Kraina Lovecrafta

W trzy­sta dwu­dzie­stym tygo­dniu nada­wa­nia Michał „Mag Loży Wyso­kie­go Pro­gu Wej­ścia” Rako­wicz i Szy­mon „Mecha­nicz­na Ręka Głasz­czą­ca Shog­go­tha” Cie­śliń­ski wsia­da­ją w swo­je­go Old­ti­me­ra i wyru­sza­ją w podróż do Ardham w Mas­sa­chu­setts, by zmie­rzyć się z recen­zją pierw­sze­go sezo­nu „Kra­iny Love­cra­fta”. Czy po genial­nym otwar­ciu kolej­ne epi­zo­dy sta­no­wi­ły dla nas zim­ny prysz­nic? Dla­cze­go – naszym zda­niem – tak dużo osób odbi­ło się od tego seria­lu? Co sta­no­wi jego naj­więk­szą war­tość? Czy Tic to wyide­ali­zo­wa­ny czar­no­skó­ry super­bo­ha­ter, a Chri­sti­na to prze­siąk­nię­ta złem bia­ła­ska? Jak wie­le meta- i inter­tek­stów cze­ka na bar­dziej wyma­ga­ją­cych widzów? Ile hor­ro­ru, sci-fi i innych gatun­ków znaj­dzie­my w tej adap­ta­cji książ­ki Mat­ta Ruf­fa? Jaką rolę peł­nią tu nie­któ­re kadry, cyta­ty czy utwo­ry muzycz­ne? Co moż­na zarzu­cić fina­ło­wi? Czy „Kra­ina…” sta­nie się kie­dyś seria­lem kul­to­wym? Odpo­wie­dzi pozna­cie już za chwi­lę. Tyl­ko w Nawie­dzo­nym Podcaście!

Szymon Cieśliński

http://nekropolitan.blogspot.com/

Cierpiący na wieczny brak czasu literaturoznawca, germanista, dziennikarz, podcaster. Czyta horrory, kształci nowe pokolenia studentów, ogląda horrory, tłumaczy techniczne teksty, gra w horrory, pracuje z dziećmi, bada horrory, uprawia urban exploration i geocaching. Dodatkowo udziela się wszędzie, gdzie tylko go zaproszą, a co sobotę na swoim blogu publikuje nowy Nawiedzony Podcast. O horrorze oczywiście.

Michał Rakowicz

Redaktor Carpe Noctem i współtwórca Konglomeratu podcastowego. Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji.

7 thoughts on “Kraina Lovecrafta

  • 15 stycznia 2021 at 00:30
    Permalink

    Ja spo­tka­łem się też z narze­ka­niem nie­któ­rych widzów, że błę­dem było dawać nazwi­sko pisa­rza w tytu­le, sko­ro ma bar­dzo mało wspól­ne­go z twór­czo­ścią Love­cra­fta, bo wie­le osób ocze­ki­wa­ło seria­lu takie­go jakim był np. Castle Rock dla twór­czo­ści Kin­ga, czy­li osa­dzo­nym w uni­wer­sum stwo­rzo­nym przez tego pisa­rza. Więc to tro­chę tak jak­by np. Castle Rock nie miał nic wspól­ne­go z uni­wer­sum Kinga.
    No i stąd zawód wie­lu widzów też, choć na napi­sach koń­co­wych każ­de­go odcin­ka jest zazna­czo­ne jaką książ­kę zaadap­to­wa­no, kto jest jej auto­rem, a kto nie jest, ale kto dzi­siaj oglą­da napi­sy koń­co­we. Więc może lepiej było­by jak­by przy tytu­le odcin­ków na począt­ku pisa­ło, że to adap­ta­cja powie­ści Mat­ta Ruf­fa, więc fani Love­cra­fta nie byli­by roz­cza­ro­wa­ni, bo wie­dzie­li by co to za dzie­ło. Choć pew­nie fani Love­cra­fta to góra po 3 odcin­kach zre­zy­gno­wa­li z serialu.

