Najprawdziwsza prawda o Kodzie Leonarda da Vinci

Tyl­ko w Kon­glo­me­ra­cie Pod­ca­sto­wym pozna­cie praw­dę obja­wio­ną na temat Kodu Leonar­da da Vin­ci! Czy war­to się­gnąć po tę powieść? Co łączy Eda Wooda i Dana Brow­na? Kim jest praw­dzi­wy Sylas? Czy kościół kato­lic­ki odróż­nia lite­ra­tu­rę popu­lar­ną od źró­deł histo­rycz­nych? Czy Zakon Syjo­nu ist­niał napraw­dę? Co Szy­mas wyczy­tał w hisz­pań­skiej pra­sie? O co cho­dzi z tytu­łem tego podcastu?

UWAGA! 14:47 – 32:11 – Spo­ile­ry i cała praw­da na temat recep­cji powie­ści i całej prawdy.

Szymon Cieśliński

Szymon Cieśliński

http://nekropolitan.blogspot.com/

Cierpiący na wieczny brak czasu literaturoznawca, germanista, dziennikarz, podcaster. Czyta horrory, kształci nowe pokolenia studentów, ogląda horrory, tłumaczy techniczne teksty, gra w horrory, pracuje z dziećmi, bada horrory, uprawia urban exploration i geocoaching. Dodatkowo udziela się wszędzie, gdzie tylko go zaproszą, a co sobotę na swoim blogu publikuje nowy Nawiedzony Podcast. O horrorze oczywiście.

  • Man­do­us

    W sumie to dziw­na sytu­acja bo prze­cież jest pier­dy­lion książek/filmów/komiksów poru­sza­ją­cych wątek Boga/kościoła i czę­sto poka­zu­ją­cych moc­no alter­na­tyw­ną wer­sję… i nikt się nie cze­pia. W „Super­na­tu­ra­lu” Bóg przy­jął imię Chuck, zstą­pił na zie­mie i pisze „Ewan­ge­lię Win­cher­ste­rów” w posta­ci serii pul­po­wych ksią­żek „Super­na­tu­ral” opi­su­ją­cych wyda­rze­nia z seria­lu. Ludzie w seria­lu robią lar­py na ich pod­sta­wie, są spe­cjal­ne kon­wen­ty tema­tycz­ne, na któ­rych są i bra­cia Win­che­ster i Bóg/Chuck, któ­ry zresz­tą pro­wa­dzi jakiś panel. I ogól­nie od czwar­te­go sezo­nu cała mito­lo­gia seria­lu opie­ra się o niebo/piekło/aniołów/demony/Boga/Lucyfera/itd. W ostat­nim sezo­nie była dru­ży­na Bóg, Król pie­kieł, Lucy­fer, Wiedź­ma, Anioł i Win­che­ste­ro­wie i wszy­scy wal­czy­li z Ciem­no­ścią – sio­strą Boga. A to prze­cież tak nie było napraw­dę 🙂 I nikt nauko­wych arty­ku­łów nie pisze, że to nie praw­da i nikt nie wyda­je ksią­żek z ana­li­zą pod­wa­ża­ją­cą tę histo­rię. I przy­kła­dów moż­na by podać pier­dy­liard. Rozu­miem gdy jest to bluź­nier­cze i gdy jakaś gra­ni­ca jest prze­kro­czo­na to jakieś śro­do­wi­ska mogą poczuć się ura­żo­ne i nawo­ły­wać do boj­ko­tu choc rozu­miem to tyl­ko poło­wicz­nie bo to nadal TYLKO film/książka/etc. Nie ogarniam.

    • Szy­mas

      To jest nas dwóch.
      Przy czym pamię­taj o „dobrej / czy­stej kul­tu­rze” 😉 Kto wie, czy nie ma podob­nych por­ta­li, któ­re udo­wad­nia­ją, że „Super­na­tu­ral” jest prze­peł­nio­ny grze­chem i nisz­czy dusze widzów…

      • Man­do­us

        Ale to w sumie zły przy­kład. Śred­nio pamię­tam „Kod” ale on przed­sta­wiał fik­cyj­ną histo­rię nie tyle same­go Boga co kościoła?

