Outcast: Opętanie (sezon 1)
Serial „Outcast: Opętanie”, oparty na komiksie autorstwa Roberta Kirkmana i Paula Azaceta, przedstawia historię młodego mężczyzny, Kyle’a Barnesa, który przez całe życie zmaga się ze złymi mocami. Teraz, z pomocą wielebnego Andersona, wiejskiego pastora, walczącego z własnymi demonami, Kyle wyrusza w podróż, by znaleźć odpowiedzi na to, w jaki sposób odzyskać normalne życie, którego nigdy nie zaznał. Jednak to, co odkryje może zmienić los nie tylko jego, ale całego świata – na zawsze.
Podcast: Play in new window | Download


Kompletnie nie podzielam dobrej opinii Żarłoka. Muzyka faktycznie robi klimat. Pierwszy odcinek jest przyzwoity, z bardzo dobrą sceną otwarcia. Ale cała reszta to jest dla mnie przykład produkcji totalnie zbędnej. Wytrzymałem 3 odcinki i to było o 2 za dużo. I po kolei. Po pierwsze, ten serial nie ma według mnie NIC wspólnego ze Stephenem Kingiem. Małe miasteczka istniały przed Kingiem i przed Kingiem wykorzystywano je jako miejsce akcji dla horrorów. To nie jest kingowy motyw, to pewien horrorowy archetyp spokojnej mieścinki/wioski, w której pod powierzchnią kryją się mroczne tajemnice. Po drugie, serial nie wie czym w zasadzie chce być. Czy chce być dramatem obyczajowym, czy horrorem. I przez to elementy grozy są wtórne i nijakie, a ilość wątków obyczajowych rozkłada tempo serialu. I co gorsza to też jest sama sztampa. Bohater z przeszłością walczący o rodzinę i odkupienie? Wybraniec miotany od poczucia odpowiedzialności do niechęci z używania „mocy”. Było dziesiątki razy, lepiej zrobione. Po trzecie, realizacyjnie i aktorsko jest co najwyżej poprawnie. Ot, kolejny przyzwoity serial. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to wszystko, ja nie widzę totalnie sensu aby to oglądać. Jakby to był kolejny klon „Egzorcysty”, na który był stracił 2 godziny ok. Ale 10 odcinków serialu, w który po 1,5 odcinka prawie umarłem z nudów? Nie dziękuję. Wtórny, nudny, mało wciągający serial. Nie polecam, tym bardziej patrząc na to ile naprawdę dobrych seriali teraz powstaje.
Ps. Żarłoku, apeluję! Nie nadużywaj porównań do Kinga, bo ja już nie mogę, że Ty Kinga widzisz w każdym mikro detalu, z którym z Kingiem nie ma nic wspólnego 😉