Wnuczka milionera, czyli o kobiecych marzeniach i pragnieniach

Grec­ki milio­ner Alek­sius Sta­vro­ula­kis na proś­bę inne­go grec­kie­go milio­ne­ra i zara­zem swo­je­go przy­bra­ne­go ojca chrzest­ne­go Sokra­te­sa Sefe­ri­sa wyru­sza do Lon­dy­nu, by prze­pro­wa­dzić pry­wat­ne śledz­two doty­czą­ce wnucz­ki Sokra­te­sa, Rosie Gray. Zada­niem Alek­siu­sa jest usta­le­nie, czy Sza­ra Różycz­ka jest na tyle uczci­wa i god­na zaufa­nia, by boga­ty dzia­dek mógł uczy­nić ją swo­ją jedy­ną spad­ko­bier­czy­nią. Sytu­acja kom­pli­ku­je się, gdy Alek­sius i Rosie lądu­ją razem w łóż­ku, a na USG poja­wia się pewien Bąbelek…
Jak napraw­dę wyglą­da świa­to­we życie? Czym jest Har­le­qu­in Enter­pri­ses? Czy Sza­ra Różycz­ka wyj­dzie za Gre­ka o dziw­nym nazwi­sku? Czy tego typu lite­ra­tu­ra speł­nia funk­cję tera­peu­tycz­ną? O czym marzą dzi­siej­sze kobie­ty? Odpo­wie­dzi na te pyta­nia i wie­le, wie­le wię­cej znaj­dzie­cie w dzi­siej­szej odsło­nie Konglomeratu!

Szymon Cieśliński

http://nekropolitan.blogspot.com/

Cierpiący na wieczny brak czasu literaturoznawca, germanista, dziennikarz, podcaster. Czyta horrory, kształci nowe pokolenia studentów, ogląda horrory, tłumaczy techniczne teksty, gra w horrory, pracuje z dziećmi, bada horrory, uprawia urban exploration i geocaching. Dodatkowo udziela się wszędzie, gdzie tylko go zaproszą, a co sobotę na swoim blogu publikuje nowy Nawiedzony Podcast. O horrorze oczywiście.

20 thoughts on “Wnuczka milionera, czyli o kobiecych marzeniach i pragnieniach

  • 10 sierpnia 2016 at 15:35
    Permalink

    Ty to czy­tasz, ja to tłu­ma­czę i pró­bu­ję zro­zu­mieć te dziw­ne, nie­gra­mot­ne zda­nia. Wła­śnie skoń­czy­łam nie­daw­no sce­nę sek­su anal­ne­go, któ­ra mia­ła taki oto sens: Laska dowie­dzia­ła się, że jest w dru­gim try­me­strze cią­ży, ale ojcem może być albo jej narze­czo­ny albo facet, z któ­rym sypia­ła wcze­śniej. Ponie­waż wywo­łu­je to u niej mały kry­zys emo­cjo­nal­ny, posta­na­wia pod­kre­ślić swo­je odda­nie narze­czo­ne­mu, dając mu coś, cze­go nie miał ten poprzed­ni, czy­li swo­ją dupę.

    • 10 sierpnia 2016 at 15:38
      Permalink

      W ogó­le taki frag­ment mam. Roz­mo­wa dwoj­ga trzy­dzie­sto­pa­ro­lat­ków, on to poważ­ny inwe­stor, ona mena­dżer duże­go klu­bu. Nie­dłu­go zosta­ną rodzicami.

      “Oh.” He peered at me ten­ta­ti­ve­ly. “It says they may do the ultra­so­und transvaginally.”

      “Uh, what does that mean?” I wasn’t sure I wan­ted to know.

      “I’m pret­ty sure it means that they’ll stick some­thing up your vagina.”

      And I was back to wishing he’d stay­ed home. “Stop say­ing vagi­na. It’s weird.” “Your pus­sy then. Is that better?”