        • Ja myślę, że to dla­te­go, iż Super­na­tu­ral mimo przed­sta­wia bar­dzo kon­ser­wa­tyw­ny obraz świa­ta wspie­ra­ny przez kościół (face­ci w cen­trum uwa­gi i Wszech­świa­ta, jak kobie­ta to tyl­ko w lodów­ce albo wstręt­na służ­ka zła, pod­ła Dali­lia, któ­ra zwo­dzi naszych Sam­so­nów), Rodzi­na Jest Naj­waż­niej­sza etc. SPN jest napraw­dę patriar­chal­ną fantazją.

          Tym­cza­sem w Kodzie Leonar­da Da Vin­ci autor wpla­ta w pseu­do­re­li­gij­ną nar­ra­cję moty­wy war­to­ścio­wa­nia kobiet, roz­ma­ite trans­gre­sje spo­łecz­ne i tak dalej.

          Kościo­ło­wi nie cho­dzi o Boga czy dogma­ty, tyl­ko obro­nę kon­ser­wa­tyw­ne­go wzor­ca myślo­we­go. Dla­te­go SPN jest ok, a Kod nie.

          • Szy­mas

            Wie­rzysz, że ste­reo­ty­po­wy „tępy” czy­tel­nik zmie­ni swo­je wyobra­że­nie o kobie­tach po lek­tu­rze „Kodu…”? Moim zda­niem jest to jedy­nie odro­bi­nę bar­dziej praw­do­po­dob­ne od tego, że mło­dzież po lek­tu­rze „Harry’ego Pot­te­ra” zacznie prak­ty­ko­wać neopogaństwo 😛

          • Żar­łok Tv

            Ale się cze­pia­cie tego KK! 🙂 Księ­ża kry­ty­ku­ją naj­wy­żej to co w main­stre­amie. Prze­cież nikt nie będzie zabie­rał gło­su jakie bania­lu­ki gło­si jakiś tam Ż-kla­so­wy fil­mik wyda­ny tyl­ko na VHS w 100 kopiach 😉 <pod­ka­stu jesz­cze nie słu­cha­łem ;P

          • Mi się wyda­je, że przy­czy­na fali kry­ty­ki aku­rat „Kodu” jest jesz­cze bar­dziej pro­za­icz­na. Popu­lar­ność. Zwróć­cie uwa­gę, że w cią­gu ostat­nich 15 lat Kościół wypo­wie­dział się o popkul­tu­rze ostrzej dwa razy. Przy „Kodzie” i przy Har­rym Pot­te­rze. A każ­dy z nas prze­cież wie ile w tym cza­sie powsta­ło ksią­żek, fil­mów, czy komik­sów, któ­re pogry­wa­ją sobie z wize­run­kiem Boga i/lub Kościo­ła. Star­czy przy­po­mnieć sobie „Pre­ache­ra” prze­cież. I moim zda­niem pro­ble­mem nie jest to, że taka insty­tu­cja wypo­wia­da się na tema­ty popkul­tu­ral­ne. Pro­ble­mem jest jak to robi. Mówie­nie, że HP spro­wa­dzi dzie­ci na manow­ce czar­nej magii, bo w książ­ce mamy opi­sy dzia­łań magicz­nych powo­du­ją, że jaka­kol­wiek moż­li­wość dys­ku­sji idzie do kosza, bo opi­sy dzia­łań magicz­nych są też w „Kop­ciusz­ku”, „Kró­lew­nie Śnież­ce”, że o takim „Alla­dy­nie” nie wspo­mnę. I podob­nie z „Kodem” wal­ka z książ­ką opar­tą na teo­riach spi­sko­wych jest sama w sobie dla mnie dość absurdalna. 

            @mk_pl_2015:disqus Zga­dzam się, że dzie­ła popkul­tu­ry mogą być i bar­dzo czę­sto są prze­kaź­ni­kiem idei. Ale miej­my napraw­dę umiar. I wspo­mnia­ne przez Cie­bie „Anio­ły i demo­ny” są dobrym na to przy­kła­dem. Kościół kry­ty­ku­jąc „Kod” wal­czy z New Age? A cze­mu nie wal­czył z nim przy wcze­śniej­szej książ­ce, tym bar­dziej, że jeże­li dobrze pamię­tam, to ona chy­ba sta­wia Kościół w gor­szym świe­tle. A może nie wal­czył, bo z wytwo­rem fik­cji nie war­to dys­ku­to­wać argu­men­ta­mi nauko­wy­mi? Czy może po pro­stu w tym przy­pad­ku prze­stra­szył się popu­lar­no­ści? To jest to co Szy­mas wspo­mniał. Prze­cież Brown nigdzie nie twier­dził, że ser­wu­je praw­dę obja­wio­ną. Myślisz, że czy­tel­ni­cy po lek­tu­rze tej książ­ki wie­rzą, że potom­ko­wie Jezu­sa żyją? Albo zapy­tam prze­wrot­nie ina­czej, co jest w książ­ce Brow­na takie­go, że ludzie mie­li­by aku­rat w tę teo­rię uwierzyć?

