ki to nic nie pamię­tam, nawet scen akcji, poza wal­ka z agen­tem Smithem.

  • 23 grudnia 2021 at 18:11
    Permalink

    Oglą­da­łem wszyst­kie Matri­xy w oko­li­cach pre­mie­ry w kinie, ale mam bar­dzo nie­po­pu­lar­ną opi­nię, bo nie uwa­żam jedyn­kę, za naj­lep­szy film Wachow­skich, tyl­ko ich debiut Bound, któ­ry uwiel­biam. Jak obej­rza­łem Matri­xa 1 w kinie to zasta­na­wia­łem się, skąd taki zachwyt nad tym fil­mem, bo nie licząc stro­ny tech­nicz­nej, to jest pro­duk­cja, któ­ra skła­da się z samych zapo­ży­czeń i pomy­słów, któ­re były w innych dzie­łach popkul­tu­ry (fil­mach, seria­lach, ani­me, itd). Sio­stry (a wte­dy bra­cia) zerżnę­li pomy­sły z wie­lu dzieł popkul­tu­ry (moż­na zapy­tać, z cze­go nie poży­czy­li?) i wrzu­ci­li do jed­ne­go kotła i wymieszali.

    Mniej wię­cej w tym samym cza­sie mia­ły pre­mie­rę eXi­stenZ i Dark City z Jen­ni­fer Con­nel­ly, któ­re dla mnie są lep­szym Matri­xem jak Matrix 1. A co tam te fil­my, pamię­tam jak powta­rza­łem kil­ka lat temu jedyn­kę Bla­de­’a ze Sni­pe­sem i wie­le scen wizualnych/akcji zasko­czy­ło mnie jak są podob­ne do tych z pierw­sze­go Matri­xa, a Bla­de miał pre­mie­rę chy­ba rok wcześniej.

    Po sean­sie byłem zado­wo­lo­ny ale nie zachwy­co­ny i może dla­te­go dwój­kę oce­niam tak samo jak jedyn­kę, a nawet bar­dziej mi się podo­ba (to jest dopie­ro nie­po­pu­lar­na opi­nia), bo dla mnie Matrix 1 to był i jest wciąż nic wię­cej jak tyl­ko kino roz­ryw­ko­we, w któ­rym wszyst­kie te reli­gij­no filo­zo­ficz­ne momen­ty, to są tyl­ko wła­śnie momen­ty, nie po to by wysu­wać róż­ne teo­rie, tyl­ko po to by widzo­wie myśle­li, że maja do czy­nie­nia z czymś wię­cej jak kinem roz­ryw­ko­wym. Ale ja do Matri­xa zawsze pod­cho­dzi­łem z nasta­wie­niem, że to czy­ste kino roz­ryw­ko­we i dla­te­go nie roz­cza­ro­wa­łem się dwój­ką, z któ­rej pamię­tam rów­nie dużo co z jedyn­ki, a sce­nę na auto­stra­dzie to uwiel­biam bar­dziej jak słyn­ną strze­la­li­nę w koń­ców­ce jedynki. 

    Dwój­ka wpro­wa­dzi­ła kil­ka nowych teo­rii, że nasz świat, to kolej­na wer­sja nie­wol­ni­cze­go świa­ta, że ludzie śnią o wol­no­ści, co wyda­wa­ło się, że wywra­ca całą fabu­łe pierw­sze­go fil­mu do góry noga­mi, ale jak poka­za­ła trój­ka, to była tyl­ko zmył­ka. Oka­za­ło się, że try­lo­gia Matrix to nie jest ambit­ne SF, tyl­ko pro­ste kino roz­ryw­ko­we, a wszel­kie tro­py, nawią­za­nia do filo­zo­fii, reli­gii, są tyl­ko po to, bo brzmią cool, ale po nic wię­cej. A z trój­ki to nic nie pamię­tam, nawet scen akcji, poza wal­ka z agen­tem Smithem.

Comments are closed.