Kategorie filmowe, czyli o tym czy R jest lepsze niż PG13
Czym są kategorie filmowe? Czy główną bolączką współczesnego kina jest chęć dotarcia do szerokiego grona odbiorców i obniżanie kategorii wiekowej filmów do PG13? Czy „Suicide Squad” byłby lepszym filmem, gdyby dostał kategorię R? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w dzisiejszym podcaście, który możecie potraktować jako swoiste post scriptum do odcinka o „Legionie samobójców”.
Podcast: Play in new window | Download


Pragnę tylko przypomnieć o ekranizacji Dredda z Karlem Urbanem, dla wszystkich którzy twierdzą, że przed Deadpoolem nie było filmów komiksowych z kat. R 🙂
A co do tematu to w pełni się zgadzam. Przydzielona kategoria nie gwarantuje od razu dobrego filmu. Komiksowego, czy nie. Dwa przykłady na dobre i złe wykorzystanie. Kingsman Vaughna i Amiercan Ultra Landisa. Oba R, oba teoretycznie to zwariowane komedie akcji. Pierwszy genialny, drugiego nie da się oglądać ^^
Z Dreddem jest trochę ten problem, że on służy producentom jako żywy dowód na ro, że R się nie opłaca. Bo film odniósł sukces tylko artystyczny, który nie przełożył się na wpływy.
I przyznam się do czegoś niepopularnego. Kingsmanów uważam, za średniaka, który mógł być czymś fajnym, ale zmarnował swój potencjał. Ale to nie wina Vaughna, tylko Millara, któremu się wydaje, że podkręcona przemoc przysłoni brak logiki.
Też się zgadzam! Ale w sumie pisałem Ci już o tym na privie 🙂 Ze scenariusza dla młodzieży nie powstanie ostry film
dla dorosłych, a znowu scenariusz Obecności trudno byłoby okroić, by
uzyskać niski rating. Można stworzyć straszny/mocny film z PG-13 i masakrycznie zły film R‑Rated.