Lament
W sennej wiosce, gdzieś na koreańskiej prowincji, dochodzi do szeregu gwałtownych i szokujących zgonów – być może morderstw. Jakby tego było mało, część mieszkańców zaczyna zdradzać oznaki tajemniczej, prowadzącej do szaleństwa choroby. Na czele dochodzenia staje poczciwy, ospały Jong-goo, którego rutyna zawodowa do tej pory ograniczała się do wysiadywania na komisariacie i „patrolowania” okolicy. Jest on zupełnie nieprzygotowany do prowadzenia tak skomplikowanego śledztwa, a będzie ono dla niego bardzo ważne, gdy także jego ukochana córeczka zacznie wykazywać symptomy opętania… Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, zamieniając się w ciąg przerażających i niedających się logicznie wytłumaczyć zdarzeń. Konfrontacja z potężnymi mocami sprawi, że Jong-goo będzie musiał zawiesić wiarę w świat, który do tej pory znał. Co robić, komu zaufać?
Podcast: Play in new window | Download


Całkowicie nie zgadzam się z Żarłokiem i jestem po stronie zachwyconych filmem czyli większości. Więc może zacznę od pytania do Żarłoka czy ogólnie cenisz azjatyckie filmy czyli z Korei, Chin i Japonii, czy trafiają do Ciebie filmy azjatyckie? Lubisz koreańskie filmy? Oglądałeś ostatnio jakiś dobry koreański film czy raczej nie oglądasz z tego regionu świata filmów?
Bo ja jestem zachwycony filmem i zgadzam się z większością pochwał. Ale nie jest to film w stylu horrorów takich jak np. “Ring” czy “Klątwa Ju On” tylko jeśli miałbym do czegoś porównywać klimatycznie to przypominający bardziej “Harry Angel” z Mickey Rourke i De Niro, choć też nie do końca. Choć nie dziwię się że nie podoba Ci się, bo jak koreańskie produkcje raczej są zrozumiałe dla widzów z poza Azji gdyż filmy z Korei Południowej są tak zrealizowane jakby były skierowane też na rynek światowy, a przynajmniej większość tego co oglądam (co widać choćby po tym jak grają, że nie tak ekspresyjnie jak w produkcjach z Japonii i Chin) to w przypadku Wailing jest inaczej, bo jest to film hermetyczny. Jest sporo odniesień do kultury koreańskiej oraz sporo niedomówień i sporo humoru, ale takie są azjatyckie produkcje, że mieszają różnie niepasujące do siebie gatunki jak komedia, horror.
Zgodzę się że akcja się bardzo długo rozwija, ponad godzinę się film rozkręca, ale mi to akurat nie przeszkadza, w ogóle nie nudziłem się, bo zachwyca klimatem (zdjęcia i muzyka!). Zresztą film nie mógł trwać 90 minut z prostego powodu – większość azjatyckich filmów trwa minimum 2 godziny, raczej krótszych nie ma (a przynajmniej te koreańskie produkcje co ja oglądam). Po godzinie stopniowo klimat się zmienia na bardziej poważny, bo przez pierwsze 60 minut ogląda się trochę przez takiego a nie innego głównego bohatera jak komedie a nie thriller/horror. Choć to w sumie normalne w azjatyckich filmach gdzie często mieszają gatunki pozornie do siebie nie przystające, jak komedie, dramat, sensacja. Później klimat całkowicie robi się poważny i i tak już jest do samego końca. Ciekawy jest fakt, że spora część filmu, nawet sceny jak z thrillera/horroru mają miejsce w słoneczny dzień, a nie w nocy jak to raczej bywa w tego typu gatunku. No i jeszcze jedna rzecz ale to jako ciekawostka, iż prawie zawsze Koreańczycy przedstawiają policjantów jako idiotów i leni, nie wiem skąd się to u nich bierze i podobnie jest w Wailing. Znakomity film mocno trzymający w napięciu, ale wymagający od widza skupienia się w 100% na fabule. Ocena: 8/10.