Smętarz dla zwierzaków

W kinach już od kil­ku dni mozna oglą­dać nową ekra­ni­za­cję powie­ści „Smę­tarz dla zwie­rza­ków”. My nato­miast kon­ty­nu­uje­my nasze pod­ca­sto­we wpro­wa­dze­nie do tego wyda­rze­nia ser­wu­jąc dys­ku­sję na temat książ­ko­we­go pier­wo­wzo­ru. Roz­mo­wa nagry­wa­na była w tere­nia, pod­czas tego­rocz­nej majów­ki, na zastęp­czym sprzę­cie, a o książ­ce roz­ma­wia­ją Hubert „Man­do” Span­dow­ski i Seba­stian „Burial” Kubań­czyk z ser­wi­su Kingowiec.pl. Jak oce­nia­my wer­sję audio? Co było inspi­ra­cją Kin­ga dla napi­sa­nia tej książ­ki? Na jakich eta­pach swo­je­go życia mie­li­śmy z nią stycz­ność i jak zmie­niał się nasz odbiór tej histo­rii? Jak oce­nia­my tę opo­wieść z punk­tu widze­nia ojców? I wresz­cie, czy nadal oce­nia­my ją tak samo dobrze? Odpo­wie­dzi na te i wie­le innych pytań znaj­dzie­cie w dzi­siej­szej audycji.

Hubert Spandowski

http://radio-sk.blogspot.com/

Fanatyk Stephena Kinga. Współautor polskiego serwisu Kinga. Miłośnik filmu (głównie fantastyki i B-klasowych horrorów), nałogowy pochłaniacz seriali, książek i komiksów. Nieuleczalny kolekcjoner. Bywalec konwentów lubiący integrację miedzyfandomową. Wielki fan Star Wars w każdej postaci.

Sebastian Kubańczyk

https://kingowiec.pl

Fanatyk Kinga i zapalony czytacz Maberry'ego, Ketchuma, Strauba i pulpy rodem z lat 80-tych i 90-tych, na której się wychował. Regularnie wraca do "Podziemnego kręgu", "Szklanej pułapki" i "Zaginionego Horyzontu", nie gardzi ani kinem ambitnym, ani główno(i gówno)nurtowym. Zawsze wyczekuje nowej płyty KULTU, zdarza mu się godzinami słuchać Goblina czy Carpentera (ocierając co jakiś czas łezkę w oku). Podcastuje tylko gościnnie.

One thought on “Smętarz dla zwierzaków

  • 10 maja 2019 at 18:14
    Permalink

    Książ­ka fak­tycz­nie do lek­ko­straw­nych nie nale­ży. Czy­ta­łem ją w tym roku, więc mam ją na świe­żo. Nie­ste­ty, ze wzglę­du na oso­bi­ste doświad­cze­nia, łatwo przy­szło mi zro­zu­mieć dra­mat głów­ne­go boha­te­ra. Książ­ka roz­dra­pu­je nie­za­le­czo­ne rany i nie pozo­sta­wia jakiej­kol­wiek nadziei. Pomi­mo tego wszyst­kie­go jestem zado­wo­lo­ny, że książ­kę prze­czy­ta­łem. W mojej oce­nie jest to jed­na z naj­lep­szych powie­ści S. Kin­ga. Nie ma tu zbęd­nych dłu­żyzn, ani nie­ra­cjo­nal­nych roz­wią­zań fabu­lar­nych. Jed­no­cze­śnie lek­tu­ra tej książ­ki była dla mnie w pew­nym sen­sie terapią.
    Tak jak wspo­mnie­li­ście w pod­ca­ście, fabu­ła scho­dzi tu na dru­gi plan. Naj­waż­niej­sze są emo­cje boha­te­rów. Przed lek­tu­rą książ­ki zna­łem zarys fabu­lar­ny z tele­wi­zyj­ne­go fil­mu z lat ’90. Nie spo­dzie­wa­łem się jed­nak, że będę ją tak emo­cjo­nal­nie odbierał. 

    Innym wybit­nym wąt­kiem fabu­lar­nym „Smę­ta­rza dla zwie­rząt” jest opis cho­ro­by sio­stry Rachel. S. King dosko­na­le uchwy­cił, że oso­by prze­wle­kle cho­re (sparaliżowane/niepełnosprawne) nie prze­cho­dzą przez swo­je cier­pie­nie w spo­sób, jaki zna­my z opo­wie­ści o świę­tych męczen­ni­kach. Bynaj­mniej. Oso­by prze­wle­kłe cho­re mają naj­czę­ściej pre­ten­sje do losu, że to wła­śnie ich spo­tkał ten los. I nie ma w tym nic złe­go! To w nas jest błęd­ne prze­świad­cze­nie i pod­świa­do­me ocze­ki­wa­nie, że z god­no­ścią będą prze­cho­dzić przez męki aż do swo­jej śmier­ci. Wątek sio­stry Rachel jest napraw­dę świet­nie poprowadzony.

    Pozdra­wiam!

Comments are closed.