Strzelanie do krów zombie, czyli słabe i drogie gry

Opo­wieść o tym, jak Szy­mas przez pół­to­rej godzi­ny strze­lał do krów zom­bie, by zdo­być pią­ty achie­ve­ment, a następ­nie przez cały dłu­gi dzień zasta­na­wiał się, dla­cze­go sła­be gry tra­fia­ją na Ste­am i nie­rzad­ko kosz­tu­ją po kil­ka­dzie­siąt zło­tych za sztukę.

The Cul­ling Of The Cows na plat­for­mie Ste­am.

Szymon Cieśliński

http://nekropolitan.blogspot.com/

Cierpiący na wieczny brak czasu literaturoznawca, germanista, dziennikarz, podcaster. Czyta horrory, kształci nowe pokolenia studentów, ogląda horrory, tłumaczy techniczne teksty, gra w horrory, pracuje z dziećmi, bada horrory, uprawia urban exploration i geocaching. Dodatkowo udziela się wszędzie, gdzie tylko go zaproszą, a co sobotę na swoim blogu publikuje nowy Nawiedzony Podcast. O horrorze oczywiście.

11 thoughts on “Strzelanie do krów zombie, czyli słabe i drogie gry

  • 16 sierpnia 2016 at 18:54
    Permalink

    Zna­jo­my uświa­do­mił mnie, że praw­do­po­dob­nie dosta­łem tę grę za dar­mo w ser­wi­sie Indie Gala. Tym bar­dziej nie rozu­miem, jak takie coś może utrzy­my­wać się na Ste­amie w cenie 47 złotych…

    • 18 sierpnia 2016 at 23:51
      Permalink

      To nie utrzy­mu­je się, to po pro­stu jest. Wisi, zaro­bi­ło na sie­bie jakimś cudem poprzez naiw­ność ludzi, czy deale z bun­dla­mi i ten samot­ny pro­du­cent two­rzy wła­śnie kolej­ny kosz­ma­rek, któ­re­go cena będzie zawy­żo­na przez jego za duże ego 🙂 A to, że Ste­am nie ma kon­tro­li jako­ści i każ­dy może wrzu­cić dowol­ną grę na plat­for­mę zosta­ło już dowie­dzio­ne przez cho­ciaż­by gościa, któ­ry stwo­rzył „symu­la­tor patrze­nia na schną­cą far­bę”. Jestem fanem teo­ri, że pro­ble­mem nie jest ilość cra­pu na ste­amie, tyl­ko brak łatwe­go wyszu­ki­wa­nia kon­kret­nie tego co chcesz i musisz się prze­kli­ki­wać przez tonę chłamu. 

      Pozo­sta­je jed­nak zagad­ka cze­mu oma­wia­na przez Cie­bie gra ma wyso­kie oce­ny. Może po pro­stu tra­fi­łeś na niszę i gra­czy, któ­rzy gra­ją tyl­ko w takie gry i w ich oczach jest to zno­śne? Może mecha­ni­ka dzia­ła, gra wizu­al­nie śred­nia ale to kwe­stia gustu i obiek­tyw­nie nie moż­na jej aż tak shejcić?

      • 20 sierpnia 2016 at 23:59
        Permalink

        Ok, ale dla­cze­go twór­ca nie obni­ży świa­do­mie ceny, by sku­sić poten­cjal­nych nowych gra­czy? Zoba­czą niską cenę, wyso­kie noty, achie­vki… chy­ba prę­dzej się sku­szą, co nie?

        Mhm, to aku­rat moż­li­we. Ostat­nio mam pro­blem, by zna­leźć war­to­ścio­we tytu­ły po tagu czy kate­go­rii. Nawet, gdy wybie­ram selek­cję według ocen czy bycia bestsellerem :/

        Ta gra jest sła­ba i powta­rzal­na, a więc i nud­na. Nie ogar­niam tych pozy­tyw­nych ocen. I to nie jest przed­sta­wi­ciel jakiejś mod­nej kon­wen­cji. To fla­shów­ka, w któ­rej strze­lasz do krów, któ­re bie­gną na Cie­bie z pra­wej stro­ny ekranu… 😛

  • 16 sierpnia 2016 at 20:07
    Permalink

    A to nie jest przy­pad­kiem tak, że te gry – nazwij­my je szro­ta­mi – mają tak wyso­kie ceny tyl­ko po to, by potem pod­czas Ste­amo­wych wyprze­da­ży moż­na było napi­sać „obniż­ka – 90%”? 😛 Bo im tych pro­cent wię­cej, tym wię­cej chęt­nych do zaku­pu Nor­mal­nie Dro­giej Gry. Bo Nor­mal­nie Dro­gie Gry muszą być prze­cież dobre, praw­da? Ano nie muszą, ale o tym dowia­du­je­my się po fakcie 😛 

