Wcielenie

Jak bar­dzo roz­ba­wił Sku­rę nowy film Jame­sa Wana? Cały uśmiech­nię­ty pro­wa­dzą­cy opo­wia­da o tym zaraz po wyj­ściu z kina. Dowie­cie się mię­dzy inny­mi jaki­mi ludzi­ka­mi Sku­ra bawił się w latach 90. oraz dla­cze­go przy­po­mnia­ły mu się pod­czas sean­su takie fil­my jak „Basket Case” i „Bra­in Damage”.

Sku­rę może­cie wspie­rać na patronite.pl/skura

Łukasz Skura

Kiedyś SKura, dzisiaj już Żarłok - pożera filmy, książki, płyty a przede wszystkim testuje dobre i złe żarcie na ŻTV. W wolnych chwilach katuje ludzi swoją niestrawną gitarą.

3 thoughts on “Wcielenie

  • 2 października 2021 at 07:41
    Permalink

    Sce­na na poste­run­ku zbęd­na? Ale za to naj­lep­sza sce­na w całym fil­mie, któ­ra spra­wia spo­ro zabawy.

  • 2 października 2021 at 07:48
    Permalink

    Mnie przede wszyst­kim inte­re­so­wa­ły te mie­sza­ne opi­nie , co to za zwrot akcji tak 99 pro­cent widzów wku­rzył, choć cie­ka­we że kry­ty­cy tro­chę cie­plej do fil­mu pode­szli. Byłem cie­kaw skąd takie opi­nie, że dzia­do­stwo, że ludzie w kinach śmie­ją się, bo prze­waż­nie to fil­my reży­se­rów Witch i
    Here­di­ta­ry zbie­ra­ją takie złe opi­nie od widzów, a kry­ty­cy raczej chwa­lą, czy­li ambit­niej­sze hor­ro­ry, a Wan to jed­nak rze­mieśl­nik, któ­ry sła­be­go fil­mu nie nakrę­cił, nie­waż­ne czy hor­ror, czy komik­sów­ka, czy sen­sa­cja, to jego każ­dy film (nawet te mniej zna­ne) to dobre kino, ale żad­ne ambit­ne dzieło. 

    Oka­za­ło się, że to jest film, jaki mógł­by powstać w latach 80 i był­by kul­to­wą pro­duk­cją, bo wyle­wa się z fil­mu miłość do hor­ro­rów, ale takich cam­po­wych, kla­sy B, a może nawet C, do fil­mów np. Bria­na Yuzna, zna­ne­go z Den­ty­sty i Żony ReAni­ma­to­ra. Jest w fil­mie też miłość do wło­skich gial­lo, azja­tyc­kich hor­ro­rów, bo to zło co
    się poja­wia to wyglą­da jak te laski z dłu­gi­mi wło­sa­mi z Ring i Klą­twy JuOn. Film ma absur­dal­ną fabu­łę, sła­be aktor­stwo ale widać, że to zamie­rzo­ne. Choć Wal­lis cał­kiem dobrze wypa­dła, zwłasz­cza w sce­nach prze­ra­że­nia, co jest kom­ple­men­tem, bo jak aktor­kę lubię, głów­nie za Dyna­stię Tudo­rów i Peaky Blin­ders, ale jakoś nie robi­ła na mnie do tej pory wrażenia. 

    Ale przy­znam że przez ponad godzi­nę nie wie­dzia­łem o co ten ból dupy, poza tym, że to hołd dla tego typu kina, więc oglą­da­ło mi się tak śred­nio, ale przy­szedł ten zwrot akcji. No i mnie wte­dy się film zaczął podo­bać, gdy ujaw­nio­no co tak napraw­dę się dzie­je. Może się nie domy­śli­łem twi­stu, ale też nie zasko­czył mnie, bo
    takie zwro­ty akcji każ­dy zazna­jo­mio­ny z kinem gro­zy, zwłasz­cza cam­po­wym, kiczo­wa­tym to widział nie raz. Muzy­ka też jest dobra, taki tro­chę sound­track jak z fil­mów Carpentera. 

    Moż­na powie­dzieć że to takie kino super­bo­ha­ter­skie, że reży­ser nie uwol­nił się od komik­só­wek, moż­na potrak­to­wać seans jako bar­dziej poje­cha­ną komik­sów­kę, o super­bo­ha­te­rze, o jakimś mutan­cie. Ale też rozu­miem cze­mu ludzie leją, bo jak jest sce­na rzeź­ni na poli­cji, niczym z pierw­sze­go Ter­mi­na­to­ra, to przez to jak mor­der­ca się poru­sza może to bawić. Ja się nie śmia­łem, ale bawi­ła mnie ta sce­na swo­ją kiczo­wa­to­ścią. Ale też film mnie nie prze­stra­szył, ani raz przez cały seans. Oglą­da­łem jak takie
    poje­cha­ne, cam­po­we SF/kino komik­so­we. Mia­łem dać 5/10, ale za ten zwrot akcji i co od tego momen­tu się dzie­je posta­wię 7/10, więc jestem
    na TAK. Doce­niam że Wan nie zro­bił kolej­ne­go hor­ro­ru o demo­nie, nawie­dzo­nym domu, tyl­ko coś inne­go, ale tra­ile­ry suge­ru­ją taki film, w tra­ile­rze są sce­ny z pierw­szych 30 minut, więc pew­nie też stąd bie­rze się roz­cza­ro­wa­nie więk­szo­ści widzów. No i film jak na tak cam­po­wy wyglą­da zbyt dobrze, cho­dzi mi o zdję­cia, montaż.

    Trud­no mi uwie­rzyć że Wan to reży­ser, któ­ry nie wie­dział co chciał nakrę­cić czy to ma być poważ­ne czy nie­po­waż­ne kino. To na tyle doświad­czo­ny reży­ser , że jak krę­cił to pew­nie mówił, a teraz graj­cie drę­two jak w naj­gor­szym hor­ro­rze, a teraz poważ­nie, a teraz śmiesz­ko­wo. A sce­na jak poli­cjant­ka mówi do Wal­lis – niech zro­zu­miem, mor­der­cą jest i… w tym momen­cie pada wia­do­mo jakie sło­wo. No i ta sce­na jest tak poka­za­na, jak­by nie mówi­ła tego do boha­ter­ki, tyl­ko do nas, widzów,
    jak­by Wan chciał powie­dzieć widzom, że w hor­ro­rze moż­na sprze­dać nawet naj­głup­szy twist.

    • 4 października 2021 at 09:11
      Permalink

      Nie­ste­ty PROLOG (na któ­ry się spóź­ni­łem do kina, ale potem spraw­dzi­lem co prze­ga­pi­lem) nie daje złu­dzeń i wte­dy już wia­do­mo OCB Z TEGO PROLOGU – mówią o tym w RedLet­ter­Me­dia – że jak ktoś prze­ga­pi pro­log to bedzie miał wię­cej suspen­su. I nie­ste­ty się zgo­dzę. Trze­ba ten pro­log wyciąc cał­kiem i zacząć od intra.

Comments are closed.