Harry Potter i Zakon Feniksa
Zapraszamy na szósty podcast w cyklu „Dwa tygodnie z Harrym Potterem”, czyli na recenzję powieści Harry Potter i Zakon Feniksa.
Harry znów spędza nudne, samotne wakacje w domu Dursleyów. Czeka go piąty rok nauki w Hogwarcie i chciałby jak najszybciej spotkać się ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi, Ronem i Hermioną. Ci jednak wyraźnie go zaniedbują. Gdy Harry ma już dość wszystkiego i postanawia zmienić swoją nieznośną sytuację, sprawy przyjmują całkiem nieoczekiwany obrót.
Wygląda na to, że nowy rok nauki w Hogwarcie będzie bardzo dramatyczny. Po raz pierwszy w życiu Harry poczuje się tam nie jak w domu, tylko… więzieniu, i to nie za sprawą przywróconego do życia Lorda Voldemorta.
Podcast: Play in new window | Download


Co po omówieniu wszystkich tomów? Może jakiś epizod z refleksjami nad serią, nad różnymi aspektami zarysowanego świata?
Mi zgrzytało zawsze że są tak jakieś święta, takie pseudo-Boże Narodzenie… ale nie ma doprecyzowania. O co chodzii, i po co? Czy zatem Jezus był Magiem?
Kiepsko wypada jak tam ojciec Rona, który zajmuje się zawodowo mugolami, powierza pieniądze Harry’emu – bo on nie zna się na pieniądzach zwykłych ludzi. Brzmi to absurdalnie, bo to dorosły facet i jednak zajmuje się tym czym zajmuje, trochę tłumaczy to fakt, że kiedyś było w obiegu kilka monet w ramach jednego państwa (mi tu kołacze się najmocniej GB i Ipmerium Rosyjskie) i nie było tak że 100 Y = 1 X, tylko np 20 X to jeden Z itd.; Ale mimo to jest to nieprzekonujące.
Są na YT śmieszne (a w zasadzie tragiczne) audycje z Radia Maryja nt. HP – ale o tym wspomnieliście juz.
Natknąłem się kiedyś na prelekcje niejakiego Krzysztofa Rogali, który propaguje w naszej pięknej Priwislinii idee „naukowca*” Davida Icke’a (ten od reptilian**), i tam pokazuje jakiś kadr z filmu HP, i jakas pajeczyna jest na suficie, i tam twierdzi ze to jest jmiedzywmiarowa istota, i mial to byc dowod jak to popkultura ma oswajac powoli ludzi z faktem bytnosci w naszej rzeczywistosci istot miedzywymiarowych… SZOK.
A co sie tyczy religii – Cejrowski (o dziwno) bardzo lubi i ceni sobie HP, napisał nawet jakis leksykon porzadkujacy terminy ze swiata HP.
Moze przenalizujecie elementy składające się na magię tej serii? Na klimat?
Dałoby radę coś wiecej o waszym subiektywnym odbiorze usłyszeć?
* Tak pamietam byl kiedys podpisany w jakims filmiku na YT, ubawilo mnie to.
** Co jest niesamowite, ludzie naprawde w to wierzą.
[SPOILERY] [SPOILERY]
Wczoraj w nocy spałam trzy godziny. Posłuchałam podcastu i skończyło się tym, że przez pół nocy wertowałam książkę i czytałam ulubione fragmenty.
Otwarcie z dementorami bardzo mocne! To, że pojawili się w takich okolicznościach od samego początku wywołało u mnie taki niepokój, że do ostatniej strony pozostałam w napięciu.
Jedna z nielicznych rzeczy, do których w końcowych tomach nie byłam początkowo przekonana to wprowadzanie tak wielu nowych postaci. Bałam się, że skoro Rowling już wie ile tomów chce napisać to dodawanie nowych bohaterów jest dziwnym zabiegiem Obawiałam się, czy nad tym zapanuje. Ale udało jej się. Cały Zakon Feniksa (moja ukochana NimfadoraTonks!!!), śmierciożercy (Bellatriks!!!!) i Luna to tak znakomite postaci, że z fascynacją śledziłam ich losy. Wyczekiwałam każdej kolejnej sceny z ich udziałem. Dodatkowo wspaniałe są powroty tych, których już znamy – Gilderoy Lockhart, o którym w sumie bardzo mało w ogóle mówiliście to postać obłędna! Moody, którego wreszcie naprawdę poznajemy. Centaur Firenzo i profesor Sybilla Trelawney , o której po tym tonie zaczęłam zupełnie inaczej myśleć. Jak mnie wkurzała do tej pory, tak przy scenie, gdy Dolores ją zwalnia autentycznie było mi jej żal…
Jest też fantastyczny wątek z Pokojem Życzeń!!!!
