Przecast 23 – Ciemno, prawie Oscary, czyli TO My Rozdział IX
Witamy w Przecaście, czyli w przekozackim przeglądzie popkultury z przekazem, tj. w regularnym cyklu luźnych rozmów twórców i przyjaciół Konglomeratu o tym, co aktualnie dzieje się w popkulturze. W tym tygodniu po krótkiej wymianie zdań o Oscarach podzielimy się z Wami naszymi oczekiwaniami względem filmów, których premiery planowane są na rok 2019. Jakie tytuły znalazły się w redakcyjnym TOP 10? Które blockbustery budzą w nas największe emocje? Czy czekamy na któreś tytuły z MCU lub DCCU? Ile horrorów znajdzie się na naszej liście? A ile polskich filmów? Tego dowiecie się już za chwilę! Dokładny spis tematów i [SPOILER!] filmów z naszej TOPki znajdziecie poniżej:
1:41 – Oscary 2019 w kilkuset słowach
21:09 – Gala bez prowadzącego: Sprawa Kevina Harta i ostrych reakcji na skandale
29:46 – „Wilkołak” (29.3.2019) Czy Panek odrobił lekcje?
35:15 – „Nowi mutanci” (31.7.2019 – świat) Widownia testowa nie lubi horrorów
39:14 – „Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw” (2.8.2019) / „Godzilla II: Król potworów” (14.6.2019) Kto czuje Motherki w brzuchu?
42:43 – „Shazam!” (5.4.2019) Miła odmiana czy żarty nie najwyższych lotów?
47–59 – „John Wick 3” (17.5.2019) Katany na motorach
50:58 – „Avengers Koniec gry” (26.4.2018) Koniec czy początek?
54:24 – „Ciemno, prawie noc” (22.3.2019) Sick nie cierpi Cieleckiej, a my kochamy Bator
1:02:39 – „Smętarz dla zwierzaków” (3.5.2019) Seans na majówkę
1:07:15 – “Once Upon a Time in Hollywood” (9.8.2019) Film o filmach to dobry film
1:11:46 – „To: Rozdział 2” (6.9.2019) Wracamy do Klubu Frajerów
1:15:16 – „To my” (22.3.2019) Wszyscy czekają na powrót Peelego
1:21:33 – „Star Wars: Episode IX” (19.12.2019) Zmywanie niesmaku po TLJ
1:27:31 – Poza topką i pożegnania
Podcast: Play in new window | Download


OK, po pierwsze bardzo dobry tytuł 😀
Po drugie, ja tak naprawdę zaczynam przygodę z Waszym podcastem, bo przesłuchałem dosłownie kilka odcinków, ale fajnie posłuchać takiego bufoniasto-konserwatywnego myślenia (którego nie krytykuję, choć autor tych słów może się stanowczo za to pogniewać) o tym, że platformy streamingowe powinny być olane przez Oscary, ale już mniej fajne były te przepychanki słowne na temat położenia kin w Łodzi, było to mało smaczne i warto czasem posłuchać kobiety – Bogusia dobrze doradzała, żeby przestać się kłócić. Spokojnie to można bylo wyciąć. No chyba, że chcieliście też być nominowani do jakiegoś festiwalu i przekroczyć 90 minut 😉
Czy tylko mnie zdziwił brak nagrody za efekty dla Avengers?
Muszę przyznać, że po raz pierwszy usłyszałem o filmie Wilkołak, więc nie wiedziałem czemu jest aż tak wyczekiwany. Obejrzałem zatem pierwszy z brzegu teaser na yt i nadal nie rozumiem 🙂 Chodzi o ten napis na początku, że film został dostrzeżony w Gdyni? Na Ciemno, prawie noc też czekam. Dowiedziałem się, że to na podstawie książki. Dziękuję uprzejmie.
Sick mimo faktu posiadania PS4 przez co solidaryzuję się z nim jest trochę gburowaty i zarozumiały przez co nie chciałbym z nim grać na PS4, ale jego opinia na temat Cieleckiej jest dla mnie akceptowalna. Ja sam mam tak z grami Ubisoftu, z tym, że ja bardzo bym chciał, żeby mi się jakaś gra Ubisoftu spodobała, ale obawiam się, że znowu wydam pieniądze na jakiś ich produkt i będę mógł wypisać listę z rzeczami, co nomen omen nie zagrało.
