John Wick Rozdział 3: Parabellum

John Wick zła­mał zasa­dy gil­dii zabój­ców, przez co obję­to go eks­ko­mu­ni­ką, a za jego gło­wę wyzna­czo­no nagro­dę w wyso­ko­ści 14 milio­nów dolarów.

Jer­ry i Szy­mas po raz trze­ci spo­ty­ka­ją się, by poroz­ma­wiać o kino­wych przy­go­dach Baby Jagi. Czy Keanu Reeves nadal jest naj­spraw­niej­szym seryj­nym zabój­cą? Jaki duet two­rzy z Hal­le Ber­ry? Czym jest desa­kra­li­za­cja? Ile razy moż­na zabić koniem, nim prze­sko­czy się reki­na? Któ­ra sce­na akcji naj­bar­dziej nam się podo­ba­ła? Czy stro­na reali­za­cyj­na fil­mu ratu­je jego mar­ną fabu­łę? Odpo­wie­dzi pozna­cie w dzi­siej­szym podcaście.


Szymon Cieśliński

http://nekropolitan.blogspot.com/

Cierpiący na wieczny brak czasu literaturoznawca, germanista, dziennikarz, podcaster. Czyta horrory, kształci nowe pokolenia studentów, ogląda horrory, tłumaczy techniczne teksty, gra w horrory, pracuje z dziećmi, bada horrory, uprawia urban exploration i geocaching. Dodatkowo udziela się wszędzie, gdzie tylko go zaproszą, a co sobotę na swoim blogu publikuje nowy Nawiedzony Podcast. O horrorze oczywiście.

Michał Rakowicz

Redaktor Carpe Noctem i współtwórca Konglomeratu podcastowego. Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji.

2 thoughts on “John Wick Rozdział 3: Parabellum

  • 13 czerwca 2019 at 12:25
    Permalink

    To mi się John Wick III podo­bał przy­naj­mniej tak samo jak poprzed­nie. Rozu­miem zarzu­ty o absur­dal­ność i tę kam­po­wość wspo­mnia­ną przez Szy­ma­sa, ale też dla mnie JW zawsze taki na przy­mru­że­nie oka był, a trój­ka nie­ja­ko to wszyst­ko zwień­cza­ła i pod­bi­ja­ła do potę­gi potęg. I nawet cała ta powa­ga fil­mu w rodza­ju takich wymu­szo­nych, że w sumie nie wia­do­mo czy się nie zaśmiać zaraz, bo takie to wszyst­ko zakrę­co­ne i nie­wia­ry­god­ne. A co do scen akcji, to uwa­żam, że w trój­ce były naj­cie­kaw­sze. Zwy­kle na sen­sa­cyj­nych fil­mach zie­wam, a JW nie dłu­żył mi się ani przez sekun­dę, Jer­ry, a Raid II też wiel­bię jako mistrzow­skie kino akcji. Fakt, że o spój­ność wewnętrz­ną i logi­kę nie zadba­li, nie­mniej nie prze­szka­dza­ło mi to w emo­cjo­no­wa­niu się obra­zem – i to chy­ba pod­czas oglą­da­nia fil­mu jest najważniejsze.

    • 18 czerwca 2019 at 17:06
      Permalink

      My byli­śmy w kinie w pięć osób i wszy­scy narze­ka­li na to, że film się dłu­żył. I moim zda­niem jedyn­ka jed­nak dość „twar­do stą­pa­ła po zie­mi” i dla­te­go wzbu­dza­ła we mnie auten­tycz­ne emo­cje. W trój­ce los boha­te­rów był mi w dużej mie­rze obo­jęt­ny. No i nigdy nie zro­zu­miem, dla­cze­go John pozbył się obrączki :/

Comments are closed.