    Cie­kaw jestem, ile masz już gier na Ste­amie po tych trzech latach kolek­cjo­no­wa­nia 😛 Bo ja kil­ka­set, z cze­go jakieś 80 skończyłem… 

    • 17 sierpnia 2016 at 17:44
      Permalink

      Ist­nie­je takie ryzy­ko, ale pamię­taj, że Sum­mer Sale i Holi­day Sale odby­wa­ją się sto­sun­ko­wo rzad­ko. I wte­dy jed­nak prę­dzej kupisz takie Alien Iso­la­tion za ‑75%, niż jakąś fla­shów­kę z kro­wa­mi za ‑90%. Tj. zwy­czaj­nie nie wie­rzę, że taka stra­te­gia sprze­da­ży daje więk­sze zyski, niż szyb­kie zej­ście z ceną na poziom 2–3 euro. 

      Sam jestem nało­go­wym kolek­cjo­ne­rem gier, ksią­żek i fil­mów, ale i tak nie kupu­ję abso­lut­nie wszyst­kie­go jak leci tyl­ko dla­te­go, że coś jest tanie.

      Aktu­al­nie mam 2200 gier w biblio­te­ce. I jesz­cze tro­chę bun­dli, któ­rych nie przy­pi­sa­łem do konta 😉

  • 17 sierpnia 2016 at 15:23
    Permalink

    Według mnie przy­czy­ną tego, że te gry się sprze­da­ją są po stro­nie YouTube‑a. Zupeł­nie jak wspo­mi­na­łeś jakiś zna­ny Youtu­ber robi serię gdzie gra w naj­róż­niej­sze pozy­cje z naj­niż­szej pół­ki bo wia­do­mo, że z takich tytu­łów moż­na się pośmiać i te milio­ny oglą­da­ją­cych osób dobrze się bawiąc przy fil­mi­ku chce zagrać w to samo co jego ulu­bio­ny youtu­ber i kupu­je takie cra­py bez wzglę­du na cenę stąd też wyso­kość cen.
    Wyso­kie oce­ny tych tytu­łów, mogą być przy­czy­ną nie ogra­nia gry ale same­go obej­rze­nia fil­mi­ku i na jego pod­sta­wie zosta­ją bar­dzo czę­sto oceniane. 

    • 17 sierpnia 2016 at 17:40
      Permalink

      Kur­czę, napraw­dę myślisz, że ludzie mogą dawać pozy­tyw­ne recen­zje tyl­ko dla­te­go, że np. Pew­Die­Pie ograł (wyśmiał?) wcze­śniej dany tytuł? :/ Nie negu­ję tego pomy­słu, choć wcze­śniej jakoś nie dopusz­cza­łem go do świa­do­mo­ści. To było­by napraw­dę smut­ne. To była­by taka hard­co­re­’o­wa kryp­to­re­kla­ma. Sam cza­sem oglą­da­łem jakieś takie bzdur­ne video, myśląc sobie „jakim cudem to ma dys­try­bu­cję?”, ale nie przy­szło­by mi do gło­wy, by potem kupo­wać i jesz­cze pro­mo­wać tego typu tytu­ły. Myśla­łem, że YouTu­be­rzy nagry­wa­ją takie rze­czy, bo to, co absur­dal­ne, dobrze się sprze­da­je (oglą­da). To wypły­wa w zale­wie rze­czy „nor­mal­nych” i „zna­nych” (wiel­kich tytu­łów AAA). Teraz zasta­na­wiam się, czy nie robią tego za pie­nią­dze… Nie tyl­ko dla wyświe­tleń, ale i za pie­nią­dze od twór­ców nie­któ­rych z tych tytułów.

