Jack Reacher: Jednym strzałem

Były śled­czy woj­sko­wy Jack Reacher (Tom Cru­ise), boha­ter serii powie­ści Lee Chil­da, wkro­czył na duży ekran w wybu­cho­wym thril­le­rze, któ­ry kry­ty­cy nazwa­li „nie­prze­cięt­nym”. Pięć osób zosta­je zastrze­lo­nych i wszyst­kie śla­dy pro­wa­dzą do męż­czy­zny, któ­ry przy­się­ga, że jest nie­win­ny. Tyl­ko jeden czło­wiek posia­da umie­jęt­no­ści i wystar­cza­ją­cą wpra­wę, by ujaw­nić praw­dzi­we­go zabój­cę – Jack Reacher nie liczy się z żad­ny­mi ograniczeniami.

 

Hubert Spandowski

http://radio-sk.blogspot.com/

Fanatyk Stephena Kinga. Współautor polskiego serwisu Kinga. Miłośnik filmu (głównie fantastyki i B-klasowych horrorów), nałogowy pochłaniacz seriali, książek i komiksów. Nieuleczalny kolekcjoner. Bywalec konwentów lubiący integrację miedzyfandomową. Wielki fan Star Wars w każdej postaci.

Rafał Siciński

http://brzuchwieloryba.blogspot.com

Urodziłem się w połowie lat 80tych i tamta dekada jest najbliższa mojemu sercu. Lubię popkulturę w prawie wszystkich jej przejawach (poza tańcem w telewizji i programami reality show). Jestem miłośnikiem dobrej fantastyki: przede wszystkim horroru i science fiction.

4 thoughts on “Jack Reacher: Jednym strzałem

  • 1 sierpnia 2016 at 23:58
    Permalink

    Nie ma co ukry­wać, Tom Cru­ise robi ten film. Na tyle, że cięż­ko wyobra­zić mi sobie inne­go akto­ra na jego miej­sce. Cie­szę się, że cho­ciaż jest to roz­ryw­ko­we kino akcji to uda­ło im się nie zro­bić z tego dru­gie­go Mis­sion Impos­si­ble (mają tego same­go reży­se­ra), gdzie wszyst­ko uda­je się głów­ne­mu boha­te­ro­wi, bo tak. Dodat­ko­wy atut to Rosa­mund Pike, pięk­na kobie­ta i dobra aktor­ka. Cze­kam na nowy film. I zasta­na­wiam się, czy potrze­bu­ję w moim życiu książ­ko­we­go cyklu sen­sa­cyj­ne­go, któ­ry zacznę i nigdy nie skoń­czę. Hmmm

    • 3 sierpnia 2016 at 16:58
      Permalink

      Chy­ba każ­dy potrze­bu­je cze­goś takiego 😉

  • 10 sierpnia 2016 at 22:14
    Permalink

    Mi się bar­dzo podo­ba­ło, choć przy­znam, że ja serii książ­ko­wej nie znam. O kon­tro­wer­sjach sły­sza­łem, głów­nie w kon­tek­ście Toma, któ­ry nie paso­wał wizu­al­nie, ale zro­zu­mia­łem z roz­mo­wy, że maru­dze­nie też się innych rze­czy tyczy­ło? O co cho­dzi­ło wie­cie może? Bo według mnie to jest napraw­dę dobry film. robio­ny tro­chę w sta­rym sty­lu, z dobrym, nie­co wol­niej­szym tem­pem, faj­nie pro­wa­dzo­ny, dobrze zagra­ny, z cie­ka­wie zre­ali­zo­wa­ny­mi sce­na­mi akcji. Kie­dy wcho­dził do kin nie wie­dzia­łem co to i odpu­ści­łem. Na nowy film czekam!

    A co do Toma to ja go bar­dzo lubię. On ma śred­nią pra­sę przez scjen­to­lo­gię, ale aktor­sko to jest wzór pro­fe­sjo­na­li­zmu. I gra w wie­lu faj­nych fil­mach. Taka „Mis­sion Impos­si­ble 4 i 5” to były dla mnie faj­niej­sze „bon­dy» niż „Sky­fall” i przede wszyst­kim fatal­ne „Spec­tre”. A i w mniej popu­lar­nych fil­mach („Val­ki­ria”), fil­mach sf (bar­dzo lubię oba ostat­nie, czy­li „Obli­vion” i „Na skra­ju jutra”), czy kome­diach (uwiel­bia­ny prze­ze mnie „Jer­ry Magu­ire”) wypa­da świet­nie. Zresz­tą żeby go doce­nić wystar­czy obej­rzeć jego występ dru­go­pla­no­wy w „Tro­pic Thun­der” – to jest nie do opo­wie­dze­nia co on tam wyrabia 😀

    • 10 sierpnia 2016 at 22:53
      Permalink

      Nie no ludzie maru­dzą chy­ba tyl­ko przez roz­mia­ry akto­ra. Wiel­kość Reache­ra jest pod­kre­śla­na w każ­dym tomie i wał­ko­wa­na wie­lo­krot­nie przy róż­nych sytu­acjach. Nie tyl­ko w sce­nach walk ale też zawsze jak wsia­da do samo­cho­du to musi odsu­wać krze­sło do opo­ru a i tak led­wo się mie­ści. Jak leci samo­lo­tem to się led­wo mie­ści na sie­dze­niu, łóz­ka są dla nie­go za krót­kie, ubra­nia za małe, wyróż­nia się w tłu­mie itd. Teo­re­tycz­nie jest to bar­dzo waż­ne ale prak­tycz­nie… no dla mnie to nie jest aż tak istot­ne. Tak­że rozu­miem kon­tro­wer­sje na eta­pie kastin­gu ale w fil­mie to wypa­dło dobrze i choć nie widać potę­gi Reache­ra to też nie spra­wia on wra­że­nia kur­du­pla i dla mnie jest jak naj­bar­dziej ok.

Comments are closed.