Generalnie jest super i momentami odnoszę wrażenie, że się marnujecie zajmując się popkulturą.:) Może warto pomyśleć nad analizą kultury wyższej? Byłbym bardzo ciekaw co sądzicie o Bergmanie, Antonionim czy chociażby Hanekem.
Jaka jest moja topka? Częściowo już jest spełniona, bo czekałem na Glass i Lego Przygodę :), ale wygląda tak:
10. Kurier Pasikowskiego
9. Fast & Furious: Hobbs and Shaw (nadrobiłem dosłownie w lutym serię i powiem, że polecam każdemu facetowi)
8. Lego Przygoda 2 (już spełnione)
7. Detektyw Pikachu
6. Star Wars IX
5. Ciemno, prawie noc
4. Glass (to już w sumie spełnione)
3. Avengers: Endgame
2. Kingsman: The Great Game
1. Irlandczyk Scorsese
Dzięki za komentarz i pochwałę tytułu 🙂 Nie byłem pewny, czy nie przekombinowałem, ale Bogusia i Jerry przyklepali ten pierwszy wariant, więc na nim poprzestałem 🙂
Co do długości, to celowaliśmy w 60 minut. Zresztą przy poprzednim Przecaście również 😉 W temacie dopuszczania filmów z limitowaną dystrybucją kinową oraz aktualnego statusu kin w Polsce mamy z Sickiem skrajnie odmienne poglądy, dlatego dyskusja wyglądała tak, a nie inaczej. To ja montowałem całość i powiem Ci, że ciężko byłoby wyciąć ten fragment, bo zostałaby wyraźnie słyszalna „pustka” między wcześniejszym i późniejszym segmentem. A poza tym co do zasady nie cenzurujemy nagrań.
Ten brak trochę dziwi, ale nie widziałem „Pierwszego człowieka”, więc nie chcę wyrokować w temacie tego, który film bardziej zasłużył na tę nagrodę.
Pamiętaj, że my tutaj wszyscy jesteśmy fanami kina grozy, a polski horror filmowy jest dość specyficznym zjawiskiem. Większość osób nie słyszała o „Demonie”, „Wieży. Jasnym dniu” czy „Monumencie” i „Wilkołaku”, a dla nas to ważne wydarzenia filmowe.
W tym tygodniu opublikuję dyskusję o „Opowiadaniach bizarnych” Tokarczuk. Może Ci się spodoba. Na Bergmana i spółkę może też przyjdzie kiedyś czas. Przy czym to raczej będą pojedyncze odcinki. Ew. jakiś cykl tematyczny.
Po ostatnich zwiastunach też mam coraz większą ochotę na „Detektywa Pikachu”. Zapowiada się lepiej niż sequel Deadpoola, a do tego Pokemony w realnym świecie wyglądają – przynajmniej na materiałach promocyjnych – genialnie.
Nie mam pewności, ale wydaje mi się, że premierę „Kingsmanów” przeniesiono oficjalnie na 2020. Zaś „Irlandczyk” może okazać się hitem, ale póki co nie tyle czekam na film, co na więcej informacji o nim. I mam nadzieję, że to nie będzie po prostu „Scorsese The Movie: Reunion” 😉
I przy okazji: jak oceniasz „Lego Przygodę 2” w porównaniu z jedynką? I czy podobał Ci się „Glass”?
Temat „Oscarów ciemniejszych niż czarny” jest mi bardzo bliski, bo popełniłem ostatnio na swoim blogu o nim cały, obszerny akapit (brzmi to słabo, ale dość długi mi wywód wyszedł), a bazowałem na artykule odnośnie amerykańskich nagród z lutowego magazynu „Kino”. Tym bardziej zrozumiałem przekaz i żart. 😉 Linka do wpisu chyba nie mogę dawać, ale jak kogoś interesuje to po wpisaniu mojego nicka i „Oscary” w google powinno się pokazać na pierwszym miejscu.
Mogłeś „wypikać” ten fragment 🙂 ale na serio to jasne, rozumiem, choć i tak te przepychanki do najprzyjemniejszych nie należały. Czasem trzeba pokazać klasę, panowie. Zwłaszcza przy damie, która ma rację na temat Oscarów (są dziwne) i żałuję, że zarwałem noc. Jedynie odbiło się to czkawką na mojej energii w pozostałych dniach.