      • 18 sierpnia 2016 at 00:13
        Permalink

        Według mnie to bar­dzo praw­do­po­dob­ne, ludzie oglą­da­ją jak ich idol gra w dany tytuł, świet­nie się bawią przy tym i potem oce­nia­ją grę kom­plet­nie się na tym nie zna­jąc przez pry­zmat fil­mi­ku roz­ryw­ko­we­go. Nie chce niko­go ura­zić ani prze­sa­dzić ale dobrze wie­my jaka spo­łecz­ność jest na YouTu­be, 70% to trol­le, spa­me­rzy i typo­wi «rol­ni­cy» sie­ją­cy ziar­na nie­na­wi­ści, cho­dzi mi w szcze­gól­no­ści o kana­ły, gdzie sub­skryp­cje liczo­ne są w milio­nach. Takie są nie­ste­ty konsekwencje.
        Jeśli cho­dzi o spra­wę pła­ce­nia Youtu­be­ro­wi za pro­mo­cje takich tytu­łów to jestem prze­ko­na­ny, że tak jest. Tak wła­śnie zara­bia się na Youtu­be. Pew­Die­Pie otwar­cie mówił o tym, że pro­mu­je i krę­ci fil­mi­ki z niszo­wy­mi gra­mi, czę­sto dla zaba­wy rów­nież z cra­pa­mi, ale nie bie­rze za to pie­nię­dzy, robi to sam z sie­bie za dar­mo. Takich Youtu­be­rów jest napraw­dę mało, a widzia­łem już masę przy­pad­ków gdzie ktoś krę­ci jakiś kon­kret­ny kon­tent ale w jego fil­mi­kach poja­wia się nagle nagra­nie typo­wo od cza­py z grą, któ­ra nie powin­na mieć dys­try­bu­cji, a zostać doda­wa­na do zesta­wu Hap­py Meal w McDonald’s.
        W komen­ta­rzu wspo­mi­na­łeś o tym, że nie rozu­miesz tego jak takie gry mogą się utrzy­my­wać na Ste­am za 47 zł, otóż tutaj jest to temat rze­ka i trze­ba się tro­chę cof­nąć w cza­sie. Jakieś 10 lat temu gry kom­pu­te­ro­we to była swe­go rodza­ju nisza, cie­szy­ły się popy­tem ale jed­nak mia­ły ogra­ni­czo­ną spo­łecz­ność, a twór­cy musie­li jakoś sprze­dać swój tytuł i kupić odbior­ców. Sta­wia­no przez to na technologie,jakość pro­duk­tu i sta­ran­ne wyko­na­nie by zyskać fanów, roz­wi­nąć spo­łecz­ność miło­śni­ków gier wideo. Gry na PC kosz­to­wa­ły 99 zł i były to napraw­dę solid­ne pozy­cje co napraw­dę łatwo zaob­ser­wo­wać cho­ciaż­by po ilo­ści hitów z tam­te­go okre­su. Teraz muszę nawią­zać kolej­ny raz do maszy­ny jaką jest Youtu­be. Ser­wis wte­dy dopie­ro zaczy­nał swo­ją dzia­łal­ność, poja­wia­ły się testo­we i krót­kie fil­mi­ki, spo­łecz­ność zaczy­na­ła się roz­wi­jać. W następ­nych latach zaczę­ły się uka­zy­wać let’s play‑e, spo­łecz­ność Youtu­be była już zde­cy­do­wa­nie więk­sza, liczo­na w milio­nach użyt­kow­ni­ków z któ­rych cała masa zain­te­re­so­wa­ła się wła­śnie gra­mi wideo dzię­ki let’s play-om. Potem poszło z górki…Gry zaczy­na­ły się sprze­da­wać, powsta­ła cała masa nowych firm z tej bran­ży, każ­dy chciał two­rzyć gry i wie­le osób nowych zaczy­na­ło przy­go­dę z Youtu­bem wła­śnie od fil­mi­ków z gra­mi. Ceny gier zaczy­na­ły win­do­wać. Youtu­be miał napraw­dę kolo­sal­ny wkład w roz­wój tego ryn­ku i promocje.
        Obec­nie jeste­śmy w cza­sach, gdzie doszli­śmy do puła­pu ceno­we­go śred­nio 250 zł za nową grę na plat­for­mę PC w kate­go­rii AAA, na grach zara­bia się miliar­dy, trak­tu­je się je obec­nie jako sport, a twór­cy już nie sta­wia­ją na jakość, a ilość bo to po pro­stu się sprze­da­je. Każ­dy marzy o tym by zostać kolej­nym Ubi­so­ftem i zosta­ją otwie­ra­ne stu­dia, gdzie two­rzy się cokol­wiek bo wia­do­mo, że to tak czy ina­czej się sprze­da. Wszyst­ko wła­śnie dzię­ki Youtu­be bo Youtu­be­rzy robią co mogą by zado­wo­lić widzów nowym mate­ria­łem, któ­re­go nie znaj­dą nigdzie indziej i jest uni­ka­to­wy, więc zabie­ra­ją się za gry w któ­re nikt by w innym wypad­ku nie zagrał i tak wła­śnie są pro­mo­wa­ne. Sko­ro za grę AAA ludzie wyda­ją 250 zł to za crap wypro­mo­wa­ny na fil­mi­ku mogą dać 47 zł bo walu­ta ta sta­ła się obec­nie mia­nem «taniej gry», gdzie kie­dyś za te pie­nią­dze dosta­wa­li­śmy kolej­ne 140 godzin zaba­wy w dodat­ku dla Gothi­ca, a teraz dosta­je­my mar­ną godzi­nę zabu­go­wa­nej, nie­kom­plet­nej, brzyd­kiej i nie­gry­wal­nej gry. O roz­wo­ju tego ryn­ku moż­na napraw­dę spo­ro napi­sać i ana­li­zo­wać godzi­na­mi cały cykl i wkład Youtub‑a, potem Twitch‑a i dzię­ki temu płyn­ne­go powsta­nia eSpor­tu. Ten Rynek jest cho­ler­nie zmien­ny i nie­prze­wi­dy­wal­ny, obec­nie jest napraw­dę masa zalet tego ryn­ku, lecz nie­ste­ty według mnie wie­le rów­nież poszło w złym kierunku.