W nagraniu wspominacie o scenie z papierkiem. Jest to jedno z najtrwalszych wspomnień jakie mam z lektury CAŁEGO CYKLU. Szczerze przyznam, że rzadko zdarza mi się płakać, gdy czytam. A przy „Zakonie Feniksa” przytrafiło mi się to, aż trzykrotnie. Przy papierku… Gdy Umbridge walnęła zaklęciem w McGonagall… (wtedy pomyślałam sobie – „Rany, skoro już Minerwę atakują to Gwardia jest bez szans”) Przy śmierci Syriusza i gdy czytam później jak to wpłynęło na Harry«ego… Czasami, patrząc na całość cyklu myślę sobie, że jakbym kiedyś spotkała Rowling to przyznałabym się, że nie cierpię tego, jak wstrętnie potraktowała niektórych bohaterów…Jest bezwzględna w wykańczaniu!
Świetnie, że podkreślacie jak świat czarodziejów dzieli się na dwa obozy. Dla mnie najbardziej wstrząsająca jest postawa Percy«ego – rozłam w tak kochającej się rodzinie jak Weasley«owie jest dla mnie nie do zniesienia. Percy od zawsze drażnił swoim zachowaniem, ale to był cios poniżej pasa 🙁
Snape i jego najgorsze wspomnienie to coś, co totalnie mną wstrząsnęło. Zachowanie Huncwotów tak bardzo boli… Wszystkie sceny Harry-Snape to dla mnie kawał znakomitego pisarstwa. Czuję te emocje, co bohaterowie.
Kiedyś myślałam dużo o tym, skąd w Harrym tyle złości, która istotnie może wkurzać. Z jednej strony dojrzewanie, śmierć Syriusza, to że wszyscy zarzucają mu kłamstwo, ta ogromna presja, przyjaciele, którzy nie mają pojęcia przez co przechodzi. Mam też inną teorię… Harry był połączony z Voldemortem, który z każdą chwilą rośnie w siłę, knuje i planuje, jak brutalnie zniszczy wrogów. Może to, że Harry czuł związek z Sami Wiecie Kim wpłynęło także na jego emocje??? Może podświadomie zło Voldemorta oddziaływało też na niego??? Może był wkurzony, bo Czarny Pan to czuł???
Rety, ale mam ochotę na dyskusję i rozkładanie tego wszystkiego na drobne… Sprowokowaliście mnie.… 🙂
Ja za Lockhartem aż tak nie przepadam. Ale fakt nie mówiliśmy o nim chyba w ogóle nawet przy HP2. A tutaj sporo rzeczy nie powiedzieliśmy. Szymas mnie pytał o moje zdanie na temat szkolnictwa w tym tomie a ja miałem w tym momencie pustkę w głowie i dopiero po nagraniu przypomniały mi się sceny z obserwacji lekcji, wyrzucenie Trelawney (!!!), zaatakowanie Hagrida czy moja przeukochana scena kiedy Dumbledore bierze na siebie odpowiedzialność za powołanie Gwardii po czym spokojnym tonem oświadcza im, że oni chyba nie myślą że on tak po prostu da się im złapać!!!!!!! 🙂
W ogóle tak jak w omówieniu HP1 Szymas mówi o tym ogromie i szczegółowości wykreowanego świata to ja jestem w szoku ile nazwisk i nazw własnych się tutaj pamięta i używa w rozmowie naturalnie. Ok, czytałem to dużo razy a dwukrotnie cały cykl przesłuchałem w audiobooku (co ułatwia zapamiętywanie takich rzeczy) ale kurde taką „Mroczną Wieżę” też czytałem wiele razy a często muszę sprawdzać nazwy własne.