Kruk. Szepty słychać po zmroku

Canal+ pod­jął kolej­ną w krót­kim okre­sie cza­su pró­bę zmie­rze­nia się z kry­mi­na­łem made in Poland. Tra­ile­ry zapo­wia­da­ły cie­ka­wą i dość mrocz­ną pro­duk­cję, ale nie­smak jaki pozo­stał po dru­gim sezo­nie „Bel­fra” suge­ro­wał ostroż­ność. Jer­ry, jako miło­śnik kry­mi­na­łów i krót­kich seria­li, posta­no­wił pro­duk­cję Macie­ja Pie­przy­ca spraw­dzić i dziś zapra­sza na jej omówienie.

Czy całość fak­tycz­nie jest tak mrocz­na jak suge­ro­wa­ły zapo­wie­dzi? Jak wypa­dło i na ile wyko­rzy­sta­no umiej­sco­wie­nie akcji seria­lu na Pod­la­siu? Czy zagad­ka kry­mi­nal­na intry­gu­je, a debiu­tu­ją­ce­mu sce­na­rzy­ście uda­ło się utrzy­mać widzów w napię­ciu do same­go koń­ca? I w koń­cu, czy złe wra­że­nie po „Bel­frze” zosta­ło wyma­za­ne? Posłuchajcie!

Stre­fa spo­ile­ro­wa: 00:20:10

Michał Rakowicz

Redaktor Carpe Noctem i współtwórca Konglomeratu podcastowego. Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji.

7 thoughts on “Kruk. Szepty słychać po zmroku

  • 27 kwietnia 2018 at 11:47
    Permalink

    cze­kam na rec­kę dru­gie­go Legionu

    • 27 kwietnia 2018 at 23:38
      Permalink

      Nie będzie. Wytrzy­ma­łem 40 minut 2 sezo­nu i po tym jak naj­pierw była roz­mo­wa z robo-kobie­ta­mi z wąsem i ich sze­fem z koszy­kiem na gło­wie, a potem sce­na tanecz­na zasta­no­wi­łem się co ja robię ze swo­im życiem i ola­łem ten serial z moc­nym posta­no­wie­niem aby nigdy do nie­go nie wró­cić. Ja lubię zabaw­ny sty­li­stycz­ne i for­mal­ne, ale „Legion” to jest naj­więk­szy prze­rost for­my nad tre­ścią od cza­sów „Han­ni­ba­la”.

      • 28 kwietnia 2018 at 06:43
        Permalink

        To dla­cze­go tak WSZĘDZIE zachwalają?

        • 4 maja 2018 at 15:04
          Permalink

          Kwe­stia ocze­ki­wań moim zda­niem. To jest bar­dzo ład­ny i dobrze zagra­ny serial, któ­ry z mojej per­spek­ty­wy jest tro­chę o niczym. Dla­te­go ja jestem na nie. Jeże­li ktoś lubi psy­cho­de­licz­ne odjaz­dy i zaba­wy for­mą to się pew­nie będzie dobrze bawił. Z tym, że dla mnie nad­rzęd­na jest zawsze histo­ria i/lub boha­te­ro­wie. Ci ostat­ni w „Legio­nie” są dla mnie zupeł­nie nie­in­te­re­su­ją­cy, a histo­ria jest banal­na. Więc po co się męczyć? 

          A i ps. „Wszę­dzie zachwa­la­ją” to też był casus „Han­ni­ba­la”, albo choć­by „Mr. Robot”. Ja się wca­le nie zdzi­wię jak po 2–3 sezo­nie „Legion” skoń­czy tak samo, czy­li albo zdech­nie, albo #niko­go, bo według mnie na tym eta­pie wszy­scy są zachły­śnię­ci for­mą, a taka for­ma przy dłuż­szym seria­lu będzie po pro­stu męczy­ła. Ale może jestem uprzedzony 😉

          • 5 maja 2018 at 00:35
            Permalink

            Mnie Han­ni­bal i Mr Robot podo­ba­ły się. Ten dru­gi dostał 4 sezon, więc nie „niko­go”. A od Legio­nu odpa­dłem po s01e01 – nie zacie­ka­wił wca­le, a for­mą wymę­czył. Mam wra­że­niem że to serial dla ludzi z ADHD albo przy­naj­mniej takich, któ­rzy szyb­ko się nudzą, jak się mało dzie­je na ekranie.

          • 5 maja 2018 at 09:12
            Permalink

            Mi się podo­ba­ły (nawet bar­dzo) pierw­sze sezo­ny obu pro­duk­cji. Obie obra­ły kie­ru­nek na „dziwność”/ mały, ale wier­ny fan­dom i efekt był taki, że każ­dy kolej­ny sezon miał coraz gor­szą oglą­dal­ność. W przy­pad­ku „Mr Robot” (któ­re­go ola­łem po chy­ba 5 odcin­kach 2 serii) oglą­dal­ność spa­dła tak bar­dzo, że nie rozu­miem dla­cze­go ten serial w ogó­le dostał kon­ty­nu­ację. I dla­te­go wyda­je mi się, że z „Legio­nem” będzie podob­nie. Ba, to już się dzie­je, bo oglą­dal­ność leci na łeb. I powiem Ci tyl­ko, że jak odpa­dłeś po s01e01 to dalej byś nie stra­wił tego seria­lu. Pierw­szy odci­nek był moim zda­niem dość „nor­mal­ny”.

          • 8 maja 2018 at 12:00
            Permalink

            Pole­mi­zo­wał­bym z tak ostrą oce­ną ostat­nich sezo­nów ww. seria­li, acz jak słusz­nie zauwa­ży­łeś, jest to kwe­stia ocze­ki­wań, a tak­że tego, czy jest w tych seriach coś, co pomi­mo spad­ku for­my nas przy nich utrzy­ma. Jak Mr Robot i Han­ni­bal dla mnie to mia­ły, tak Legion był eks­tre­mal­nym roz­cza­ro­wa­niem zwa­żyw­szy na fakt, że odpo­wia­dał za nie­go Noah Haw­ley – twór­ca abso­lut­nie feno­me­nal­ne­go Far­go, będą­ce­go jed­nym z naj­lep­szych seria­li ever, do oglą­da­nia po wie­lo­kroć. Legion i Far­go róż­nią się od sie­bie tak bar­dzo, że aż cięż­ko uwie­rzyć, że ich ojcem był ten sam człowiek.
            Ale mimo wszyst­ko faj­nie było­by posłu­chać kry­tycz­nej recen­zji, po wszyst­kich tych pozy­tyw­nych, nie­zro­zu­mia­łych dla mnie.

Comments are closed.