Star Wars III: Zemsta Sithów
Niepostrzeżenie i ku niezmiernemu zdumieniu z naszej strony, dobiliśmy dziś do końca podróży przez kinowe uniwersum Gwiezdnych wojen. Od mało znanych spin offów, poprzez nieśmiertelną klasykę, aż do dyskusyjnych prequeli.
Na warsztat bierzemy dziś epicki finał nowej trylogii, który już długo przed premierą elektryzował fanów. W końcu mieliśmy zobaczyć na wielkim ekranie narodziny Mrocznego Lorda. Jak prezentuje się po latach domknięcie historii Anakina? Czy Lucas wyciągnął wnioski z błędów „Ataku klonów”? Czy Hayden Christensen podszkolił się aktorsko od poprzedniego epizodu? O tym i wielu innych kwestiach możecie dowiedzieć się z dzisiejszego odcinka.
Tak jak przy poprzednich podcastach, w których omawiamy trylogię prequeli dyskutujemy szczegółowo konkretne rozwiązania fabularne, zatem czujcie się ostrzeżeni.
I nie zapomnijcie, że już dziś ląduje w kinach „Łotr 1”!
Podcast: Play in new window | Download


Część III to całkiem dobry wciąż film pomimo tych samych wad jakie dominują w poprzednich epizodach prequeli, ale tutaj ograniczone do minimum, nawet dialogów o miłości jakby mniej na szczęście. No i Natalka nie irytowała mnie już aż tak bardzo. Film fajnie się ogląda mimo tego, że wiadomo się wydarzy i całkiem ok poradził sobie Lucas. Choć przemiana Anakina mogła być lepiej psychologicznie zostać poprowadzona ale jak na niego to i tak dobrą robotę odwalił. W ogóle jest tu sporo fajnych scen jak np. rozmowa w operze senatora i Skywalkera, rozkaz 66, początkowa bitwa, pojedynek finałowy (choć miejscami przebajerowany i za dużo atrakcji, lepiej by było jakby nic na około nie wybuchało i tylko pojedynek jeden na jeden). No i całkiem ok wypadł Hayden ‚zwłaszcza w scenach nienawiści. Ale ciekawa sprawa z aktorem grającym Palpatine’a, który odwala dobrą robotę i ogólnie dobrym aktorem jest, ale czasami przegina z teatralną grą, zwłaszcza w scenach gdy używa mocy, aż za bardzo szarżuje i jedzie manierą teatralną.
Absolutnie najlepszym elementem epizodu 3 jest Obi Wan i w sumie fajny duet tworzy z Anakinem, o wiele lepiej im się gra razem jak Haydenowi z Portman. No i trzeba powiedzieć, iż Zemsta Sithów to dość brutalny i okrutny film miejscami. Ale jeszcze słówko o Jedi, w sumie ta organizacja wychodzi na niezbyt rozumnych, wiem że zaślepiła ich czarna strona mocy, ale nie zauważyli wcześniej kto jest ich wrogiem. Bo nawet Yoda niby taki mądry i w ogóle a nic nie zauważył wcześniej. Dziwne jest to, że jak dowiadują się w Ataku klonów że wśród nich może być Lord Sith to nic specjalnie z tym nie robili, a jak się dowiedzieli w epizodzie 3 kto nim jest to reakcja Samuela Jacksona to zero zaskoczenia, bo podejrzenia mieli od dawna. W sumie to nawet mogę dać 7/10 za trzecią część.
Mnie po dziś dzień fascynuje, jak to możliwe, że aktorka kalibru Natalie Portman mogła tak położyć rolę. Niby miała mało materiału do grania, ale i tak niestety wypadła słabo.