Star Wars II: Atak klonów
Niepostrzeżenie zbliżamy się do końca omówienia kinowego, gwiezdnowojennego uniwersum. Dziś bierzemy na warsztat Epizod II, czyli „Atak klonów”. Film, który z jednej strony niósł kolejne nowinki techniczne, a z drugiej okazał się sporym zawodem fabularnym. Jest to o tyle zaskakujące, że „na papierze” opowieść wygląda dość ciekawie. Co zatem nie wyszło? Co ma wspólnego wątek romantyczny i jazda na kleszczach? Jak starzeją się tak innowacyjne w tamtym okresie efekty specjalne? I w końcu czy w filmie uda się nam doszukać jasnych punktów? O tym i wielu innych kwestiach posłuchacie w dzisiejszym podcaście. A już jutro wielki finał!
Podcast: Play in new window | Download


Atak klonów zasługuje na hejt bo jest nudno, choć niby akcji więcej. Przede wszystkim film położony jest aktorsko. Portman jak ją lubię sprawia wrażenie zagubionej, jakby grać jej się nie chciało, na znudzoną wygląda, a dobra aktorka. Christensen to mi chłopaka zwyczajnie żal, bo dzieciak z części 1 lepiej od niego wypadł. Nie kojarzę go z innych filmów czy rzeczywiście jest takim drewnem. Chociaż czasami widać, że próbuje wykrzesać coś z roli i najlepiej wychodzą mu sceny gniewu, złości, niesubordynacji, bo w pozostałych jest słabo, ale jak jeszcze ma sceny romantyczne z Portman to jest tragedia na miarę „aktorstwa” z Mody na sukces. Nie dziwię się, że położyli sceny melodramatyczne jeśli mieli tak koszmarnie tandetne dialogi do wygłoszenia, to trzeba mieć talent, by wymyślić takie dialogi o miłości parze głównych bohaterów. Zresztą w ogóle chemii między aktorami nie ma żadnej. Widocznie reżyser nie potrafił odpowiednio poprowadzić aktorów by dobrze grali. A co do skaczącego Yody to zawsze w tej scenie przypominają mi się gumisie jak skaczą po zażyciu gumijagód 😀
Też przy montażu zastanawiałem się czy ja widziałem coś jeszcze z Christensenem i chyba nie widziałem.
Tak sobie przejrzałem jego filmografię na IMDB i jednak widziałem kilka filmów z nim, bo takie jak np. „Jumper” Douga Limana, „Zniknięcie na 7‑ej ulicy” Brada Andersona, „Awake” gdzie zagrał razem z Jessicą Alba, ale widocznie to musiały być w najlepszym razie przeciętne filmy, bo zupełnie nie pamiętam ich, nawet fabuły. Choć to nie są stare filmy, bo wszystkie po „Zemście Sithów” miały premiery. A nie dość że filmów nie pamiętam, to jego w ogóle nie kojarzę też, więc może nie zagrał źle, bo jakby zagrał źle tak jak w SW to wtedy bym pamiętał jego role choćbym nie chciał:-)
Pod koniec tego podcastu miałem wrażenie, że już trochę się powtarzamy i kilka rzeczy powinno polecieć ale kurde przez ostatnie tygodnie spędziłem 9h na rozmowie o „Gwiezdnych wojnach” z Jerrym a do tego pewnie ze 3 razy tyle na odsłuchiwaniu tego. A Ep I i Ep II zmontowałem w jeden dzień i serio pod koniec chciałem to już jak najszybciej skończyć 🙂 Kurde dobrze, że nie nagrywaliśmy tego kilka lat temu bo wtedy miałem inne standardy montażu i robiłbym to pewnie jakieś 5 razy dłużej. Inna sprawa, że kilka lat temu te podcasty miałyby po 20 minut.