To: Rozdział 1
Kingowa jesień zaczyna się rozkręcać na dobre, a my spotkamy się aby porozmawiać o pierwszej wrześniowej premierze. Kto by pomyślał, że z dwóch kinowych filmów na podstawie prozy Kinga to właśnie „To” osiągnie spektakularny sukces, a nie tak długo wyczekiwana „Mroczna Wieża”. Ale tak właśnie się stało, a najnowsze dzieło na podstawie Kinga podbiło szturmem kinowe ekrany. Ponowie łączymy zatem swoje siły w składzie Radio SK, Kingowiec.pl oraz Konglomerat podcastowy, aby omówić dla Was „To”. Dyskutujemy o drodze nowej adaptacji kultowego klasyka na wielki ekran, wpływie „Stranger Things” na sukces filmu Muschettiego, zawartości horroru w finalnym dziele, zaskakującej kreacji Pennywise’a, młodzieżowym aktorstwie, zmianach w stosunku do książkowego oryginału oraz wielu innych kwestiach. Posłuchajcie i podzielcie się swoimi wrażeniami!
Strefa spoilerowa rozpoczyna się od 1:00:04
Podcast: Play in new window | Download


Cóż, już wypisałem się pod postem na temat tego podcastu na FACEBOOKU. Tam jest moja opinia o filmie. Cudnie się Was słuchało, zwłaszcza, gdy mówiliście o najlepszej ekranizacji Kinga… jak dla mnie. Jestem w tej kwestii podobny do Mando, bo ja wręcz maniakalnie uwielbiam „Stand By Me” i oglądam ten film raz do roku. Od zeszłej niedzieli „To” znalazło się na drugim miejscu. Zakochałem się w tym filmie od pierwszego wejrzenia. Tak mocno, że odrzuciłem wszelkie jego mankamenty (jak rozdzielanie się dzieciaków w najmniej odpowiednich momentach, czy miejscami zbytnie nagromadzenie „jump scare-ów”). Film jest przecudowny.
Acha, a trzecie miejsce dla mnie zajmuje „Maximum Overdrive”. Naprawdę 🙂
Pozdrawiam serdecznie i dzięki.
Wszystkiego dobrego z okazji urodzin Kinga:)
to nie „scena gwałtu” tylko zbiorowej inicjacji i przejścia w dorosłość (co Burial zauważył zresztą), będące sednem It. Bardzo ładnie tutaj https://www.tor.com/2013/09/25/the-great-stephen-king-reread-it/ to przeanalizowano:
„It draws a hard border between childhood and adulthood and the people on either side of that fence may as well be two separate species. The passage of that border is usually sex, and losing your virginity is the stamp in your passport that lets you know that you are no longer a child (sexual maturity, in most cultures, occurs around 12 or 13 years old). Beverly is the one in the book who helps her friends go from being magical, simple children to complicated, real adults. If there’s any doubt that this is the heart of the book then check out the title. After all “It” is what we call sex before we have it. “Did you do it? Did he want to do it? Are they doing it?”
Film dobry, ale dla kogoś po lekturze oryginału zaskoczeń nie będzie (poza ukazaniem przemocy wobec dzieci – takiej brutalności chyba nikt się nie spodziewał) :>
No niestety to jest scena gwałtu. Seks z nieletnią i to grupowy inaczej nazwany być nie może. Nie próbujmy bronić, że to jest inicjacja i przejście w dorosłość bo to jest nie do obrony. I to nawet biorąc pod uwagę lata 70te. Oczywisty i czytelny jest przekaz Kinga, że to moment symbolicznego „przejścia”, ale zrobił to w po prostu skandalicznie zły sposób. Serio, można osiągnąć dokładnie ten sam efekt bez tego rodzaju zagrywek.
Semantyka. Jest różnica między gwałtem jako napaścią seksualną (przykład ojca Beverly) a dobrowolnego seksu między nieletnimi równolatkami wchodzącymi w wiek dojrzewania. Wciąż kontrowersyjne (dla wielu bardziej niż sceny zabijania dzieci), ale chyba widać różnicę w „wykonaniu”.
W momencie gdy użyłem tego słowa wiedziałem, że będą się tego czepiać (nie jesteś pierwszy) tak czy inaczej, jak dla mnie KAŻDY seks z dwunastolatką, nawet jeśli ta wyraziła na niego zgodę, jest gwałtem. Zdaję sobie sprawę, że w przypadku gdy druga strona ma tez 12 lat to jest faktycznie złe słowo ale nadal mamy do czynienia ze sceną równie złą jak gwałt. No ale ok, to nie był gwałt. Zastąpcie sobie w wyobraźni słowo gwałt jakimś dowolnym słowem obrazującym coś okropnego, a sens całej wypowiedzi zostaje taki sam. Zbiorowy seks w kanałach, na zasadzie ustawienia się w kolejce do dwunastolatki, która jeden po drugim zadowala swoich przyjaciół, nie jest k*rwa przejściem w dorosłość. King postawił Beverly w tak złym świetle, że naprawdę zbiera mi się na wymioty gdy tylko o tym myślę. Te dzieciaki przed chwilą niemal zabiły pradawną istotę. Zachowały się doroślej niż większość dorosłych. Nie wiem w jaki sposób u Was wyglądał proces przechodzenia w dorosłość ale mam nadzieję, że nie tak. I szczerze współczuję jeśli ta scena była dla ciebie sednem tej książki.
Sedno to rzeczywiście złe słowo, bo obiektywnym sednem było dorastanie, a dorastanie to proces, niemniej w kontekście całej historii ta scena owe dorastanie – jego istotną część – miała chyba wg Kinga symbolizować. I z tym nie ma się co kłócić, można się tylko wkurzać, że mogło być ukazane mniej pretensjonalnie (inicjacja seksualna utożsamiana z dorosłością kojarzy się raczej z tanim psychologizowaniem i pójściem na łatwiznę) i bez sprowadzania do orgii.