Star Wars: Battlefront. Kompania Zmierzch

Galak­tycz­ne Impe­rium wciąż trwa. Mimo znisz­cze­nia prze­ra­ża­ją­cej Gwiaz­dy Śmier­ci przez Sojusz Rebe­lian­tów, jego tyra­nia wciąż sze­rzy się w galak­ty­ce. Słu­żą­cy pod roz­ka­za­mi Impe­ra­to­ra i Dar­tha Vade­ra eli­tar­ny, dzia­ła­ją­cy jak jeden mąż, oddział sztur­mow­ców tłu­mi nie­po­ko­je i nisz­czy opor­nych. Ale na świa­tach takich jak Sul­lust, Coy­er­ti, Haido­ra Pri­me i innych, siły rebe­lian­tów wciąż wal­czą z Impe­rium, pra­gnąc z całe­go ser­ca dać nadzie­ję na to, że uda się powstrzy­mać potęż­ną machi­nę wojenną…

 

Hubert Spandowski

http://radio-sk.blogspot.com/

Fanatyk Stephena Kinga. Współautor polskiego serwisu Kinga. Miłośnik filmu (głównie fantastyki i B-klasowych horrorów), nałogowy pochłaniacz seriali, książek i komiksów. Nieuleczalny kolekcjoner. Bywalec konwentów lubiący integrację miedzyfandomową. Wielki fan Star Wars w każdej postaci.

One thought on “Star Wars: Battlefront. Kompania Zmierzch

  • 21 sierpnia 2016 at 12:51
    Permalink

    Fak­tycz­nie jest to dobra książ­ka z uni­wer­sum SW, mogła­by się obro­nić nawet w sta­rym kano­nie, gdzie na tą chwi­lę jest znacz­nie wię­cej dobra. Tyl­ko, że ja rów­nież męczy­łem ją i męczy­łem, ale sam jestem sobie win­ny. Nie­dłu­go przed się­gnię­ciem po Kom­pa­nię Zmierzch, zaczą­łem czy­tać tak­że książ­ki z uni­wer­sum War­ham­mer 40k (a dokład­niej nawet pozy­cje z serii Here­zji Horu­sa, któ­ra roz­gry­wa się spo­ro wcze­śniej). I choć zary­so­wa­na w nich intry­ga przy­bie­ra znacz­nie więk­szy roz­miar, tak też znacz­nie więk­szy nacisk poło­żo­no na dokład­ne opi­sy pola bitew i rela­cji z zało­gą. W Gwiezd­nych Woj­nach nie jest źle, ale nawet nie zbli­ża­ją się do tego pozio­mu szcze­gó­ło­wo­ści. Ba, czę­sto mamy do czy­nie­nia z sytu­acją, w któ­rej obser­wu­je­my roz­mo­wę przed akcją, by nagle prze­nieść się na jej koniec. Może i te opi­sy nie wnio­sły­by nic do samej histo­rii, ale kli­mat na pew­no by spo­ro zyskał.

    Jed­nak bar­dzo się cie­szę, że to Fre­ed będzie odpo­wia­dał za adap­ta­cję Rogue One, bo nie mogę powie­dzieć, by nie wyczul on kli­ma­tu gwiezd­no­wo­jen­nych bata­lii. Po pro­stu uwa­żam, że może­my dostać coś jesz­cze lepszego.

Comments are closed.