          • @Jerry Popraw mnie, jeśli się mylę – a nie chce mi się teraz grze­bać w necie, by to potwier­dzać lub oba­lać – ale zarów­no kry­ty­ka „Harry’ego Pot­te­ra”, jak i „Kodu da Vin­ci” zaczę­ła się, gdy te książ­ki zyska­ły szer­szy roz­głos. Nie jest to więc kwe­stia tego, że jakieś dzie­ło jest jakie jest, czy że w ogó­le ist­nie­je, ale tego, że zysku­jąc maso­wą popu­lar­ność, może zro­bić więk­szy fer­ment. O domnie­ma­nym pro­pa­go­wa­niu okul­ty­zmu w HP się nie wypo­wiem, bo nie czy­ta­łem, nato­miast „Kod…” znam i wiem, że New Age w nim wystę­pu­je, że ta książ­ka jest nim wręcz prze­sy­co­na. Nie oce­niam w tym momen­cie, czy to dobrze, czy źle, bo to temat na osob­ny wątek – po pro­stu stwier­dzam obiek­tyw­ny fakt. „Anio­ły i demo­ny” były dużo bar­dziej anty­kle­ry­kal­ne, lecz abs­tra­hu­jąc od same­go sed­na intry­gi, ope­ro­wa­ły na o wie­le bar­dziej abs­trak­cyj­nym pozio­mie. Poza tym Brown ewi­dent­nie pokrę­cił tam pew­ne kwe­stie zwią­za­ne z waty­kań­ską hie­rar­chią (postać kamer­lin­ga), co chy­ba obni­ży­ło jego siłę raże­nia. „Kod…” jed­nak ude­rzał bar­dziej bez­po­śred­nio. I tak napraw­dę to nie New Age Kościół w nim kry­ty­ko­wał – a szko­da, bo było­by to o wie­le cie­kaw­sze – lecz bro­nił się przed kolej­nym ata­kiem. To było raczej coś podob­ne­go jak przy „Ostat­nim kusze­niu Chry­stu­sa”. Wyka­zał się nad­gor­li­wo­ścią, czym zapew­nił Brow­no­wi dodat­ko­wą dar­mo­wą rekla­mę, ale z dru­giej stro­ny… tro­chę trud­no się dzi­wić, jeśli od paru­dzie­się­ciu lat jest eta­to­wym chłop­cem do bicia. Zwłasz­cza że na fali „Kodu…” napraw­dę wyla­zły róż­ne syfy – na przy­kład eks-człon­ko­wie Opus Dei, któ­rzy opo­wia­da­li nie­stwo­rzo­ne histo­rie o tym, jak rze­ko­mo byli tam tor­tu­ro­wa­ni i indok­try­no­wa­ni niby w jakiejś sek­cie. Nie nazwał­bym więc tego „prze­stra­sze­niem się popu­lar­no­ści”, a raczej… hmm… przeczuleniem?
            Pytasz, w co ludzie byli­by skłon­ni uwie­rzyć po lek­tu­rze i czy w ogó­le byli­by? Nie spo­sób zaprze­czyć, że kul­tu­ra maso­wa jest dziś waż­nym dostar­czy­cie­lem wzor­ców este­tycz­nych, ale też i etycz­nych. To, z czym obcu­je­my, zawsze jakoś na nas wpły­wa. Więc może nie mówił­bym tu tyle o wie­rze­niu, co bar­dziej o kształ­to­wa­niu postrze­ga­nia pew­nych spraw. Myślę, że wła­śnie tego Kościół się bał – tego, że po raz kolej­ny ktoś usi­łu­je pod­ko­pać zaufa­nie do niego.
            W mojej daw­nej gaze­cie napi­sa­łem kie­dyś arty­kuł o Brow­nie. Pozwo­lę sobie zalin­ko­wać. UWAGA NA CIĘŻKIE SPOJLERY DOT. ANIOŁÓW I DEMONÓW http://co-slychac.pl/archiwum-tresc.php?id=5224