Ja również nie widziałem „Pierwszego człowieka”, ale Avengers wydawał mi się takim pewniakiem, że nie dopuszczałem wręcz myśli, że coś innego może wygrać. Ale nieeeee… nie dajmy Oscara lepszemu filmowi Marvela z tamtego roku (chyba rewolucyjnemu w pewien sposób, bo nie pamiętam, żeby jakikolwiek inny film bohaterski skończył się w taki sposób), jeszcze się ludzie zorientują, że zachwalamy ten komiksowy film, w którym nie grają sami afroamerykanie 🙂
No ja niestety nie jestem fanem kina grozy, choć ostatnio widziałem koreański „Lament” oraz „Obecność” i obydwa mi się podobały. Nie sądziłem, że filmy grozy to nie tylko screamery czy flaki, ale też oryginalne rozwiązania zdjęciowe czy ciekawe postacie. Byłem pod wrażeniem.
A propos Tokarczuk to jestem świeżo po filmie „Pokot”. Na Bergmana i spółkę jak najbardziej czekam. Zwłaszcza, że mam ostatnio przesyt amerykańskim kinem blockbusterowym.
Ja z kolei żałuję, że widziałem jakieś kolejne trailery Detektywa Pikachu, oprócz pierwszego. Przypadkiem na instagramie przy przewijaniu contentu włączyła mi się apka i w ciągu dwóch sekund zobaczyłem może z 5 różnych przepięknie zanimowanych Pokemonów. Wolałbym się zaskoczyć pozytywnie już w kinie, a tak mam wrażenie, że widziałem juz większość. Wystarczyły 2 sekundy (świat Pokemonów jest mi nieobcy 😉 ), ach… niebezpieczna apka.
Lego Przygoda 2 w porównaniu z jedynką to niestety gorsza opowieść, choć jest parę smaczków, jak np odwołania do części pierwszej, ale niestety są też te same niektóre gagi co w części pierwszej. Przy zapowiedziach „dwójki” twórcy „straszyli”, że piosenka będzie jeszcze bardziej chwytliwa, niż ta z „jedynki” i muszę przyznać, że raczej im się to udało…
A co do Glass to sprawdź, proszę, maila podcastowego. 😉 (myślałem, że czytałeś)
Cieszy mnie, że akurat Ty odpisałeś na komentarz, bo w sumie nie znam całej ekipy dokładnie, ale jeśli chodzi o gust to póki co mi do Ciebie najbliżej, toteż mam swojego ulubieńca (ale nie twierdzę, że na 100%, bo szybko się gustami innych osób można rozczarować) 😀
To może zacznę od końca:
Ach, to Ty 😀 Maila czytałem, nawet zacząłem produkować odpowiedź, ale mam weekend ze sprawdzaniem testów i wypracowań moich kursantów, a dodatkowo montuję jeden zaległy i bardzo długi Nawiedzony podcast (Tokarczuk właśnie) na wtorek, i dlatego nadal nie skończyłem odpowiedzi.
Heh, spoko 🙂 Daj znać, czy po nadrobieniu większej ilości dyskusji Twoja optyka się nie zmieni 😉
O kurczę, to może nie będę nadrabiał, bo nie chcę niczego nieświadomie nucić przez kolejne pół roku :O
Wiadomo, że zawsze miło jest dać się w pełni zaskoczyć, ale doceniam i komfort dawany przez świadomość, że film nas raczej nie zawiedzie. A w tym wypadku czuję, że strona audiowizualna mnie zauroczy, a fabułka – nawet jeśli do bólu pretekstowa i ograna – kupi mnie humorem słownym i sytuacyjnym #tylkonapisy #ryan4ever
Do „Pokotu” i jego pierwowzoru pewnie też kiedyś wrócimy. W ogóle plany są ogromne, tylko wciąż brakuje czasu. O Hanekem miałem nagrywać przy okazji rewatchu „Funny Games”, ale chciałem podejść do tego ambitnie i trochę mnie to wówczas przerosło.
Kino grozy przeżywa rozkwit. Jeżeli będziesz miał okazję, nadrób chociażby Hagazussę, The VVitch czy Ogary miłości. Maus też jest super, choć doceniłem i zrozumiałem go dopiero z miesiąc po seansie.
