Lament

W sen­nej wio­sce, gdzieś na kore­ań­skiej pro­win­cji, docho­dzi do sze­re­gu gwał­tow­nych i szo­ku­ją­cych zgo­nów – być może mor­derstw. Jak­by tego było mało, część miesz­kań­ców zaczy­na zdra­dzać ozna­ki tajem­ni­czej, pro­wa­dzą­cej do sza­leń­stwa cho­ro­by. Na cze­le docho­dze­nia sta­je poczci­wy, ospa­ły Jong-goo, któ­re­go ruty­na zawo­do­wa do tej pory ogra­ni­cza­ła się do wysia­dy­wa­nia na komi­sa­ria­cie i „patro­lo­wa­nia” oko­li­cy. Jest on zupeł­nie nie­przy­go­to­wa­ny do pro­wa­dze­nia tak skom­pli­ko­wa­ne­go śledz­twa, a będzie ono dla nie­go bar­dzo waż­ne, gdy tak­że jego uko­cha­na córecz­ka zacznie wyka­zy­wać symp­to­my opę­ta­nia… Sytu­acja szyb­ko wymy­ka się spod kon­tro­li, zamie­nia­jąc się w ciąg prze­ra­ża­ją­cych i nie­da­ją­cych się logicz­nie wytłu­ma­czyć zda­rzeń. Kon­fron­ta­cja z potęż­ny­mi moca­mi spra­wi, że Jong-goo będzie musiał zawie­sić wia­rę w świat, któ­ry do tej pory znał. Co robić, komu zaufać?

Łukasz Skura

Kiedyś SKura, dzisiaj już Żarłok - pożera filmy, książki, płyty a przede wszystkim testuje dobre i złe żarcie na ŻTV. W wolnych chwilach katuje ludzi swoją niestrawną gitarą.

One thought on “Lament

  • 21 grudnia 2016 at 17:09
    Permalink

    Cał­ko­wi­cie nie zga­dzam się z Żar­ło­kiem i jestem po stro­nie zachwy­co­nych fil­mem czy­li więk­szo­ści. Więc może zacznę od pyta­nia do Żar­ło­ka czy ogól­nie cenisz azja­tyc­kie fil­my czy­li z Korei, Chin i Japo­nii, czy tra­fia­ją do Cie­bie fil­my azja­tyc­kie? Lubisz kore­ań­skie fil­my? Oglą­da­łeś ostat­nio jakiś dobry kore­ań­ski film czy raczej nie oglą­dasz z tego regio­nu świa­ta filmów?

    Bo ja jestem zachwy­co­ny fil­mem i zga­dzam się z więk­szo­ścią pochwał. Ale nie jest to film w sty­lu hor­ro­rów takich jak np. “Ring” czy “Klą­twa Ju On” tyl­ko jeśli miał­bym do cze­goś porów­ny­wać kli­ma­tycz­nie to przy­po­mi­na­ją­cy bar­dziej “Har­ry Angel” z Mic­key Rour­ke i De Niro, choć też nie do koń­ca. Choć nie dzi­wię się że nie podo­ba Ci się, bo jak kore­ań­skie pro­duk­cje raczej są zro­zu­mia­łe dla widzów z poza Azji gdyż fil­my z Korei Połu­dnio­wej są tak zre­ali­zo­wa­ne jak­by były skie­ro­wa­ne też na rynek świa­to­wy, a przy­naj­mniej więk­szość tego co oglą­dam (co widać choć­by po tym jak gra­ją, że nie tak eks­pre­syj­nie jak w pro­duk­cjach z Japo­nii i Chin) to w przy­pad­ku Wailing jest ina­czej, bo jest to film her­me­tycz­ny. Jest spo­ro odnie­sień do kul­tu­ry kore­ań­skiej oraz spo­ro nie­do­mó­wień i spo­ro humo­ru, ale takie są azja­tyc­kie pro­duk­cje, że mie­sza­ją róż­nie nie­pa­su­ją­ce do sie­bie gatun­ki jak kome­dia, horror. 

    Zgo­dzę się że akcja się bar­dzo dłu­go roz­wi­ja, ponad godzi­nę się film roz­krę­ca, ale mi to aku­rat nie prze­szka­dza, w ogó­le nie nudzi­łem się, bo zachwy­ca kli­ma­tem (zdję­cia i muzy­ka!). Zresz­tą film nie mógł trwać 90 minut z pro­ste­go powo­du – więk­szość azja­tyc­kich fil­mów trwa mini­mum 2 godzi­ny, raczej krót­szych nie ma (a przy­naj­mniej te kore­ań­skie pro­duk­cje co ja oglą­dam). Po godzi­nie stop­nio­wo kli­mat się zmie­nia na bar­dziej poważ­ny, bo przez pierw­sze 60 minut oglą­da się tro­chę przez takie­go a nie inne­go głów­ne­go boha­te­ra jak kome­die a nie thriller/horror. Choć to w sumie nor­mal­ne w azja­tyc­kich fil­mach gdzie czę­sto mie­sza­ją gatun­ki pozor­nie do sie­bie nie przy­sta­ją­ce, jak kome­die, dra­mat, sen­sa­cja. Póź­niej kli­mat cał­ko­wi­cie robi się poważ­ny i i tak już jest do same­go koń­ca. Cie­ka­wy jest fakt, że spo­ra część fil­mu, nawet sce­ny jak z thrillera/horroru mają miej­sce w sło­necz­ny dzień, a nie w nocy jak to raczej bywa w tego typu gatun­ku. No i jesz­cze jed­na rzecz ale to jako cie­ka­wost­ka, iż pra­wie zawsze Kore­ań­czy­cy przed­sta­wia­ją poli­cjan­tów jako idio­tów i leni, nie wiem skąd się to u nich bie­rze i podob­nie jest w Wailing. Zna­ko­mi­ty film moc­no trzy­ma­ją­cy w napię­ciu, ale wyma­ga­ją­cy od widza sku­pie­nia się w 100% na fabu­le. Oce­na: 8/10.

Comments are closed.