Yakuza Apocalypse

Taka­shi Mii­ke ucho­dzi za twór­cę bez­kom­pro­mi­so­we­go, nie­stro­nią­ce­go od bru­tal­no­ści w prze­róż­nej for­mie, a przy tym twór­cę nie­ogra­ni­cza­ją­ce­go się do jed­ne­go kon­kret­ne­go gatun­ku, czy kon­wen­cji. Tym samym dość trud­no zbu­do­wać sobie ocze­ki­wa­nia wobec fil­mu, tyl­ko na bazie nazwi­ska reży­se­ra. Ale w przy­pad­ku „Yaku­za Apo­ca­lyp­se” nawet wie­dza na temat przy­na­leż­no­ści gatun­ko­wej i skrót fabu­ły, nie są w sta­nie przy­go­to­wać prze­cięt­ne­go, euro­pej­skie­go widza na to z czym będzie miał do czy­nie­nia. Krwa­we kino gang­ster­skie, hor­ror, gro­te­ska i sur­re­alizm, a to wszyt­ko pod­la­ne spo­rą daw­ką czar­ne­go, a cza­sem absur­dal­ne­go humoru.

Jeże­li chce­cie zatem się dowie­dzieć jak wyglą­da Naj­groź­niej­szy Ter­ro­ry­sta Świa­ta, co hodu­je w swym ogród­ku sze­fo­wa Yaku­zy, czy jak wyglą­da far­ma poży­wie­nia dla wam­pi­rów zapra­szam do dzi­siej­sze­go pod­ca­stu i przede wszyst­kim do sean­su jed­ne­go z naj­now­szych dzieł Mii­ke. Panie i Pano­wie! „Yaku­za Apocalypse”

Uwa­ga: Pod­cast zawie­ra nie­wiel­kie spoj­le­ry.  Moim zda­niem to jest ten typ kina, że nawet jak bym opo­wie­dział film sce­na po sce­nie to nie zepsuł­bym Wam zaba­wy, ale naj­bar­dziej wraż­li­wi na spoj­le­ry niech czu­ją się ostrzeżeni.

Michał Rakowicz

Redaktor Carpe Noctem i współtwórca Konglomeratu podcastowego. Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji.

4 thoughts on “Yakuza Apocalypse

  • 5 lipca 2016 at 22:53
    Permalink

    Wie­le rze­czy któ­re powie­dzia­łeś, bez zgłę­bia­nia fil­mo­gra­fii Mii­ke jest bar­dzo cel­na. Deli­kat­nie mówiąc to spe­cy­ficz­ny twór­ca. Ten facet krę­ci na potę­gę. Wie­le jego fil­mów jest zwy­czaj­nie sła­bych, spo­ro takich, któ­re wyda­ją się być zwy­czaj­nie zle­co­ne, gdzie bra­ku­je jego autor­skiej wizji, a wie­le jest zno­wu za bar­dzo prze­ła­do­wa­nych jego wizją. Gość nie uzna­je za bar­dzo wyci­na­nia mate­ria­łu. Są fil­my, w któ­rych uznał że nie ma sen­su wyci­nać widocz­ne­go wiszą­ce­go mikrofonu.
    Ale war­to go oglą­dać i szpe­rać wśród jego dokonań.

    YAKUZA: APOKALIPSA jest OK, ale do naj­lep­szych fil­mów Mii­ke spo­ro bra­ku­je. Momen­ta­mi jest za dłu­ga (jak więk­szość jego fil­mów) i za czę­sto gubi tem­po. Żaba, powiem szcze­rze, ratu­je całość.
    I jesz­cze hodow­la ludzi – też fan­ta­stycz­na scena.

    • 6 lipca 2016 at 07:43
      Permalink

      Cie­ka­wa jest wła­śnie kwe­stia tego ile on krę­ci. Ba fak­tycz­nie, jak się spoj­rzy na zesta­wie­nie to potra­fi zro­bić 2–3 fil­my rocz­nie. I to mnie zasko­czy­ło, bo po praw­dzie to mam wra­że­nie, że więk­szość jego obec­nych doko­nań nie prze­bi­ja się do szer­sze­go gro­na odbior­ców (choć może to też kwe­stia tego, że cza­sem widzia­łem krę­ci typo­wo na rynek lokal­ny – ekra­ni­za­cje jakichś mang np.). Ale zale­tą „Yaku­za: Apo­ca­lyp­se” było to, że się poczu­łem zachę­co­ny aby pogrze­bać w tej fil­mo­gra­fii, ale to zro­bię jak sobie znaj­dę jakiś sen­sow­ny prze­wod­nik co war­to oglą­dać poza klasykami.

      I tak – Żaba zde­cy­do­wa­nie ratu­je całość:) Bo ta hodow­la ludzi to było dla mnie jed­no wiel­kie WTF?! W kon­tek­ście cało­ści faj­nie dzia­ła ta sce­na, ale sama w sobie jest bar­dzo dziw­na. Nawet jak na ten film.

  • 7 lipca 2016 at 21:17
    Permalink

    Taka­shi Mii­ke ma dość boga­tą fil­mo­gra­fię i myślę, że Yaku­za Apo­ka­lip­sa będzie jed­nym z ostat­nich na liście do spraw­dze­nia 🙂 (nie żebyś mnie znie­chę­cił, ale inne rze­czy wyda­ją się mieć więk­szy potencjał).

    Ja pole­cam „Lek­cję zła”, gdzie Taka­shi two­rzy bar­dzo faj­ny, pod­no­szą­cy adre­na­li­nę dresz­czo­wiec z eks­tra ode­gra­nym złym cha­rak­te­rem. Jed­no­cze­śnie reży­ser bawi się ele­ganc­ko z widzem pod­rzu­ca­ją poszla­ki nt. owe­go Złe­go. Dla mnie bomba.

    • 8 lipca 2016 at 18:58
      Permalink

      Ja ten film trak­tu­je bar­dziej nie jako jakieś waż­ne dzie­ło w fil­mo­gra­fii Mii­ke, ale bar­dziej jako cie­ka­wost­kę z rodza­ju „jak dziwne/obce” może być kino made in Japan.

      A za pole­can­kę dzię­ki bar­dzo – chęt­nie sprawdzę!

Comments are closed.