Nie ma wędrowca
W położonym na odludziu tartaku zwanym Bazą pracę podejmuje nowy stróż nocny. Dręczony nienazwaną traumą mężczyzna szybko wnika w historię pełnego tajemnic życia swojego zmarłego poprzednika, świadka dramatycznych wydarzeń z przeszłości. Tymczasem nadciąga zima, a wraz z nią skryte w zamieci widma; niesione lodowatym wiatrem echa popełnionych tu niegdyś zbrodni. Zima, w której śnieżnych objęciach wędrują ramię w ramię i prawda, i śmierć.
Podcast: Play in new window | Download


Widzę, a raczej słyszę Żarłok, że humor dopisywał podczas nagrania 🙂
Zwróciłeś uwagę na podpis Pawła Matei: „Długo się nie otrząśniecie” Mogłoby być dopisane że to redaktor serwisu grozy na okładce moim zdaniem, choć sam wpis bardzo na miejscu.
Sama książka rewelacyjna, również na mnie spore wrażenie zrobiła.
Co do wulgaryzmów, to również w literaturze grozy nie jestem zbytnio ich wielbicielem bo uważam że psują nastrój, choć w tym przypadku myślę że podkreślały osobowość bohaterów – prostych robotników wałęsających się po tartaku.
Do końcówki powieści można mieć zastrzeżenia, choć przyznasz pewnie że jest zaskakująca, co raczej zapiszemy na atut.
Zgadzam się co do dość mylącej klasyfikacji wydania książki w serii klasyki grozy. Myślę że po prostu chodziło aby Gunię wypromować w słynniejszym wydawnictwie. Wcześniejszy jego debiutancki metafizyczny zbiór opowiadań „Powrót” wyszedł z jeszcze bardziej niszowej Agharty, której próżno szukać w księgarniach tradycyjnych a jedynie przez internet.