          • Wspo­mnia­łem wła­śnie o tym – reak­cja jest tyl­ko jeże­li jakieś dzie­ło jest popu­lar­ne. Tyl­ko według mnie wal­ka z fik­cją, choć oczy­wi­stym jest, że popkul­tu­ra może teraz kształ­to­wać posta­wy, pro­wa­dzo­na jak dys­ku­sja aka­de­mic­ka jest dla mnie strza­łem w sto­pę. Wspo­mnia­łeś „Ostat­nie kusze­nie Chry­stu­sa”. Czy to jest książ­ka anty­ka­to­lic­ka? Czy jej prze­czy­ta­nie spo­wo­du­je, że ludzie odwró­cą się od kościo­ła? Nie sądzę x 2. I podob­nie jest z Brow­nem. Mówisz, że na fali popu­lar­no­ści „Kodu” powy­cho­dzi­ły róż­ne rze­czy. Nie wiem, pew­nie tak. Ale to walcz­my z nimi, a nie z Brow­nem, któ­re­go jedy­ną „zasłu­gą” jest stwo­rze­nie popu­lar­ne­go czy­ta­dła. Ja nie wiem nic o Opus Dei i jeze­li jego człon­ko­wie opo­wia­da­ją o tej orga­ni­za­cji jak o sek­cie i nie mają racji to pięt­nuj­my ich, a nie Brow­na, któ­ry nota bene poza sza­lo­nym mni­chem wie­le złe­go na Opus Dei nie napi­sał. Według mnie kul­tu­ra cało­ścio­wo jest dla ludzi myślą­cych i jak­kol­wiek może kształ­to­wać posta­wy i to robi, to w kwe­stiach świa­to­po­glą­do­wych jak np. kwe­stia wia­ry, czy ewen­tu­al­ne­go odej­ścia od niej to nie wie­rzę, że jakie­kol­wiek dzie­ło popu­lar­ne może o tym zade­cy­do­wać. I wolał­bym aby Kościół wal­czył z real­ny­mi pro­ble­ma­mi, a nie zaj­mo­wał się upra­wia­niem poli­ty­ki i okul­ty­zmem w HP (a w obu przy­pad­kach byłem świad­kiem licz­nych kazań na ten temat, więc to nie są moje wymysły).

  • Bogu­sia

    Nawie­dzo­nych osób nie bra­ku­je. Zdzi­wił­byś się, gdy­bym zaczę­ła opo­wia­dać księ­gar­skie aneg­do­ty na temat sprze­da­wa­nia „wła­ści­wych” ksią­żek. Moja ulu­bio­na histo­ria to pokło­sie afe­ry z pro­pa­go­wa­niem sata­ni­zmu w pod­ręcz­ni­kach do języ­ka pol­skie­go. Dzi­wi mnie takie podej­ście do spra­wy, ale cza­sa­mi nie war­to wda­wać się w dys­ku­sję, bo ŻADEN argu­ment nie trafi…
    Jestem czy­tel­ni­kiem, któ­ry naj­pierw poznał książ­kę „Świę­ty Gra­al, świę­ta krew”. Po prze­czy­ta­niu tej pra­cy „Kod…” już tak nie szo­ku­je. Widać, jak wie­le teo­rii Brown zaczerp­nął z tej pracy…A lek­tu­rę „Kodu…” wspo­mi­nam miło. Takie czy­ta­dło, z pro­stym paten­tem na hit. Co cie­ka­we, poza tą książ­ką chy­ba tyl­ko „Infer­no” czy­ta­ło mi się rów­nie szyb­ko i bez­bo­le­śnie. Taką lite­ra­tu­rę trak­to­wać nale­ży nie w kate­go­riach praw­dy obja­wio­nej tyl­ko jako roz­ryw­kę. A że komuś leży na wątro­bie to na czym autor zara­bia kasę – trud­no!! Lepiej zdać się na wła­sny, zdro­wy osąd 😉

    • Szy­mas

      Nie­ste­ty. Ale uwa­żam, że war­to takie podej­ście kry­ty­ko­wać w dys­kur­sie publicz­nym, by takie sytu­acje nie powta­rza­ły się zbyt często.