  • 15 stycznia 2021 at 00:35
    Permalink

    Pro­blem w Kra­inie L mam z bohaterami,którzy czym dalej to coraz mniej mnie obcho­dzi­li na cze­le z Atti­cu­sem Fre­ema­nem, któ­ry jest nud­ny. Choć w jed­nym z odcin­ków, gdy poka­za­no prze­szłość Atti­cu­sa, jego służ­bę w woj­sku, to sce­na­rzy­ści pró­bo­wa­li dodać mu tro­chę odcie­ni sza­ro­ści, ale to nic nie pomo­gło, bo do koń­ca mia­łem gdzieś boha­te­ra gra­ne­go przez Jona­tha­na Major­sa, któ­ry, i w tym ele­men­cie zga­dzam się z Micha­łem, że aktor­sko sła­bo wypadł. To juz wola­łem jego ojca i wszyst­kie kobie­ce posta­cie, zresz­tą wątek rela­cji syna z ojcem to jeden z nie­wie­lu, któ­ry wywo­łał we mnie emocje.

    Pro­blem mam też taki, że te świet­ne sce­ny z efek­ta­mi spe­cjal­ny­mi, o któ­rych wspo­mnia­łem w innym komen­ta­rzu, to jest kil­ka minut odcin­ków, a przez więk­szość cza­su histo­ria nie inte­re­so­wa­ła mnie, zwłasz­cza głów­ny wątek nie był wcią­ga­ją­cy. No i też przez nad­miar atrak­cji jakie dosta­wa­łem co odci­nek ginie tro­chę głów­na histo­ria w całym serialu.

    Głów­ny wątek jest tak nija­ko pro­wa­dzo­ny, że nie czu­łem żad­nych emo­cji w cza­sie fina­ło­wej wal­ki z Chri­sti­ną. Szko­da też Abbey Lee, bo w fina­le spro­wa­dzo­no ją do roli banal­ne­go czar­ne­go cha­rak­te­ru, a wcze­śniej twór­cy pró­bo­wa­li coś wię­cej zro­bić z tą posta­cią. To była cie­ka­wa anta­go­nist­ka, ale nie w finale.

  • 15 stycznia 2021 at 00:35
    Permalink

    Kra­ina Love­cra­fta to kolej­ny z seria­li HBO poświę­co­nym rasi­zmo­wi w ostat­nim cza­sie, a jed­no­cze­śnie pró­bu­ją­cy połą­czyć poważ­ny temat z roz­ryw­ką i wyszło to zmik­so­wa­nie nie­zbyt dobrze. Moim zda­niem HBO o wie­le lepiej połą­czy­ło temat rasi­zmu z roz­ryw­ką w Watch­men i Per­ry Maso­nie (choć tutaj był raczej na dru­gim pla­nie), a w nowych seria­lach innych sta­cji, to w Good Lord Bird z genial­ną rolą Etha­na Haw­ke­’a, któ­ry oglą­da się tro­chę jak Djan­go Tarantino.

  • 15 stycznia 2021 at 00:35
    Permalink

    Wspo­mnie­li­ście o wąt­kach histo­rycz­nych i dla mnie zasko­cze­niem był wątek zwią­za­ny z Emme­tem Til­ly, chłop­cem, któ­ry padł ofia­rą lin­czu, o któ­rym też wspo­mnie­li­ście, czy­li o wysta­wie­niu trum­ny na widok publicz­ny. Przy­znam szcze­rze, że nie mia­łem poję­cia o tej histo­rii, tak jak o tra­ge­dii w Tul­sie nie sły­sza­łem dopó­ki nie obej­rza­łem Watchmen.

    Pew­nie w USA te tra­ge­die są wszyst­kim ame­ry­ka­nom dosko­na­le zna­ne, a przy­naj­mniej czar­no­skó­rym oby­wa­te­lom, więc coś mi z tej śred­niej pro­duk­cji zosta­nie w gło­wie, zosta­łem uświa­do­mio­ny, czy­li jakiś plus jest z obej­rze­nia Kra­iny Lovecrafta.

  • 15 stycznia 2021 at 00:30
    Permalink

    Super się słu­cha­ło, zle­cia­ły szyb­ko te ponad dwie godzi­ny. Jest to to jeden z naj­lep­szych Waszych pod­ca­stów, choć moja opi­nia jest odmien­na od Waszej, mimo tego, że w wie­lu kwe­stiach z Wami się zga­dzam, np. co do stro­ny audio­wi­zu­al­nej, efek­tów spe­cjal­nych, muzy­ki, że zachwycają.

