Fest Makabra
W lutym i marcu bieżącego roku pojawiła się nowa impreza dla fanów filmowego horroru – festiwal Fest Makabra. W ramach tego wydarzenia dane nam było (w niektórych miastach dane nam jest) obejrzeć siedem filmów różnorodnych zarówno pod kątem tematyki, jak i kraju pochodzenia czy zastosowanej konwencji. Jerry postanowił skorzystać z okazji i odwiedzić festiwal, a dziś opowie Wam o swoich wrażeniach w podcaście. Jak Michał ocenia repertuar? Co udało się twórcom doskonale, a co okazało się totalną klapą? Czy widać perspektywy na kolejną edycję? I w końcu, czy Atak krwiożerczych donatów to tak fajny film, jak można zakładać po jego tytule?
PS W podcaście nie wspomniałem o jednej ważnej rzeczy, ale dowiedziałem się o niej dopiero przy montażu. Chyba wszystkie filmy, które są prezentowane w ramach festiwalu, po jego zakończeniu będzie można obejrzeć w ramach usługi vod Kino Świat. Dla mnie, rewelacja!
Podcast: Play in new window | Download


Zdarzało mi się że seanse na które się wybieram nie odbywały się, dopóki nie wpadłem na prosty pomysł. Jeśli jest minimum osób ustalone, a jestem sam, to czasami po prostu kupuję dwa/trzy bilety. Wiem że portfel boli, ale co tam. Ja dodam że teraz mi łatwiej bo w pracy mi zwracają 50% za bilety (fundusz socjalny na kulturę, podobno w wielu zakładach jest, ponoć wielu o tym nie wie, warto pytać), więc do kina chodzę sobie co tydzień i nawet mnie to jakoś nie uwiera finansowo. Czasami jestem skłonny wyłożyć więcej za jeden seans, choć jeszcze dopowiem iż tylko 4 razy w życiu mi się tak zdarzyło 🙂 Jeśli było was kilka osób to mogliście się nawet zrzucić na bilet żeby „hajs się zgadzał” i menedżer przybytku nie krzyczał później na obsługę, iż złamała regulamin.
U mnie fest się nie odbył, pisałem tu i tam, ale „poważni ludzie nie traktują poważnie niepoważnych horrorów”. Słyszałem tylko „a wiesz Adrian, ludzie będą się źle czuli po takich filmach, może coś pozytywnego, no bo horrory takie negatywne”. Niestety w moim mieście (Rzeszów) nie ma już cyklicznych pokazów „Na trzeźwo nie warto” (skojarzenia z tym portalem słuszne, ten sam twórca) i tej niszy zupełnie nie ma kto wypełnić.
Choć na brak horrorów na dużym ekranie nie narzekam. Dużo jeżdżę po festiwalach, a każdy szanujący się polski festiwal filmowy ma jakąś sekcję okołohorrorową. Boli tylko że lokalnie trudno o takie seanse.
No to jest ból, że niby horroru w kinie jest sporo, ale jak pojawia się coś bardziej niszowego, nietypowego to z frekwencją jest słabo. Czasem odnoszę wrażenie, że publiczność w kinach studyjnych uważa ten gatunek nie, tak jak piszesz niepoważny, a szkoda.