Yakuza Apocalypse
Takashi Miike uchodzi za twórcę bezkompromisowego, niestroniącego od brutalności w przeróżnej formie, a przy tym twórcę nieograniczającego się do jednego konkretnego gatunku, czy konwencji. Tym samym dość trudno zbudować sobie oczekiwania wobec filmu, tylko na bazie nazwiska reżysera. Ale w przypadku „Yakuza Apocalypse” nawet wiedza na temat przynależności gatunkowej i skrót fabuły, nie są w stanie przygotować przeciętnego, europejskiego widza na to z czym będzie miał do czynienia. Krwawe kino gangsterskie, horror, groteska i surrealizm, a to wszytko podlane sporą dawką czarnego, a czasem absurdalnego humoru.
Jeżeli chcecie zatem się dowiedzieć jak wygląda Najgroźniejszy Terrorysta Świata, co hoduje w swym ogródku szefowa Yakuzy, czy jak wygląda farma pożywienia dla wampirów zapraszam do dzisiejszego podcastu i przede wszystkim do seansu jednego z najnowszych dzieł Miike. Panie i Panowie! „Yakuza Apocalypse”
Uwaga: Podcast zawiera niewielkie spojlery. Moim zdaniem to jest ten typ kina, że nawet jak bym opowiedział film scena po scenie to nie zepsułbym Wam zabawy, ale najbardziej wrażliwi na spojlery niech czują się ostrzeżeni.
Podcast: Play in new window | Download


Wiele rzeczy które powiedziałeś, bez zgłębiania filmografii Miike jest bardzo celna. Delikatnie mówiąc to specyficzny twórca. Ten facet kręci na potęgę. Wiele jego filmów jest zwyczajnie słabych, sporo takich, które wydają się być zwyczajnie zlecone, gdzie brakuje jego autorskiej wizji, a wiele jest znowu za bardzo przeładowanych jego wizją. Gość nie uznaje za bardzo wycinania materiału. Są filmy, w których uznał że nie ma sensu wycinać widocznego wiszącego mikrofonu.
Ale warto go oglądać i szperać wśród jego dokonań.
YAKUZA: APOKALIPSA jest OK, ale do najlepszych filmów Miike sporo brakuje. Momentami jest za długa (jak większość jego filmów) i za często gubi tempo. Żaba, powiem szczerze, ratuje całość.
I jeszcze hodowla ludzi – też fantastyczna scena.
Ciekawa jest właśnie kwestia tego ile on kręci. Ba faktycznie, jak się spojrzy na zestawienie to potrafi zrobić 2–3 filmy rocznie. I to mnie zaskoczyło, bo po prawdzie to mam wrażenie, że większość jego obecnych dokonań nie przebija się do szerszego grona odbiorców (choć może to też kwestia tego, że czasem widziałem kręci typowo na rynek lokalny – ekranizacje jakichś mang np.). Ale zaletą „Yakuza: Apocalypse” było to, że się poczułem zachęcony aby pogrzebać w tej filmografii, ale to zrobię jak sobie znajdę jakiś sensowny przewodnik co warto oglądać poza klasykami.
I tak – Żaba zdecydowanie ratuje całość:) Bo ta hodowla ludzi to było dla mnie jedno wielkie WTF?! W kontekście całości fajnie działa ta scena, ale sama w sobie jest bardzo dziwna. Nawet jak na ten film.
Takashi Miike ma dość bogatą filmografię i myślę, że Yakuza Apokalipsa będzie jednym z ostatnich na liście do sprawdzenia 🙂 (nie żebyś mnie zniechęcił, ale inne rzeczy wydają się mieć większy potencjał).
Ja polecam „Lekcję zła”, gdzie Takashi tworzy bardzo fajny, podnoszący adrenalinę dreszczowiec z ekstra odegranym złym charakterem. Jednocześnie reżyser bawi się elegancko z widzem podrzucają poszlaki nt. owego Złego. Dla mnie bomba.
Ja ten film traktuje bardziej nie jako jakieś ważne dzieło w filmografii Miike, ale bardziej jako ciekawostkę z rodzaju „jak dziwne/obce” może być kino made in Japan.
A za polecankę dzięki bardzo – chętnie sprawdzę!