      • 10 sierpnia 2016 at 18:08
        Permalink

        Tutaj też przy­da­ło­by się ba dum tss 😀
        Cie­ka­we, co myśli sobie autor takiej książ­ki w trak­cie pro­ce­su „two­rze­nia” :>

    • 10 sierpnia 2016 at 21:57
      Permalink

      I ja rozu­miem, że to są książ­ki pisa­ne przez kobie­ty dla kobiet? Ech…

      • 11 sierpnia 2016 at 17:07
        Permalink

        Przez bar­dzo nie­doj­rza­łe emo­cjo­nal­nie kobie­ty dla bar­dzo nie­doj­rza­łych emo­cjo­nal­nie kobiet 😀

        • 15 sierpnia 2016 at 22:33
          Permalink

          Sko­ro tak to jakim cudem Szy­mas dobrał się do tej książ­ki? 3:) Tzn wnio­sku­ję, że cho­dzi o te zaję­cia z kul­tu­ro­znaw­stwa, ale kur­de… xD Dla­cze­go aku­rat to?

          Tzn od jakie­goś cza­su cho­dzi za mną prze­czy­ta­nie cze­goś, dokład­niej od momen­tu, gdy tra­fi­łem na fan­pa­ge „Typo­wy Har­le­qu­in”. Zaczą­łem to czy­tać i jest w tym coś fascy­nu­ją­ce­go. Cho­ciaż do tej pory nie wiem co takie­go „wsty­dli­we­go” w tych tek­stach było. Z 10 lat temu kole­żan­ki czę­sto wspo­mi­na­ły jak to się rumie­ni­ły czy­ta­jąc. WTF

          • 16 sierpnia 2016 at 18:59
            Permalink

            Odpo­wiedź jest pro­sta 😛 W ramach bada­nia lite­ra­tu­ry popu­lar­nej. Wpraw­dzie piszę o hor­ro­rze, ale muszę mieć bla­de poję­cie tak­że o innych kon­wen­cjach, a że w Pol­sce w latach 90-tych ogrom­ną więk­szość ryn­ku sta­no­wi­ły wła­śnie har­le­qu­iny, to i tanie roman­si­dła trze­ba było nadrobić.

            Fascy­nu­ją­cy jest odbiór tej lite­ra­tu­ry. Same tek­sty szcze­gól­nie sza­ło­we nie są. A co do tych kole­ża­nek, to ile mia­ły lat te 10 lat temu? 😛 Zakła­dam, że wiek (a więc ilość doświad­czeń życio­wych oraz zna­jo­mość innej lite­ra­tu­ry) może być waż­nym czyn­ni­kiem przy oce­nie takich „dzieł”.

          • 16 sierpnia 2016 at 21:33
            Permalink

            Hmmm… tzn z 10 lat mogłem prze­sa­dzić, tzn wiem od oko­ło 7, ale czy­ta­ły ciut wcze­śniej, pew­nie wła­snie 8–9 lat temu. Czy­li pew­nie mia­ły 16–17 lat. Więc two­ja teo­ria może mieć słusz­ność, przy czym dla mnie to nadal ciut za mało. Musiał­bym dopy­tać, ale może kobie­ca wyobraź­nia w jakiś spo­sób uwy­dat­nia treść takiej książ­ki, doda­je od sie­bie… Albo po pro­stu inne spoj­rze­nie na pew­ne spra­wy. Nie wiem.

            Nie­dłu­go będę czy­tał książ­kę „Dzie­wi­ca z lasu mgieł”, któ­ra była ulu­bio­ną książ­ką mojej przy­ja­ciół­ki w okre­sie jej doj­rze­wa­nia. I nie jest to co praw­da Har­le­qu­inn (chy­ba nie jest, nie wiem zresz­tą), ale chy­ba ude­rza w dość zbli­żo­ne tony. Dam pew­nie znać.

            I my tak śmiesz­ku­je­my, a może wśród tych roman­si­deł lite­ra­tu­ry gro­szo­wej jest jakiś współ­cze­sny Love­craft (z naci­skiem na Love) lite­ra­tu­ry roman­tycz­nej? xD Nie­do­ce­nio­ny za życia, wiel­bio­ny po śmierci.

