10 lat podcastu Radio SK
Dokładnie miesiąc temu podcast Radio SK świętował swoje dziesiąte urodziny. Tak okrągłą rocznicę Mando postanowił uczcić nostalgiczną podróżą w przeszłość i w tym celu poprosił stałych współprowadzących, aby podzielili się swoim spojrzeniem na te minione dziesięć lat funkcjonowania podcastu RSK. Bogusia, Sick, Jerry, Szymas i Skura przyjęli zaproszenie i – jak to zwykle bywa w takich sytuacjach – wszyscy podeszli do tematu w skrajnie różny sposób. Zapraszamy dziś zatem na długi odcinek, w którym znajdziecie garść statystyk, wiele wspomnień, anegdot i całą tonę lukru, bo akurat słodzenie gospodarzowi audycji połączyło wszystkich.
Podcast: Play in new window | Download


Pozostaje pożyczyć dalszych sukcesów i pozazdrościć tylu wspaniałych współspiskowców w dziele upodcastawiania świata. Oby King obrodził, a wielkie przetasowanie talii było tuż za rogiem – bo i czemu nie, przyszłość stoi otworem, a King jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Szanowny Mando, dużo zdrowia, energii oraz powodzenia w życiu publicznym i prywatnym! Twoje nagrania nie muszą być panaceum na całe zło tego świata, by mieć potwierdzone działanie prozdrowotne. Jestem na to żywym przykładem. Bijesz na głowę Rutinoscorbinę… ba, ulegnie Ci niejeden musujący kompleks witamin do rozpuszczenia w wodzie. Bo jak się nad tym zastanowić, Twoje (a szerzej rzecz ujmując, Wasze) nagrania to taki koktajl witaminowy o poranku. I, co ważne, są to takie witaminy, które organizm bez kłopotu przyswaja i – uwaga – syntezuje. Pozdrawiam serdecznie!
Niestety mają skutek uboczny – można ostentacyjnie strzelić facepalma lub zaśmiać się w miejscu publicznym, jeżeli w takowym słuchamy niektórych odcinków 😉
Niestety mają skutek uboczny – można ostentacyjnie strzelić facepalma lub zaśmiać się w miejscu publicznym, jeżeli w takowym słuchamy niektórych odcinków 😉
Potwierdzam. Z innej beczki, do dzisiaj pamiętam wymianę replik przy okazji komentowania rozwiązań narracyjnych zastosowanych w „Przeklętym Dziecku”. Momentami było gorąco, żadna ze stron nie odpuszczała. Mando zirytował się jak rzadko, utyskując na to i owo (chyba nie bez pewnej dozy racji). Aż się łezka w oku kręci.
Dzięki, Mando!
Za to, że w pasjonujący sposób dzielisz się z innymi, że jesteś przy tym autentyczny — jesteś sobą. Dzięki za to, że używasz prostego języka, który jest uniwersalny i trafia do każdego.
Jestem z Twoim radiem od początku. Nie słuchałem tylko audycji, w których opowiadacie o nieprzeczytanych przeze mnie książkach.
Nie tylko twórczością Stephena się interesuję, dlatego cyklicznie tutaj wracam i nadganiam z audycjami. Zawsze wracam! I zawsze mam frajdę podczas słuchania Twoich pogadanek — to są jedne z moich ulubionych chwil. Bo jesteś szczery i jesteś pasjonatem. A dzięki pasjonatom chce się po prostu żyć i robić swoje.
Życzę Ci, żebyś w trakcie czytania książki (komiksu i innych) nie odniósł wrażenia, że autor wyciął Ci niezły numer, ale emocjonalnie i intelektualnie dał się unieść.
I fajnych ludzi wokół siebie. Trzymaj się Mandecki!
Pozdrawiam też wszystkich Twoich gości — życzę Wam dużo ciepła od innych i życzliwości.
I nie dajcie się zwariować!
Dzięki Szymas za wzmiankę. Faktycznie był taki okres, że sporo się pisało w komentarzach. Miło to wspominam. Ja wciąż słucham RSK i myślę, że ta wspólnota, którą stworzyliście, jest wielką wartością, w której tak naprawdę wcale nie chodzi o Kinga, ale o Was. To cenne, pielęgnujcie to. Tego Wam życzę. I tak jeszcze przypomniało mi się a propos tego odcinka, w którym Mando wspomina o swoich występach radiowych – kiedyś gadałem z Kubą Kuklą, który rozmawiał z Mando chyba dla Radia Bis i kojarzył Cię. Więc jeszcze raz na koniec – wiele, wiele dobrej energii na kolejne lata.