Fest Makabra

W lutym i mar­cu bie­żą­ce­go roku poja­wi­ła się nowa impre­za dla fanów fil­mo­we­go hor­ro­ru – festi­wal Fest Maka­bra. W ramach tego wyda­rze­nia dane nam było (w nie­któ­rych mia­stach dane nam jest) obej­rzeć sie­dem fil­mów róż­no­rod­nych zarów­no pod kątem tema­ty­ki, jak i kra­ju pocho­dze­nia czy zasto­so­wa­nej kon­wen­cji. Jer­ry posta­no­wił sko­rzy­stać z oka­zji i odwie­dzić festi­wal, a dziś opo­wie Wam o swo­ich wra­że­niach w pod­ca­ście. Jak Michał oce­nia reper­tu­ar? Co uda­ło się twór­com dosko­na­le, a co oka­za­ło się total­ną kla­pą? Czy widać per­spek­ty­wy na kolej­ną edy­cję? I w koń­cu, czy Atak krwio­żer­czych dona­tów to tak faj­ny film, jak moż­na zakła­dać po jego tytule?

PS W pod­ca­ście nie wspo­mnia­łem o jed­nej waż­nej rze­czy, ale dowie­dzia­łem się o niej dopie­ro przy mon­ta­żu. Chy­ba wszyst­kie fil­my, któ­re są pre­zen­to­wa­ne w ramach festi­wa­lu, po jego zakoń­cze­niu będzie moż­na obej­rzeć w ramach usłu­gi vod Kino Świat. Dla mnie, rewelacja!

 

Michał Rakowicz

Redaktor Carpe Noctem i współtwórca Konglomeratu podcastowego. Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji.

2 thoughts on “Fest Makabra

  • 1 kwietnia 2017 at 13:31
    Permalink

    Zda­rza­ło mi się że sean­se na któ­re się wybie­ram nie odby­wa­ły się, dopó­ki nie wpa­dłem na pro­sty pomysł. Jeśli jest mini­mum osób usta­lo­ne, a jestem sam, to cza­sa­mi po pro­stu kupu­ję dwa/trzy bile­ty. Wiem że port­fel boli, ale co tam. Ja dodam że teraz mi łatwiej bo w pra­cy mi zwra­ca­ją 50% za bile­ty (fun­dusz socjal­ny na kul­tu­rę, podob­no w wie­lu zakła­dach jest, ponoć wie­lu o tym nie wie, war­to pytać), więc do kina cho­dzę sobie co tydzień i nawet mnie to jakoś nie uwie­ra finan­so­wo. Cza­sa­mi jestem skłon­ny wyło­żyć wię­cej za jeden seans, choć jesz­cze dopo­wiem iż tyl­ko 4 razy w życiu mi się tak zda­rzy­ło 🙂 Jeśli było was kil­ka osób to mogli­ście się nawet zrzu­cić na bilet żeby „hajs się zga­dzał” i mene­dżer przy­byt­ku nie krzy­czał póź­niej na obsłu­gę, iż zła­ma­ła regulamin. 

    U mnie fest się nie odbył, pisa­łem tu i tam, ale „poważ­ni ludzie nie trak­tu­ją poważ­nie nie­po­waż­nych hor­ro­rów”. Sły­sza­łem tyl­ko „a wiesz Adrian, ludzie będą się źle czu­li po takich fil­mach, może coś pozy­tyw­ne­go, no bo hor­ro­ry takie nega­tyw­ne”. Nie­ste­ty w moim mie­ście (Rze­szów) nie ma już cyklicz­nych poka­zów „Na trzeź­wo nie war­to” (sko­ja­rze­nia z tym por­ta­lem słusz­ne, ten sam twór­ca) i tej niszy zupeł­nie nie ma kto wypełnić. 

    Choć na brak hor­ro­rów na dużym ekra­nie nie narze­kam. Dużo jeż­dżę po festi­wa­lach, a każ­dy sza­nu­ją­cy się pol­ski festi­wal fil­mo­wy ma jakąś sek­cję oko­ło­hor­ro­ro­wą. Boli tyl­ko że lokal­nie trud­no o takie seanse.

    • 11 kwietnia 2017 at 21:31
      Permalink

      No to jest ból, że niby hor­ro­ru w kinie jest spo­ro, ale jak poja­wia się coś bar­dziej niszo­we­go, nie­ty­po­we­go to z fre­kwen­cją jest sła­bo. Cza­sem odno­szę wra­że­nie, że publicz­ność w kinach stu­dyj­nych uwa­ża ten gatu­nek nie, tak jak piszesz nie­po­waż­ny, a szkoda.

Comments are closed.