        • 18 sierpnia 2016 at 15:15
          Permalink

          Dzię­ki za odpowiedź!
          Wła­śnie nie czy­ta­łem za wie­le o socjo­lo­gii YouTu­be­’a i też jakoś szcze­gól­nie tego wszyst­kie­go nie reflek­to­wa­łem. Sam oglą­da­łem masę game­play­’ów hor­ro­ro­wych, ale to tak w ramach dowia­dy­wa­nia się, co powsta­je i jak to wyglą­da. Sam YouTu­ber był mi dosyć obo­jęt­ny (choć np. taki Rojo wku­rzał mnie swo­ją wul­ga­no­ścią i nie­doj­rza­ło­ścią, więc szyb­ko prze­sta­łem go oglądać).

          Wła­śnie sam Pew­die cza­sem krę­cił fil­mi­ki spon­so­ro­wa­ne, ale wte­dy przy­zna­wał się do tego otwar­cie. W innych przy­pad­kach czę­sto miał jako pierw­szy dostęp do jakie­goś niszo­we­go tytu­łu, co było gwa­ran­cją zysku i pro­mo­cji zarów­no dla kana­łu, jak i dla twór­cy gry.

          Ej, ale to nie jest praw­da. Zgo­dzę się, że YT (a dziś tak­że stre­aming) ma ogrom­ny wpływ na rynek, ale na pew­no nie potwier­dzę, że w 2006 gry były niszą. Poza tym wte­dy cra­py rów­nież powsta­wa­ły, tyl­ko albo tra­fia­ły za dar­mo do sie­ci, albo do koszy w mar­ke­tach z ety­kiet­ką „GRY PC RÓŻNE 9,99” albo do kio­sków w ramach kil­ku kaszan­ko­wych serii. Teraz są na Ste­amie i dys­try­bu­tor albo uczci­wie wyzna­czy cenę rzę­du 1–3 euro, albo zapro­po­nu­ję jakąś absur­dal­ną opcję rzę­du 9–20 euro za crap, a w przy­pad­ku cra­pów w ear­ly acces­sie cza­sem i 30–50 euro.

          To jest zbyt duże uogól­nie­nie. Ist­nie­ją stu­dia, któ­re two­rzą co rok nową część swo­jej gry (Ubi, EA). Masz takie, któ­re two­rzą set­ki idio­tycz­nych i dro­gich DLC (Dove­ta­il Games, KOEI TECMO, Ubi, EA, CAPCOM, ostat­nio 2K czy War­ner Bros). Masz jed­nak takie, któ­re pra­cu­ją nad jed­ną grą lata­mi (choc­by nasze Techland, CDP Red). Ceny też są róż­ne. Pamię­taj­my też, że rynek indy­ków się roz­wi­ja. Do tego mamy Bun­dle. Oso­bi­ście rzad­ko wyda­ję na jed­ną grę wię­cej, niż 50 zło­tych. W ostat­nim cza­sie wyjąt­kiem był Dra­gon Ball Xenoverse.

          A co do cen, to trze­ba wziąć tutaj pod uwa­gę wie­le rzeczy:
          1. DLC zabi­ło Add-Ony. A ludzie z jakie­goś powo­du kupu­ję je maso­wo. Zarów­no che­aty w for­mie DLC, jak i mul­tum brzyd­kich skó­rek czy rze­czy wycię­tych z peł­nej wer­sji gry.
          2. Infla­cja robi swoje.
          3. Nowe tech­no­lo­gie są drogie.
          4. Pro­duk­cja gry w dzi­siej­szych cza­sach potra­fi pochło­nąć astro­no­micz­ne kwo­ty pieniędzy.
          5. Wrzu­ce­nie Pol­ski do stre­fy euro przez Ste­am też wymu­si­ło ogól­ny wzrost cen w naszym kraju.