W sumie tak mocno nie żałuję „Wojny bez granic”, bo to jednak „Koniec gry” ma być domknięciem wszystkich dotychczasowych faz i fabuł. I mam nadzieję, że zasłuży na uznanie i zgarnie trochę nagród 🙂
Właśnie w podcastach często emocje wychodzą na pierwszy plan. Ot uroki nagrywania. Wiesz, the medium is the message, jak mawiał McLuhan.
Działa!
A ja nie mam pojęcia co to „Wilkołak”. Jak zrobiłeś szkic tego podcastu to chciałem podlinkować trailery w spisie treści i poddałem się już przy szukaniu „Wilkołaka” 😀
I zamiast dorobić inne trailery, a mnie dopytać o Wilkołaka, uznałeś, że rezygnujesz? 😀
Szkoda, że nie odpisałeś 🙂
Z piosenką z Lego Przygody 2 u mnie jakoś tak dziwnie, że po wyjściu z seansu jakoś magicznie zapomniałem słów i nie miałem jak tego zanucić. Szukałem czy jest na youtube, ale podejrzewam, że trzeba poczekać do wydania na DVD, aż ktoś tam wrzuci ten utwór.
Hagazussę, The VVitch czy Ogary miłości – pierwszy raz słyszę o tych filmach 🙂 Trzeba będzie sprawdzić. Maus kojarzy mi się z komiksem.
Klamka jeszcze nie zapadła 😉
Za komiks „Maus” odpowiadał Spiegelman, za film Herrero. Jedno i drugie traktuje o wojnie, ale to dwa zupełnie autonomiczne dzieła.
„Pokot” – OMG, OMŻ, IMHO BAD (bad to już nie skrót 😉 Nagrałem nawet parodię tego na YT, zaraz po premierze bom nie wytrzymał, ojejku, jejku, do dziś mnie boli jak sobie przypomnę :(((((
Bergman? Chociażby tutaj jest audycja o filmie: http://konglomeratpodcastowy.pl/konglomerat-podcastowy/fanny-i-alexander/
Tutaj sporo nawiązań do Bergmana, bo to audycja o jego rodaku z którego czerpał: http://konglomeratpodcastowy.pl/konglomerat-podcastowy/wielkanoc/
A tutaj szwedzka „Droga wężą na skale” mocno bergmanowska: http://konglomeratpodcastowy.pl/filmy-i-seriale/filmy-zimowe-cz-31/
Szymas znalazł i upolował jakiegoś Wilkołaka, to pewnie o to chodzi: https://www.imdb.com/title/tt7203520/?ref_=nm_flmg_dr_1
A BTW moim zdaniem horror jakiegoś szczególnego rozkiwtu obecnie nie przeżywa, seriale, netflixy – TAK. Ale Horror? Mam wrażenie, że szymas po SplatFeście ma wrażenie „ło kurcze jak dużo tego jest!” i już po raz który mówi, że taki ROZKWIT, ja tam w 2018 jakiegoś rozkiwtu nie widzę, szacunkowo jest tyle samo ciekawych filmów horro co w 2017 i w poprzednich kilku latach.
Tyle samo, bo ten rozkwit trwa od kilku lat 😀 A nie widzisz go, bo mało po festiwalach krążysz, nie oglądałeś Ostrego piątku, nie śledziłeś newsów 😉
„Ostry piątek”? Czyżby to jakieś tłumaczenie tego filmu? https://www.imdb.com/title/tt0081070/
xd
o tłumaczeniach tytułów na polski możnaby zrobić osobny odcinek.
Moje ostatnie odkrycie:
A few good men => Ludzie honoru
🙂
Fanem nie jesteś kina grozy i dlatego rozumiem, że zaskoczyło Cię kilka nowych filmów pozytywnie, gdy okazało się że kino grozy to nie tylko screamery i flaki. Ale nie słyszałeś o klasykach takich jak np. Alien, Dziecko Rosemary, Lśnienie, Egzorcysta, itd, które uważane są za wybitne filmy? Wydaje mi sie, że nawet jak się kina grozy nie ogląda, ale ogólnie kinem się interesuje, to słyszało się o tych filmach, bo to filmy co przeszły do historii nie tylko gatunku co po prostu kina. A nawet jak nie oglądało się tych filmów to jednak się wie, że to jest wyższa półka horrorów nie oparta na flakach i screamerach, tylko coś więcej.