      W ogó­le nie wyobra­żam sobie tego, jak moż­na trak­to­wać „Kod…” w kate­go­rii praw­dy obja­wio­nej o0 Cza­sem się zasta­na­wiam, czy jak­by auto­rzy tych tek­stów zoba­czy­li na chod­ni­ku napis „cze­ko­la­da”, to czy by go polizali…

      Myślę, że w tym wypad­ku prze­pi­sem na best­sel­ler był porząd­ny rese­arch, cie­ka­wi boha­te­ro­wie i dobry pomysł na głów­ną intry­gę. Próg wej­ścia jest niski, ale z dru­giej stro­ny nawet ktoś bar­dziej oczy­ta­ny może się przy tej powie­ści dobrze bawić. Przy­naj­mniej przy pierw­szej lekturze.

  • Szy­mas, sor­ki, ale muszę się wciąć. I nie będzie to dla Cie­bie miłe. Zacznę od tego, że kry­ty­ku­jąc kry­ty­ków „Kodu…”, sam dałeś się ponieść emo­cjom i wysze­dłeś poza ramy recen­zji w stop­niu o wie­le więk­szym, niż ta książ­ka na to zasłu­gu­je. No ale to już fur­da – jestem ostat­nim, któ­ry chciał­by pięt­no­wać łama­nie gatun­ko­wych sche­ma­tów w jakiej­kol­wiek dzie­dzi­nie. Jeśli idzie o Kościół, to jego hie­rar­cho­wie – chy­ba nie tyl­ko w Pol­sce – nie­wąt­pli­wie mają pewien pro­blem z komu­ni­ka­cją ze współ­cze­sną kul­tu­rą, ale to nie jest jesz­cze powód, żebyś poni­żał arcy­bi­sku­pa Wiel­gu­sa, nazy­wa­jąc go iro­nicz­nie „panem”. Nie jest to czło­wiek krysz­ta­ło­wo czy­sty – i jego wypo­wie­dzi o „Kodzie…” bynaj­mniej nie sta­no­wią tu naj­więk­sze­go pro­ble­mu – ale napraw­dę… ugryź się cza­sem w język – zwłasz­cza jeśli zarzu­casz ludziom brak empa­tii. To a pro­pos Two­je­go felie­to­nu o znie­czu­li­cy. To raz.
    A dwa… co do samej książ­ki… ja się zga­dzam, że to jest przede wszyst­kim czy­ta­dło, i to czy­ta­dło sto­sun­ko­wo nie­złe w swo­jej kla­sie. Myślę, że tego ogrom­ne­go zna­cze­nia nada­ła jej przede wszyst­kim oko­ło­ko­ściel­na tema­ty­ka, któ­ra rze­czy­wi­ście jest wyjąt­ko­wo draż­li­wa – dużo bar­dziej niż jakieś spra­wy z kosmi­ta­mi itp. Tyl­ko że fakt, iż coś jest wytwo­rem popkul­tu­ry, nie ozna­cza, że nie może prze­my­cać pew­nych idei, i że te idee nie powin­ny zostać pod­da­ne reflek­sji wykra­cza­ją­cej poza stan­dar­do­wy czy­sto roz­ryw­ko­wy spo­sób obco­wa­nia z taki­mi utwo­ra­mi. Ja aku­rat uwa­żam, że „Kod…” zawie­ra w sobie cał­kiem spo­rą daw­kę ide­olo­gii New Age, a ponad­to bar­dzo wyraź­nie wpi­su­je się w cha­rak­te­ry­stycz­ny dla nowo­cze­sne­go anty­te­izmu nurt prze­ciw­sta­wia­nia Chry­stu­sa Kościo­ło­wi, kreu­jąc go na dobre­go i postę­po­we­go, a Kościół na zły, sta­ro­świec­ki, reak­tyw­ny, pełen zwy­rod­nial­ców i zbrod­nia­rzy. Nie jest to zresz­tą pierw­szy tego rodza­ju utwór Brow­na. Przed „Kodem…” były „Anio­ły i demo­ny”, któ­re nota bene prze­szły prak­tycz­nie bez echa. To dwa.
    A trzy… nawet kul­tu­ra maso­wa może być wyko­rzy­sty­wa­na do wal­ki ide­olo­gicz­nej i moim zda­niem „Kod…” stał się tro­chę takim narzę­dziem. Pamię­tam, że jakoś rów­no­le­gle z jego wyda­niem w Pol­sce był spo­ry szum wokół tzw. „Ewan­ge­lii Juda­sza” i ci sami co zawsze „przy­ja­cie­le” Kościo­ła zesta­wia­li te dwa tek­sty – czy może w wypad­ku „Kodu…” raczej teo­rie, na któ­rych Brown się oparł – do wyto­cze­nia tych samych co zawsze dział, że Kościół tchó­rzy przed wła­sną ciem­ną histo­rią etc. I napraw­dę nie ma tu więk­sze­go zna­cze­nia, że tezy o dzie­ciach Jezu­sa były wyssa­ne z pal­ca i że w książ­ce tym złym osta­tecz­nie oka­zał się jakiś pory­pa­ny milio­ner. Chy­ba nie muszę Ci tłu­ma­czyć, jak dzia­ła zasa­da śnie­go­wej kuli.
    Nie wni­kam, co przy­świe­ca­ło Brow­no­wi pod­czas pisa­nia. Może jest anty­kle­ry­ka­łem, któ­ry posta­no­wił zawal­czyć z Kościo­łem za pomo­cą atrak­cyj­nej for­my, a może po pro­stu uznał, że to dobrze wpły­nie na mar­ke­ting. Fak­tem jest, że zro­bił się wokół tej książ­ki szum i że spo­ro nie­spra­wie­dli­wych pomyj wyla­ło się przez nie­go zwłasz­cza na Opus Dei, trud­no więc się dzi­wić, że zna­leź­li się ludzie, któ­rzy – może nie­kie­dy nie­udol­nie, ale jed­nak – chcie­li reago­wać. Zobacz, Ty zare­ago­wa­łeś, kie­dy wyro­stek w auto­bu­sie sztur­chał star­szą panią. No to może oni wła­śnie pró­bo­wa­li cze­goś podobnego.
    A reasu­mu­jąc: zarów­no Twój pod­cast, jak i mój przy­dłu­gi komen­tarz, udo­wad­nia­ją, że nawet po latach o „Kodzie…” nie da się jed­nak mówić wyłącz­nie w czy­sto popkul­tu­ro­wych ramach. Nale­ży to chy­ba uznać za swo­isty geniusz autora.

