Świat grozy: Klątwa Sobka / W ścianach / Witajcie w Amsterdamie
W trzysta trzydziestym siódmym tygodniu nadawania Jerry i Szymas wyruszają do Egiptu, Niderlandów i Danii, by przyjrzeć się trzem kolejnym epizodom „Świata Grozy” od Storytel Original. Czym Mohamed Esmat zachwycił Szymasa? Jak prezentuje się sekretna historia Kopenhagi w opowiadaniu „W ścianach”? Co łączy transhumanistyczne near sci-fi z kopulującymi, krwiożerczymi robalami? Kim jest autor tekstu „Witajcie w Amsterdamie”? Co robimy, gdy pokrywa nas napalm? Odpowiedzi poznacie już za chwilę. Tylko w Nawiedzonym Podcaście!
Podcast: Play in new window | Download


Szanowna ekipo Konglomeratu Podcastowego!
Stokrotne dzięki za audycje treściwe, figlarne, a chwilami wręcz pokrzepiające. Na trop Konglomeratu wpadłem niejako przy okazji pandemii. To był strzał w dziesiątkę. Od tej pory Wasze głosy towarzyszą mi na co dzień i od święta. Aż trudno dać wiarę, jak bardzo można zżyć się z kimś, kogo nigdy nie widziało się na oczy (uśmiech). Myślę, że moje odczucia nie są obce wielu spośród słuchaczy, a że komentarzy czasem niedostatek, to postanowiłem „zaanonsować” swoją sympatię przy okazji kolejnego opublikowanego materiału. Jerry, Szymasie – kawał dobrej roboty. Zresztą jak zwykle. Co tu dużo mówić – całej ekipie należy się co najmniej przysłowiowy „uścisk ręki prezesa”. Prezesem nie jestem, może jednak mój ukłon nie wypadnie blado, gdy podeprzeć go szerokim uśmiechem i dużą dozą życzliwości. Wynurzeń koniec (uśmiech).
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
Felix M.
Dziękujemy bardzo za przemiły komentarz. W tych niewesołych, pandemicznych czasach to takie słowa są niczym balsam 🙂 Polecamy się na przyszłość i pozdrawiamy! /Jerry
Na świecie bywało lepiej, nie da się ukryć. Na szczęście Wasza inicjatywa nieustannie podnosi na duchu, zapewniając odpowiednią ilość celnych uwag i trafnych ripost (ach, te serdeczne utarczki na antenie!) – a to wszystko okraszone humorem na poziomie. Bez obaw – na pewno będę wracał.
PS Jerry, serdeczne dzięki za recenzję Hellblazera według Warrena Ellisa. Skusiłem się na tom i nie żałuję. Nastrojowe i mroczne, o gęstości, której nie powstydziłby się londyński smog.