Alien, Dziecko Rosemary, Lśnienie, Egzorcysta
Widziałem pierwsze 3 i faktycznie drugi i trzeci są bardzo udanymi filmami (widziałem nawet hołd do tego trzeciego w filmie Ready Player One, w końcu mogłem zobaczyć to w kinie 🙂 ). Alien po raz pierwszy obejrzałem dosłownie miesiąc temu i niestety jest już dla mnie za późno, żeby zrozumieć fenomen tego filmu.
Egzorcysta, Ptaki i Psychoza jeszcze przede mną.
Z tej strony Sick.
Drogi dKc.
Lubię pewną zasadę Kałużyńskiego. Zawsze jak siadał z Raczkiem do nagrywania jakiejś rozmowy o filmie, pytał rozmówcę czy mu się film podobał. Jeżeli obaj mieli na jego temat takie samo zdanie, miał w zwyczaju mówić „no to mamy problem”. I któryś z nich musiał wejść w rolę obrońcy albo krytyka. Zdarza mi się tę zasadę stosować. Wartością dodaną do podcastu są emocje i dyskusja. Może mamy różne spojrzenie na podcasting i może jestem gburowaty, ale nie po to nagrywamy przecast, żeby milczeć jak się z czymś nie zgadzamy. Akurat Szymas ma dość często inne zdanie ode mnie i potrafi się kłócić, zdarza się wymiana zdań, czasami bywa nieprzyjemnie. Ale… właściwie co z tego? Dla ciebie jest to niekomfortowe, dla kogoś innego niekomfortowym będzie już sam fakt, że mamy wszyscy liberalne poglądy.
Akurat w przypadku sytuacji kin w Polsce czy w Łodzi nie musiałem wchodzić w żadną rolę. Mam rzeczywiście skrajną opinię o łódzkim Heliosie. Żeby była jasność, nie jest to podyktowane faktem, że to Agora SA. To nie jest żadna kultowa marka! To firma nakierowana na zysk, która zamknęła 3 kultowe łódzkie kina: Capitol, Polonia i Bałtyk.
I też nie bez przyczyny uważam, że śmiechu wart jest argument kin, że ludzie nie chodzą na filmy. W przecaście użyłem oczywiście anegdotycznego dowodu, jakim jest sytuacja kina w moim mieście. Ale dane jakie przedstawia PISF mówią same za siebie. W zeszłym roku padły rekordy frekwencji w kinach polskich i na polskich filmach. Helios buduje kino z 4 salami w moim mieście.
Kino Polonia należało do Heliosa (tj. Helios dzierżawił budynek należący niegdyś do Wilhelma Kerna, a aktualnie do Zarządu Nieruchomości Województwa Łódzkiego), ale od 2009 roku prowadzone było i zarządzane przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich. I po trzech latach pod wodzą SFP kino upadło. Capitol/Włókniarz już w latach 90-tych miał problemy. Helios wykupił je, przywrócił dawną nazwę, wyremontował i wymieniał aparaturę techniczną, a pomimo tego i tak nie udało się przyciągnąć widowni. Kino było kultowe choćby przez film Marczewskiego czy fakt, iż Capitol był największym łódzkim kinem jednosalowym, ale skoro przynosił wyłącznie straty, to każdy przedsiębiorca by je zamknął. Zaś Bałtyk w latach 50. był po prostu kolejnym kinem. Po remoncie w 1967 stał się jednym z najnowocześniejszych kin w Polsce, a od 1993 to właśnie Helios ładował w niego pieniądze, czyniąc z niego siedzibę CFH. W 1998 Bałtyk został zmodernizowany i rozbudowany. Druga sala na 200 widzów, największy (na ówczesne standardy) ekran projekcyjny i największa figurka Oscara na elewacji w Polsce, ekran perełkowy, Dolby Digital i Dolby Stereo… to nie wzięło się z powietrza, a właśnie dzięki właścicielowi. Ale nawet to nie pomogło małemu kino w konkurencji z Silver Screenem (Multi) i Cinema City. Bałtyk miał beznadziejną lokalizację. Nawet nie było go widać od ulicy. Wielu młodych ludzi nie wiedziało o jego istnieniu. Sam jeździłem głównie tam, co zresztą nawet słychać w kilku moich podcastach, i wiele razy widziałem prawie puste sale. Na wielu seansach zajęte było ze 20 miejsc na 600. Na maratonach widziałem po 200–400 osób, gdy Helios w pierwszych latach w Sukcesji miał w analogicznej sytuacji prawie 100% obłożenia na 2–3 salach z 2000 miejsc. Normalna kolej rzeczy, że inwestycja przynosząca straty została zamknięta. Też byłem wówczas wściekły, ale nie dziwi mnie ten fakt z perspektywy czasu. Problemem nie jest właściciel, a zwyczajna konkurencyjność i popularność multipleksów. To Łodzianie zagłosowali portfelami i zamknęli Bałtyk. W ubiegłym roku Ambroszczyk z kina Tatry mówił, że jego przybytek upada przez „Polówkę” 😀 Idąc tym tropem, łatwo znaleźć kozła ofiarnego 😉 Przypominam też, że w Łodzi mieliśmy kiedyś 38 kin działających równolegle. Bez inwestora/grantu i widowni małe kino z rzutnikiem nie ma prawa się utrzymać. Ot szara rzeczywistość.