  • Gra­cjan Triglav

    „Kodu Leonar­da…” lata temu nie dokoń­czy­łem – bo mi go
    gwizd­nię­to. Obej­rza­łem za to film i prze­czy­ta­łem „Świe­ty Grall…” spółki
    Leight-Baigent-Lin­coln. Wła­ści­wie książ­ka tej trój­ki sta­no­wi pod­sta­wę dla
    „Kodu”, jest jak publi­ka­cja w sty­lu „Histo­ria Śre­dnio­wie­cza” dla kogoś kto
    potrze­bu­je upo­rząd­ko­wa­nych fak­tów aby stwo­rzyć jakąś tam mniej lub bardziej
    wia­ry­god­na bele­try­sty­kę osa­dzo­na w realiach wie­kow ciem­nych. Bez niej Brown by swo­je­go sensacyjnego
    czy­ta­dła nie napi­sał. Nazwi­ska auto­rów nawet spryt­nie prze­my­co­no do Kodu –
    pew­nie jako mru­gnie­cie okiem, hold – zwal jak zwal. Ale…

    Co cie­ka­we Trój­ca pro­ce­so­wa­ła się z Brow­nem o plagiat (!)
    jed­nak że uwa­ża­li że piszą PRAWDE HISTORYCZNA (I TU JEST BLAD W PODCASTCIE, BO
    KSIAZKA FORSUJE JAKO PRAWDE ROZNE KARKOLOMNE BAJANIA I STRASZNIE NACIAGA,
    SPRZEDAJC NAM NAWET JAKO PRAWDE BAJANIA PEWNEGO FRANCUSKIEGO OSZUSTA), w
    zwiaz­ku z czym sad nie przy­chy­lil się do ich rosz­czen, twier­dzac ze sko­ro tak,
    to moż­na two­rzyc fik­cje na pod­sta­wie faktow/opracowania naukowego.

    Cie­ka­wost­ka jest ze na fali popu­lar­no­sci „Kodu” zacze­ly się pojawiac
    roz­ne „Kody Koper­ni­ka”, „Kody Hitle­ra” itd.

