Moje seriale cz. 06: Sezon 2015/2016
Kontynuuję długoterminową serię podcastów, w których całkowicie na żywca, bez przygotowania, pobieżnie i bez głębszej analizy omawiam seriale, które oglądam. Co polecam, czego nie polecam, a co definitywnie odradzam? Z założenia krótko i przekrojowo.
W dzisiejszej audycji omawiam piaty zestaw seriali, które oglądałem w zakończonym sezonie i nie skupiam się już na żadnej segregacji gatunkowej. Bez żadnej myśli przewodniej, zupełnie losowo.
- Narcos, sezon 1
- Heroes Reborn, sezon 1
- The Shannara Chronicles, sezon 1
- Harlan Coben’s The Five, sezon 1
Podcast: Play in new window | Download


Z Narcos ja mam problem. Pomimo faktu, że uwielbiam historie oparte na faktach, o gangsterach, mafiozach, ale nie wciągnął mnie zupełnie. W sumie nie wiem czemu bo powinien. Z podobnych klimatów o gangsterach i gdzie nie ma ani jednej postaci co można polubić to już zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu serial Gomorra . Jedną z wad serialu jest właśnie opowiadanie przez agenta tego co widać na ekranie a tego ja nie cierpię przez co czasami czułem się jakbym oglądał programy historyczne Wołoszańskiego (tak na marginesie które lubię) i jak mnie pamięć nie myli przeskakiwali czasami o lata w sezonie, jakby chcieli jak najwięcej materiału upchać do serialu. Z takich historii opartych na faktach o wiele bardziej przypadł mi do gustu serial American Crime Story w sezonie 2015/2016 – oglądałeś? Słusznie zachwalany. A mnie po prostu brakuje thrillerów prawniczych/sądowych, takich filmów jak Ludzie honoru czy adaptacji powieści Grishama (a w latach 90 to co rok film wg jego powieści był w kinach, jak np. Firma) i w tym przypadku dostałem 10godzinną pierwszorzędną rozrywkę.
Z Kronikami Shannary ciekawa sprawa, bo jarałem się serialem od momentu jak widziałem trailer, poza tym oglądałem serial poprzedni twórców Kronik czyli Smalville do samego końca i podobał mi się.Ale głównym powodem że jarałem się jest po prostu to, ze uwielbiam każdą odmianę fantasy i to w wersji bardziej dla dorosłych jak Gra o Tron (w sumie możesz oglądać serial bo czym dalej to coraz mniej fabuła przypomina historię z książek a w najnowszej serii przegonili wydarzenia z kolejnych tomów i serial za 2 lata się skończy najprawdopodobniej), ale też lubię fantasy w wersji dla młodzieży/dzieci jak np. Niekończącą się opowieść uwielbiam, cały cykl z Panem Kleksem (w sumie to fantasy, zwłaszcza Podróże) czy takie filmy jak Legend Scotta, Willow czy np. Ciemny kryształ w reżyserii twórcy Muppetów. Uwielbiam też Władce Pierścieni, zwłaszcza wersje rozszerzone. Jedynie Wiedźmina serialowego i filmowego nie trawię, ale podobał mi się nawet Warcraft z tego roku mimo faktu, że nie grałem w gry, nie znam tego świata i mimo tego, że większość po filmie jedzie i w sumie nie dziwię się, bo ma film sporo wad, ale i tak go lubię.
Oprócz tego że brakuje mi różnych odmian fantasy (ile można oglądać filmy co wymieniłem?)to kolejnym powodem przez który ten serial był dla mnie obowiązkową pozycją był fakt, że kręcony w Nowej Zelandii. A od czasu jak Jackson zareklamował swoją ojczyznę we WP to po prostu zakochałem się w tym kraju i oglądam każdy film nie tylko Jacksona, który był kręcony w tym kraju. Jeśli będę bogaty kiedyś mam nadzieję się wybrać na wycieczkę do Nowej Zelandii. A oglądając trailer Kronik Nowa Zelandia wyglądała w nim bajecznie. No i brat polecał mi serial że wart uwagi do pewnego momentu, bo podobno czym dalej to właśnie wątki romansowe wychodzą podobno na plan pierwszy i zamienia się to jak określił trochę w Beverly Hills 90210 w klimatach fantasy czyli romanse zdominowały serial. No i od tej pory Kroniki z jednej z najbardziej oczekiwanych produkcji spadły u mnie na sam koniec listy seriali do obejrzenia, ciągle go przekładam.
ACS nie oglądałem. „Gomorrę” zacząłem. Obejrzałem pierwszy odcinek i bardzo mi się podobał i już dawno miałem nadrobić całość ale póki co nie ruszyłem dalej. Ale na bank będę oglądał. „Smalville” nie oglądałem nigdy. A w temacie „Gry o Tron” nie tyle chodziło mi o spoilery co własnie o fakt, że te historie się różnią. Jeśli chodzi o książki to został mi ostatni tom i już teraz tyle zapomniałem z tego cyklu, że nie wiem czy w ogóle się za niego zabiorę ale jak byłem w ciągu czytelniczym to własnie dlatego przestałem oglądać, że mi się te dwie historie mieszały i gubiłem się co było w książkach a co w serialu. A że książki podobały mi się bardziej to stwierdziłem, że najpierw przeczytam a potem biorę się za serial. Przy ówczesnym tempie czytania myślałem, że z ostatnim tomem wyrobie się na długo przed piątym sezonem a wyszło tak, że przeleciał szósty a ja książki nie ruszyłem. Co do kronik to trzeba się nastawić na młodzieżowość. To jest w końcu MTV i to z założenia jest młodzieżówka. Taki „Krzyk” jest niby horrorem a też zajeżdża 90210, przy czym jednak delikatniej. W Kronikach te młodzieżowe dramaty miłosne są bardziej wyeksponowane plus sami bohaterowie młodzi, piękni, zakochani. Świat wygląda przecudownie i jest rozmach ale tak jak mówię w podcaście ostatecznie trochę za bardzo jest to zminimalizowane. Wszędzie dochodzimy w 5 minut a jak mamy wielką bitwę to jakby się kilku dresów na osiedlu lało. Ale tak czy siak mnie się podobało 🙂