          Wła­śnie. Strasz­nie dużo jest tu zmien­nych. Trud­no to wszyst­ko ogar­nąć rozumem.

  • 21 sierpnia 2016 at 13:18
    Permalink

    Daw­no, daw­no temu, w odle­głej galaktyce…

    GŁUPIE GIERKI

    Epi­zod I
    Nie­bez­piecz­ni Casuale

    Coraz wię­cej osób gra w gry. Ci, którzy
    wcze­śniej narze­ka­li na stereotypizację
    kobiet w Tomb Raide­rze, sta­li się teraz
    fana­mi Bejeweled.

    A tak na poważ­nie, bar­dzo daw­no temu, jesz­cze przed popu­lar­no­ścią ser­wi­sów inter­ne­to­wych, popu­lar­ność zdo­by­wa­ły gier­ki, zaj­mu­ją­ce nie­wie­le, ale dają­cą fraj­dę. Czę­sto były umiesz­cza­ne na pły­tach do cza­so­pism. Mia­ło to bra­nie wśród ludzi, któ­rzy nie mie­li cza­su na gra­nie w duże pro­duk­cje, ale chcie­li pociu­pać sobie kil­ka minut dla odprę­że­nia. Naj­czę­ściej to nie byli gra­cze w naszym rozu­mie­niu, a casu­ale, gra­cze nie­dziel­ni. Z cza­sem doszły do tego wspo­mnia­ne już w pod­ca­ście stron­ki z gra­mi, dzię­ki któ­rym mogli­śmy włą­czyć sobie taką gier­kę w szko­le lub pra­cy, gdy szef nie widział. I póź­niej­sza eks­pan­sja gie­rek na komór­ki, któ­ra na dobre ruszy­ła moim zda­niem wraz ze smart­pho­ne­’a­mi i ekra­na­mi dotykowymi.

    Jestem nie­mal prze­ko­na­ny, że licz­ba osób gra­ją­cych oka­zjo­nal­nie jest już więk­sza niż licz­ba pro-game­rów, a sko­ro tak, moż­na pró­bo­wać na tym zaro­bić, zwłasz­cza, że koszt pro­duk­cji takich pro­duk­cji jest znacz­nie mniej­szy. Wśród tych pro­duk­cji są per­ły, są gry robio­ne ewi­dent­nie pod bun­dle, a tak­że takie, któ­rych pro­du­cen­ci po pro­stu liczą, że się sprze­da. Część jest pro­mo­wa­na przez youtu­be, inne zno­wu poja­wia­ją się zni­kąd, a ich twór­cy liczą, że kon­tro­wer­syj­ny pomysł spra­wi, że o tytu­le będzie gło­śno. Tutaj już napraw­dę moż­na snuć wie­le teo­rii, ale punk­tem wyj­ścia jest wg mnie fakt, że więk­szość osób chce się jedy­nie odprężyć.

    Tam pod spodem widzę, że jest jakaś kry­ty­ka DLC, ale to się wypo­wiem może wieczorkiem.

    EDIT Jesz­cze jed­no – Ste­am Gre­en­li­ght jawił się jako napraw­dę inno­wa­cyj­ny pomysł, jed­nak ostat­nio jest napraw­dę moc­no krytykowany

    • 21 sierpnia 2016 at 17:05
      Permalink

      Wiesz, ja nie kry­ty­ku­ję gier „małych”. Takich dla „nie­dziel­nych gra­czy”. Małe gier­ki są OK. Indy­ki, któ­re moż­na przejść w godzinę/dwie/trzy też są OK. Pro­blem pole­ga na tym, że to, co oma­wiam w nagra­niu i co ogra­łem, jest tytu­łem zwy­czaj­nie sła­bym, nija­kim, powta­rzal­nym. To nie jest gra dla każu­ali. W sumie to nie wiem, dla kogo jest ten tytuł 😛 Nie jestem w sta­nie pole­cić go nikomu.

      Gre­en­li­ght począt­ko­wo dzia­łał w mia­rę spraw­nie, bo wyj­ście z nie­go nie było takie pro­ste i ozna­cza­ło dla twór­cy jakiś suk­ces. Nie wiem, czy zmie­nio­no zasa­dy jego funk­cjo­no­wa­nia, czy też twór­cy wymy­śli­li, jak zepsuć ten sys­tem, ale ostat­nio coraz gor­sze tytu­ły go prze­cho­dzą. A spo­ro wbi­ja na Ste­am nawet bez SG ;/

Comments are closed.