Jednocześnie wierzę w to co napisałeś o Bałtyku, i ze wszystkim się tu zgadzam, o tyle nadal nie mogę się zgodzić że Helios się cieszy renomą. Tzn. nie rozumiem tamtego twojego stwierdzenia, będzie ono dla mnie niezrozumiałe. Szczególnie, że jak piszesz, Helios prowadził kina z historią, miejsca, gdzie odbywały się uroczyste premiery i jak widać na przestrzeni lat, nie udało im się ich utrzymać… a zrobił molocha, i też poległ (chociaż uważam, że nie ze swojej winy). Tylko gdzie ta renoma firmy? 😉
Aczkolwiek z jednym się w pełni zgadzam się z tobą. Nie ma miejsca na głupi sentymentalizm i utrzymywania miejsc dla samego jego posiadania w portfolio. Szczególnie że to były (capitol i bałtyk) bardzo duże kina. Zupełnie inne rzędy wielkości niż wspomniane Tatry.
Z jednej strony szkoda że Avengers nie dostał, choćby za Thanosa, w przypadku kategorii efekty specjalne, bo był świetny, ale rozumiem czemu dostał akurat „Pierwszy człowiek”, który ma świetne efekty specjalne, ale inne, bo takie których nie widać. Wiadomo że Thanos to jest efekt CGI o czym zapominamy w czasie seansu, ale w FM też świetnie efekty działają i służą opowiadanej historii. Nie wiem w których scenach w FM w statkach i w kosmosie były sceny z praktycznymi efektami, a które to komputerowe są efekty – tak dobrze są te sceny zrobione, że tych efektów nie widać. Mnie efekty specjalne w FM przypominają to jaką metodę efektów specjalnych stosuje Nolan w swoich filmach, a ja bardzo lubię takie efekty, czuje się ich fizyczność. I chyba też Akademia woli takie mniejsze filmy nagradzać za efekty specjalne, nierozbuchane, jak np. oscar dla Ex Machiny kilka lat temu. Więc doskonale rozumiem tą nagrodę, ale za to zupełnie nie rozumiem czemu FM nie nominowano za muzykę, bo soundtrack do tego filmu to jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych zeszłego roku. Po prostu zasługiwał na nominację kompozytor filmu. W ogóle FM to strasznie niedoceniany film zeszłego roku też przez amerykanów.
„świetne efekty specjalne, ale inne, bo takie których nie widać” – właśnie przypomniałeś mi o świetnym filmiku z yt, którym nie omieszkam się podzielić. 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=30vsH9j097w
Samego First Mana będzie trzeba w końcu nadrobić.
W sumie racja z tą Ex Machiną. Akademia lubi też kosmos, bo przed EM nagradzano przecież Interstellar i Grawitację 🙂
Z tej strony Sick.
Moje bufoniasto-konserwatywne podejście nie wynika z mojej niechęci do platform streamingowych. Uwielbiam je! Ono wynika z miłości do kina (jako miejsca czy też instytucji). To że producenci decydują się na dystrybucję w Netflixie albo że twórcy kuszeni „swobodą” i „wolnością twórczą” robią film na platformę, jest tak naprawdę tylko i wyłącznie podyktowane kwestią finansową. Platforma musi mieć kontent i daje pieniądze na produkcje (bądź je kupuje). Wprowadzenie filmu do kin to jest jednak ryzyko, do tej pory nagrody otrzymywali ci, którzy podejmowali to ryzyko lub pracowali przy takich produkcjach. Streaming dla mnie jest telewizją. Telewizją na życzenie. Oscary są nagrodami kinowymi, są osobne nagrody dla telewizji. Argument „to i to jest film, dlaczego dzielić” rozumiem. Ale… filmy też robią na YouTube. Filmy robią też amatorzy. Dla każdej kategorii są osobne nagrody, osobne festiwale.