  • 15 stycznia 2021 at 00:30
    Permalink

    Ja spo­tka­łem się też z narze­ka­niem nie­któ­rych widzów, że błę­dem było dawać nazwi­sko pisa­rza w tytu­le, sko­ro ma bar­dzo mało wspól­ne­go z twór­czo­ścią Love­cra­fta, bo wie­le osób ocze­ki­wa­ło seria­lu takie­go jakim był np. Castle Rock dla twór­czo­ści Kin­ga, czy­li osa­dzo­nym w uni­wer­sum stwo­rzo­nym przez tego pisa­rza. Więc to tro­chę tak jak­by np. Castle Rock nie miał nic wspól­ne­go z uni­wer­sum Kinga.
    No i stąd zawód wie­lu widzów też, choć na napi­sach koń­co­wych każ­de­go odcin­ka jest zazna­czo­ne jaką książ­kę zaadap­to­wa­no, kto jest jej auto­rem, a kto nie jest, ale kto dzi­siaj oglą­da napi­sy koń­co­we. Więc może lepiej było­by jak­by przy tytu­le odcin­ków na począt­ku pisa­ło, że to adap­ta­cja powie­ści Mat­ta Ruf­fa, więc fani Love­cra­fta nie byli­by roz­cza­ro­wa­ni, bo wie­dzie­li by co to za dzie­ło. Choć pew­nie fani Love­cra­fta to góra po 3 odcin­kach zre­zy­gno­wa­li z serialu.

  • 15 stycznia 2021 at 00:35
    Permalink

    Dla mnie to jeden z naj­słab­szych seria­li HBO jakie widzia­łem, choć nie mia­łem żad­nych ocze­ki­wań. Ja zasia­da­jąc do każ­de­go seria­lu zasia­dam z otwar­tą gło­wą, tyl­ko ocze­ki­wa­łem dobrej pro­duk­cji, a dosta­łem śred­nia­ka z faj­ny­mi momen­ta­mi. Choć aku­rat dru­gi odci­nek, któ­ry Michał
    uwa­ża za naj­słab­szy to mnie kupił w całości.

    Dla mnie to jeden z lep­szych odcin­ków, obok tych co wymie­ni­li­ście, czy­li kore­ań­skie­go, tego z body hor­ro­rem i kosmicz­ne­go, któ­ry oglą­da się jak bar­dziej poje­cha­ną wer­sję Dok­to­ra Who (sce­na z afro przy­po­mnia­ła mi żart z któ­rejś czę­ści Nagiej Bro­ni, gdy jeden z boha­te­rów wcho­dzi do baru i nie mie­ści się w drzwiach z powo­du swo­jej fry­zu­ry). Pozo­sta­łe odcin­ki były dla mnie na śred­nim pozio­mie, też przez wspo­mnia­ne przez Was tem­po, któ­re moc­no sia­da­ło. Odcin­ki mogły­by być spo­ro krótsze.

    W każ­dym z odcin­ków Kra­iny Love­cra­fta były pomy­sło­we i odje­cha­ne sce­ny prze­mo­cy, gore, krwa­we i bru­tal­ne. Nie­któ­re pomy­sły jak ze zmia­ną skó­ry czy potwór, któ­ry zabi­ja w cza­sie sek­su może wyda­ją się same w sobie nie­zbyt ory­gi­nal­ne, ale pomy­sło­wość twór­ców, jak te sce­ny stwo­rzo­no, robi duże wrażenie.

    No i dla tych scen gore, hor­ro­ro­wych skoń­czy­łem serial. No i byłem też cie­kaw co jesz­cze bar­dziej sza­lo­ne­go wymy­ślą twór­cy. Bo jest to jed­na z tego typu pro­duk­cji, przy któ­rej nie wiem czy jest moż­li­we prze­sko­cze­nie reki­na, bio­rąc pod uwa­gę to jakie twór­cy mie­li sza­lo­ne pomysły.

    Więc jestem zasko­czo­ny moim roz­cza­ro­wa­niem Kra­iną, bo ja lubię, gdy w seria­lach twór­cy bawią się gatun­ka­mi, co odci­nek dosta­ję inny kli­mat, inną histo­rie i odje­cha­ne pro­duk­cje sobie bar­dzo cenię, róż­ne eks­pe­ry­men­ty, a w tym przy­pad­ku dosta­łem tro­che kli­ma­ty jak z Dr Who połą­czo­ne z Super­na­tu­ral czy XFi­les i oglą­da­łem ze znu­dze­niem, czym dłu­żej serial trwal, poza krót­ki­mi momen­ta­mi, głów­nie te sce­ny jak z kina gro­zy, SF czy inne­go kina gatunkowego.

Comments are closed.