To

Za kil­ka dni do ogól­no­do­stęp­nej dys­try­bu­cji wej­dzie film doku­men­tal­ny „Pen­ny­wi­se: The Sto­ry of It”. Z tej oka­zji posta­no­wi­li­śmy zapeł­nić kolej­ną bia­łą pla­mę i zmie­rzyć się z pierw­szą ekra­ni­za­cją książ­ki „To”. W 507. odcin­ku pod­ca­stu Radio SK, w wir­tu­al­nym stu­diu Klu­bu fra­je­rów spo­tka­li się Hubert „Man­do” Span­dow­ski, Michał „Jer­ry” Rako­wicz i Rafał „Sick” Siciń­ski by poroz­ma­wiać o dwu­od­cin­ko­wym mini­se­ria­lu tele­wi­zji ABC z 1990 roku. Zapra­sza­my!

Jeże­li podo­ba ci się to co robię to możesz mnie wes­przeć na
https://patronite.pl/radiosk

Hubert Spandowski

http://radio-sk.blogspot.com/

Fanatyk Stephena Kinga. Współautor polskiego serwisu Kinga. Miłośnik filmu (głównie fantastyki i B-klasowych horrorów), nałogowy pochłaniacz seriali, książek i komiksów. Nieuleczalny kolekcjoner. Bywalec konwentów lubiący integrację miedzyfandomową. Wielki fan Star Wars w każdej postaci.

Michał Rakowicz

Redaktor Carpe Noctem i współtwórca Konglomeratu podcastowego. Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji.

Rafał Siciński

http://brzuchwieloryba.blogspot.com

Urodziłem się w połowie lat 80tych i tamta dekada jest najbliższa mojemu sercu. Lubię popkulturę w prawie wszystkich jej przejawach (poza tańcem w telewizji i programami reality show). Jestem miłośnikiem dobrej fantastyki: przede wszystkim horroru i science fiction.

2 thoughts on “To

  • 23 lipca 2022 at 16:56
    Permalink

    Też lubię Trzech Musz­kie­te­rów ze She­eenem i Suther­lan­dem. Wolę nawet od naj­po­pu­lar­niej­szej wer­sji, czy­li serii fil­mów z Micha­elem Yor­kiem. Jest to, obok Czło­wie­ka w żela­znej masce z Di Caprio, jedy­ny musz­kie­te­ro­wy film do któ­re­go wra­cam co jakiś czas.

  • 23 lipca 2022 at 16:57
    Permalink

    Doce­niam rolę w „To”, ale dla mnie Tim Cur­ry to przede wszyst­kim „Roc­ky Hor­ror Pic­tu­re Show”. A na dru­gim i trze­cim miej­scu sta­wiam dwa fil­my tro­chę zapo­mnia­ne i nie­do­ce­nia­ne, czy­li „Legen­da” Ridleya Scot­ta i „Oscar” ze Stal­lo­ne. Pierw­szy z nich to była kla­pa finan­so­wa, a dla mnie to jeden z naj­lep­szych fil­mów Scot­ta, któ­ry wizu­al­nie wymia­ta, podob­nie jak muzy­ka Gold­smi­tha (choć nie­któ­rzy wolą muzy­ke Tan­ge­ri­ne Dre­am z euro­pej­skiej wer­sji). Cur­ry jest dosko­na­ły jako dia­beł z WIELKIMI ROGAMI. Ma na sobie aktor chy­ba jesz­cze wię­cej cha­rak­te­ry­za­cji jak w „To”, dosłow­nie kilo­gra­my, a robi wspa­nia­łe wra­że­nie swo­ja grą.
    „Oscar” jest uwa­ża­ny za nie­uda­ną kome­dię z Sylve­strem Stal­lo­ne. Aktor pró­bo­wał robić to co Arnold, czy­li pój­ście w luź­niej­sze fil­my co spo­tka­ło się z cie­płym przy­ję­ciem u Arnol­da, ale kome­die ze Stal­lo­ne nie były tak dobrze przyj­mo­wa­ne jak ze Schwa­rze­neg­ge­rem. Ale ja lubię ten rema­ke fil­mu z De Fune­sem (ory­gi­nał też sobie cenię). Jest to dobra kome­dia pomy­łek, wia­do­mo że Stal­lo­ne to nie De Funes, ale podo­łał w głów­nej roli. No i świet­ny Cur­ry w roli dok­to­ra jak dobrze pamię­tam i genial­ny epi­zod Kir­ka Dougla­sa. Jeden z ostat­nich dobrych fil­mów Joh­na Landisa.

    Tak na mar­gi­ne­sie i nie na temat, Stal­lo­ne miał pecha do kome­dii, każ­dy luź­niej­szy film z nim był jecha­ny i zbie­rał Mali­ny. Choć moż­na zapy­tać, któ­ry film Stal­lo­ne, nie­waż­ne czy dobry czy sła­by nie zebrał przy­naj­mniej nomi­na­cji do Zło­tych Malin? Syl­we­ster to ulu­bie­niec Zło­tych Malin. Kome­die ze Stal­lo­ne podo­ba­ją mi się tak samo jak z Arnoldem.

    Mam na myśli nie tyl­ko Osca­ra, ale też Stój bo mamuś­ka strze­la i świet­ne­go Tan­go i Casha, któ­ry uwa­żam za jeden z naj­lep­szych fil­mów ze Stal­lon­ne. Są to rów­nie dobre luź­niej­sze fil­my, jak podob­ne pro­duk­cje z Arnol­dem, czy­li Bliż­nia­cy, Gli­niarz w przed­szko­lu, Junior, Praw­dzi­we kłam­stwa (choć też bar­dzo lubię Świą­tecz­ną gorącz­kę, a tego fil­mu z Arnol­dem, to nikt nie lubi).

    Chy­ba tyl­ko Boha­ter ostat­niej akcji McTier­na­na poniósł kla­pę finan­so­wą, a to świet­ne kino akcji, wyśmie­wa­nie się Arnol­da ze swo­je­go wize­run­ku, jesz­cze moc­niej, jak w innych fil­mach i film meta. Last Action Hero jest tym samym dla kina akcji, czym był Krzyk dla hor­ro­rów i to jeden z naj­bar­dziej nie­do­ce­nia­nych fil­mów lat 90, któ­ry powstał chwi­lę po Ter­mi­na­to­rze 2.

    Z luź­niej­szych fil­mów z Sylve­strem to chy­ba tyl­ko Demo­li­tion Man był jakimś tam suk­ce­sem. Może dla­te­go, bo nie jest typo­wą kome­dią, tyl­ko ma ele­men­ty humo­ru. Jest to też pro­duk­cja, któ­ra przez wie­lu widzów uwa­ża­na jest za pro­ro­czy film, jak wie­le z ele­men­tów wizji przy­szło­ści w Demo­li­tion Man przy­po­mi­na nasze cza­sy. Fil­mu daw­no nie widzia­łem, więc nie mogę potwier­dzić, ale co jakiś czas widzę film ze Stal­lo­ne i Bul­lock na róż­nych listach naj­le­piej poka­za­nych wizji przy­szło­ści i jak wie­le się zga­dza z tej wizji z naszy­mi cza­sa­mi. Sor­ki za dygresję:)

Comments are closed.