Dziedzictwo. Hereditary

W sto dzie­więć­dzie­sią­tym dru­gim tygo­dniu nada­wa­nia Szy­mas i Jer­ry oma­wia­ją dla Was naj­bar­dziej wycze­ki­wa­ny hor­ror tego roku. Ulot­ki gło­szą, że to „Egzor­cy­sta” XXI wie­ku. Dla nas bli­żej temu dzie­łu do „Dziec­ka Rose­ma­ry”. Czy film Arie­go Aste­ra spro­stał wyso­kim wyma­ga­niom? Co wyróż­nia go na tle kon­ku­ren­cji? Czy napraw­dę stra­szy? Dla­cze­go podzie­lił widzów? Jak inter­pre­to­wać finał? Tego dowie­cie się z naszej roz­mo­wy. Miłe­go odsłuchu!

UWAGA! Stre­fa spo­ile­ro­wa od 00:30:38

Solów­ka Jerry’ego

Pod­cast uka­zał się pier­wot­nie na blo­gu Nekro­po­li­tan. Sko­men­tuj pod pier­wot­nym postem!

Szymon Cieśliński

http://nekropolitan.blogspot.com/

Cierpiący na wieczny brak czasu literaturoznawca, germanista, dziennikarz, podcaster. Czyta horrory, kształci nowe pokolenia studentów, ogląda horrory, tłumaczy techniczne teksty, gra w horrory, pracuje z dziećmi, bada horrory, uprawia urban exploration i geocaching. Dodatkowo udziela się wszędzie, gdzie tylko go zaproszą, a co sobotę na swoim blogu publikuje nowy Nawiedzony Podcast. O horrorze oczywiście.

Michał Rakowicz

Redaktor Carpe Noctem i współtwórca Konglomeratu podcastowego. Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji.

4 thoughts on “Dziedzictwo. Hereditary

  • 10 lipca 2018 at 21:34
    Permalink

    Ten film jest za dobry, żeby wszyst­kim pod­pa­so­wać. Dla mnie naj­lep­szy hor­ror ever – chy­ba pierw­szy w moim doro­słym życiu, któ­ry napraw­dę mnie ruszył w paru momen­tach. Publi­kę chy­ba też zresz­tą, bo napię­ta niesamowicie.

    • 11 lipca 2018 at 11:31
      Permalink

      a pod­cast sup­cio, cie­ka­wy, dużo dobre­go kon­ten­tu mery­to­rycz­ne­go, wie­le wyja­śnia. Nadal nie rozu­miem takie­go spo­la­ry­zo­wa­nia opi­nii wśród widzów (od wybrzy­dza­nia do zachwy­tów), ale tłu­ma­czę sobie, że to film dla inte­li­gent­ne­go i/lub wyro­bio­ne­go widza. Wie­lu chy­ba ocze­ki­wa­ło kolej­ne­go mod­ne­go, wtór­ne­go hor­ro­ru bez­piecz­ne­go dla ich oczekiwań

      • 11 lipca 2018 at 21:23
        Permalink

        No ja spo­la­ry­zo­wa­nia rów­nież nie rozu­miem, ale w tym przy­pad­ku to jest też dowód na siłę oddzia­ły­wa­nia tego obrazu 🙂

      • 12 lipca 2018 at 13:41
        Permalink

        Pro­ble­mem są – jak to zwy­kle w przy­pad­ku kina gatun­ko­we­go bywa – ocze­ki­wa­nia. Prze­cięt­ny widz czę­sto ocze­ku­je prze­cięt­no­ści. Od kina ocze­ku­je wyłącz­nie roz­ryw­ki. Od hor­ro­ru typo­wej sce­no­gra­fii, typo­wych boha­te­rów oraz tego, że film będzie stra­szył. Na ogół jump sca­re­’a­mi. Wyro­bio­ny – jak to ują­łeś – widz ma już ser­decz­nie dosyć typo­wych stra­sza­ków i kiep­skich sla­sher­ków, a od kolej­nych przed­sta­wi­cie­li kon­wen­cji ocze­ku­je „powtó­rze­nia z róż­ni­cą”. Dzię­ki tej „róż­ni­cy” kino gatun­ko­we nie prze­ży­wa sta­gna­cji, a wciąż się roz­wi­ja. Nie­ste­ty sze­ro­ka widow­nia na ogół doce­nia to dopie­ro z per­spek­ty­wy czasu.

Comments are closed.