Dyskutowaliście na początku o tym, że nie chcą nagradzać filmów z platform, ale to nie jest tak do końca, bo np filmy Amazona są
nagradzane, czyli też z platformy, które lecą normalnie w kinach jak np.filmy Allena, a ostatnio np. Mój piękny syn. W przypadku wojny z Netflixem obie strony zawiniły, bo reżyserzy i producenci strzelili focha na Netflixa swoimi wypowiedziami (tak na marginesie kilka dni temu powróciły wypowiedzi przeciwko Netflixowi ze strony Spielberga), a Netflix strzelił focha na filmowców, a mogli zrobić tak jak Amazon robi od lat, które to filmy nagradzane są na festiwalach i nominowane bez żadnych problemów.
Z Netflixem jest to dobre, że takie filmy jak Roma mogę obejrzeć kiedy chcę, a w kinie bym nie zobaczył. Mam na myśli duże sieci kin, multipleksów, a jeśli w jakimś kinie się Roma pojawiła, bo były pokazy w Polsce, to głównie w małym kinie, studyjnym, których jest coraz mniej. Cieszy mnie ‚że np taką Anihilację kupił na cały świat Netflix od Paramontu, bo jestem pewien, że w moim kinie by go nie grano, czyli w dużym (zresztą dlatego Paramount sprzedał film platformie, bo uznali, że nikt na niego do kina nie pójdzie, zbyt ambitny jest). Blocbustery wypierają z kin mniejsze filmy i ambitniejsze, na takie filmy jest miejsce na platformach takich jak Netflix, Amazon, bo tam obejrzy więcej widzów jak w kinie.
A skoro dla Ciebie streaming to telewizja, to rozumiem, że właśnie Roma, ale też nowy western braci Coen, czy nowy film Scorsese z De Niro, Pesci i Pacino to są produkcje telewizyjne? A przecież bracia Coen czy Scorsese, czy Cuaron to nie są reżyserzy, którzy zniknęli z kina na długie lata, ich kariera upadła, i dlatego Netflix ich przygarnął. Widocznie tylko Netflix zgodził się wyłożyć kasę na ich filmy, mimo tego, że to są wciąż szanowani reżyserzy. Fajnie to wygląda jak telewizja się rozwinęła, jeśli streaming uznać za telewizję, bo wieki temu w telewizji grali aktorzy mało znani, drugiej kategorii ich nazywano, a reżyserzy też nie jacyś super. A teraz doszło do tego, że mogę oglądać filmy streamingowe (telewizyjne wg Ciebie) od Scorsese, Cuarona, braci Coen. Oczywiście to nie jest nic nowego w ostatnich latach, ale pokazuje jak się czasy zmieniły, żę produkcje streamingowe (i seriale z kablówek, ale to tak na marginesie) realizacyjnie dorównują filmom puszczanym normalnie w kinach. Ale właśnie jak to co powiedziałeś ma się do filmów Amazona, który też jest streamingiem, bo filmy Amazonu nie są traktowane jak filmy telewizyjne przez światowe akademie filmowe przyznające nagrody, tylko bez problemu dopuszczane są do nagród, na każdym festiwalu. Bo rozumiem, że filmy Amazonu to też dla CIebie telewizja na życzenie, tak jak filmy Netflixa?
Moim zdaniem kina nie upadną. Wieku temu jak telewizja powstała też głoszono, że kina upadną i nie upadły. Jedyne co się zmieni i w sumie już można zauważyć to w kinach będą dominować same superprodukcje, a mniejsze filmy, ambitniejsze, nawet z takich gatunków jak horror, SF, to będzie można zobaczyć zamiast w mniejszym kinie, tak jak było kiedyś, to w streamingu. Choć może jak tak co niektórzy się oburzają dopuszczaniem filmów z platform to dojdzie do takiej sytuacji gdy dojdzie nowa kategoria, np. najlepsze filmy streamingowe, nie kinowe, nie telewizyjne, ale streamingowe. Choć moim zdaniem Netflix powinien stosować taką samą politykę dystrybucyjną co Amazon i wtedy problemu by nie było, nikt by na nich focha nie strzelał, tak jak jest od wielu lat w przypadku filmów Amazonu.