          • 16 sierpnia 2016 at 22:02
            Permalink

            Też pla­nu­ję prze­czy­tać mło­dzie­żo­we roman­si­dło z tam­tych cza­sów – „Zie­lo­ny maj Robi­na”. Ale to inna seria z taki­mi dwo­ma ser­ca­mi w logo. Nie wiem na ile to fak­tycz­nie romans ale jest to książ­ka o mło­dym Robin Hoodzie i mło­dej Marion i z tego co widzia­łem fani chwalą.

          • 17 sierpnia 2016 at 18:01
            Permalink

            Będzie recen­zja na Konglo? 😀

          • 17 sierpnia 2016 at 19:37
            Permalink

            Jak prze­czy­tam to pew­nie będzie. Na razie ścią­gną­łem pdfa. Niby moż­na kupić za 2 zł + prze­sył­ka ze 4 zł ale sio­stra to ma w papie­rze a u niej leży „nasza” kolek­cja Robi­nów i nie chce mi się dublować.

          • 18 sierpnia 2016 at 14:46
            Permalink

            W takim razie czekamy 😀

          • 17 sierpnia 2016 at 18:00
            Permalink

            Wiesz, co… teraz docho­dzę do wnio­sku, że to wyni­ka przede wszyst­kim z bez­kry­tycz­nej lek­tu­ry. Mło­dy czy­tel­nik z ubo­gi­mi doświad­cze­nia­mi życio­wy­mi, względ­nie oso­ba o ogra­ni­czo­nych per­spek­ty­wach czy ktoś, kto ma nie­wiel­ki kon­takt z lite­ra­tu­rą, nie zwró­ci uwa­gi na rzu­ca­nie kobie­tą, jak wor­kiem z ziem­nia­ka­mi. Zauwa­ży za to pięk­ną wyspę, jach­ty i przy­ję­cia. Kula­we opi­sy sek­su nie będą pro­ble­mem, bo sama idea sek­su z atrak­cyj­nym, boga­tym part­ne­rem przy­ćmi bra­ki języ­ko­we i roz­bu­dzi wyobraź­nię. To tro­chę, jak ze sła­by­mi powie­ścia­mi sen­sa­cyj­ny­mi czy­ta­ny­mi przez chłop­ców czy męż­czyzn, któ­rzy mają nikły kon­takt z lite­ra­tu­rą. Jeże­li czy­tasz je świa­do­mie, to pukasz się pal­cem w czo­ło, pła­czesz nad pro­stym języ­kiem i tępy­mi prze­ciw­ni­ka­mi nasze­go boha­te­ra. Jeże­li czy­tasz je bez­re­flek­syj­nie, sku­piasz się na tym, jak cud­nie by było być takim spraw­nym, bystrym agen­tem, któ­ry pora­dzi sobie w każ­dej sytuacji…

  • 19 sierpnia 2016 at 11:53
    Permalink

    Tutaj niby kry­tycz­ny, nie podo­ba­ło się, kto to czy­ta i w ogó­le, a widzia­łem sku­bań­ca jak ostat­nio jechał tram­wa­jem i czy­tał po kry­jo­mu kolej­ne­go harlequina :>

    • 19 sierpnia 2016 at 12:47
      Permalink

      „To było tyl­ko do celów naukowych”!

      • 21 sierpnia 2016 at 00:00
        Permalink

        Jer­ry, jak­by Ci Isc napi­sał, że sam wyda­ję Har­le­qu­iny, to też byś uwierzył? 😛

    • 21 sierpnia 2016 at 00:09
      Permalink

      I co? Nawet nie pod­sze­dłeś się przywitać? 😛

      • 21 sierpnia 2016 at 06:49
        Permalink

        nie chcia­łem Cie­bie odry­wać od lektury 😀

        • 21 sierpnia 2016 at 15:35
          Permalink

          Oj, jakiś Ty tro­skli­wy 😀 Pra­wie, jak ten milio­ner z „Wnucz­ki milionera” 😀

Comments are closed.