    No i masa lite­ra­tu­ry pogłę­bia­ją­cej to co napi­sa­ła troj­ka Anglosasów.

    A naj­lep­sze w tym wszyst­kim jest to ze wie­le osob zaczelo
    inte­re­so­wac się wla­sna reli­gia i historia.

    (Pew­nie tro­che za pozno na komen­tarz, ale dzis dopie­ro tego sluchalem).

    • Nie ma coś takie­go jak zbyt póź­ny komen­tarz 🙂 O tym pro­ce­sie nawet sły­sza­łem, ale zasko­czy­łeś mnie tym, że oni swą histo­rię pro­mo­wa­li jako fak­ty. Cze­go to ludzie nie wymyślą…

      • Gra­cjan Triglav

        Jeden z auto­row nie dotrwal do kon­ca pro­ce­su – ser­ce mu nie wytrzy­ma­lo. Baigent kon­ty­nu­uje swo­je rewe­la­cje. Lata temu czy­ta­lem jego „Archi­wum Jezu­sa” (tytul ory­gi­na­łu total­nie inny) i tam w zasa­dzie kon­ty­nu­uje swo­je sta­no­wi­sko, idac trosz­kę w kli­ma­ty new age…
        No, ale zaczy­na sie jak „Sen­sa­cje XX wie­ku” wiec przy­naj­mniej zgrab­nie napi­sa­ne, choc śledz­two jakie rze­ko­mo pro­wa­dzi… nie jest wiarygodne.

        Tam jest duzo „smia­lych rewe­la­cji” ale przy oka­zji roz­grze­by­wa­ne sa tema­ty kto­re sa zwy­czaj­nie inte­re­su­aj­ce i bar­dzo aktu­al­ne – takie jak korze­nie reli­gii i mecha­ni­zmy spo­lecz­ne, czy­li to co wier­za­cy boja sie zgle­biac, bo nagle sie oka­ze ze nie­wie­le z tego co uzna­ja za fak­ty trzy­ma sie kupy.
        Lepiej aby ludzie sza­le­li na punk­cie Dana Brow­na niz tej Mey­er (?) od wam­pi­row. Tej mor­mon­ki na kto­ra moja bied­na mat­ka stra­ci­la tyle cza­su prze­slu­chu­jac po kil­ka razy wszyst­kie audio­bo­oki jakie byly dostep­ne w Pol­szy, ogla­da­jac dzie­siat­ki razy te badziew­ne fil­my, i wra­ca­jac don – ile­kroc leci w tv. Niech bedzie przekleta.

        Macie napraw­de faj­ne podcasty.
        Szko­da ze wiek­szosc robi vide­oblo­gi o ksiaz­kach na YT, gdzie jest tyl­ko tal­king head i macha­nie ksiaz­ka przed kame­ra… albo co gor­sza jakies chal­lan­ge czy insze inszo­sci. Robi­cie kawal dobrej robo­ty na tle tego wszyst­kie­go. Swiet­nie sie was slu­cha. Jest temat, jest entu­zjazm, jest merytorycznie.

        • Cie­ka­we, że mimo takie­go zamę­tu z pierw­szą książ­ką się nie pod­da­li. Tym bar­dziej, że o tych kolej­nych to już zbyt wie­le się nie mówiło. 

          Co do Brow­na, to ja go jakoś spe­cjal­nie nie kry­ty­ku­ję. Ot, przy­go­do­wo-sen­sa­cyj­ne czy­ta­dło. Mey­er nic nie czy­ta­łem mimo, że w sumie to cały czas mnie kusi sprawdzić.

          I dzię­ki bar­dzo za pochwa­ły 🙂 Sta­ra­my się. Pole­ca­my zawsze eks­plo­ra­cję całej bazy, bo tro­chę już tego nagra­li­śmy 😉 Sami na YT się raczej nie pcha­my. Nie dość, że poza Żar­ło­kiem mamy raczej radio­wą uro­dę, to jesz­cze byśmy musie­li się zmie­rzyć z nowym medium.

Fatal error: Allowed memory size of 134217728 bytes exhausted (tried to allocate 6603859 bytes) in /home/pmateja2/domains/konglomeratpodcastowy.pl/public_html/wp-includes/wp-db.php on line 1996