Kina nie upadną, ale muszą się dostosować do nowej sytuacji. Prasa sprzed 50 czy 100 lat i ta dzisiejsza to dwa różne zjawiska. Podobnie jest z telewizją. Tak samo będzie z kinem. Każde medium ewoluuje, zmienia się, dopasowuje do realiów i potrzeb.
„Fajnie to wygląda jak telewizja się rozwinęła”, ano fajnie.
„A teraz doszło do tego, że mogę oglądać filmy streamingowe (telewizyjne wg Ciebie) od Scorsese, Cuarona, braci Coen.” – „telewizyjne” to są twoje słowa. Uprawiasz nadinterpretację, nigdzie nawet nie użyłem słowa „telewizyjny” (chociaż nie uważam żeby znowu był pejoratywnym określeniem), zwróciłem uwagę na model dystrybucji filmów. Gdzieś napisałem albo powiedziałem (w tym kontekście), że to co robi Netflix albo Amazon jest gorsze? Sam sobie to wywnioskowałeś jak tylko napisałem że N. dla mnie to telewizja.
Inna sprawa, że wymieniasz nazwiska uznanych reżyserów, ale Scorsese już dekadę temu robił w tv. Coenowie pięć lat temu zwrócili się ku telewizji. Nihil novi.
I zasadniczo odpowiedziałeś sobie samemu na pytanie w ostatnim zdaniu.
Netflix nie ze względu na jakość produkcji jest dla mnie telewizją (o której nota bene mam bardzo dobre zdanie, nagrałem z Mando kilka podcastów o serialach i zawsze chwalę netflixa), bo jak sam napisałeś ich produkcje nie ustępują jakościowo. Content tej platformy jest po prostu wybitnie telewizyjny. Pozwól że ja to tak zwyczajnie, po prostu, będę nazywał. Postawiono nacisk na seriale, stand upy, programy komediowe, dokumenty, programy podróżnicze i kulinarne. Mają nawet talkshow. Tworzą pewnego rodzaju ekosystemu, gdzie ci sami aktorzy pojawiają się w różnych produkcjach. System abonamentowy wprowadziły lata temu stacje w USA, to też żadna nowość. Takie HBO miało już w latach 90tych bardzo podobną ofertę do tego co robi Netflix: nowości filmowe, własne seriale i *uwaga!* własne, ale też współprodukowane filmy, standup speciale i standupowe on-goingi, brak reklam. I właśnie niektóre filmy robione za pieniądze stacji kablowej szły do dystrybucji kinowej i jestem pewny, że znajdą się przykłady, że były nominowane do Oscara.
Nie wypowiem się co do Amazon Prime, nie mam, nie korzystałem. Poza pojedynczymi tytułami (Człowiek z wysokiego zamku, Tick, Bosh, serial z Van Dammem) nawet nie kojarzę co mają. Natomiast przejęli Top Gear, format telewizyjny, więc nie wydaje mi się, żeby to była jakaś gigantyczna różnica między nimi a Netflixem. Sprawdzę tę platformę dopiero jak zrobią ten tolkienowski serial.
pozdrawiam Sick
Zgoda, rzeczywiście trochę nadinterpretowałem Twoje komentarze i wypowiedzi w przecascie:)
Tak – oglądać możesz, tylko nie możesz słuchać o Romie i o nowych Coenach bo moje podkasty siedzOM w zamraŻarce 😀
Opis do Bustera podeślij to będzie, a nie jojczysz jak zwykle 😉
Nie mam sił się rozpisywać na ten temat ale poinformuję cię, że w tej samej zamraŻarce lezy mój podcast z grudnia a Jerry’ego z listopada. Plus każdy z nas ma pomroŻone z 10 innych podcastów z krótszym terminem. Natomiast szymas i sick nagrali dyskusję i opublikowali ją po roku. Tak działa Konglomerat. Od 3 lat ma średnio jedną audycję dziennie DLATEGO, ŻE CAŁY CZAS DYSPONUJE SPORYM ZAPLECZEM!
Ej, moje bożonarodzeniowe też leŻą w zamraŻalce 😀 Ricka odmroŻono, ale Toster wciąż leŻy osŻroniony.