Spider-Man: Homecoming

Po przy­go­dzie w cza­sie Woj­ny Boha­te­rów mło­dy Peter Par­ker powra­ca do domu, gdzie cze­ka na nie­go ciot­ka May. Wpraw­dzie jego men­tor i wzór – Tony Stark – suge­ru­je mu powrót do względ­nie nor­mal­ne­go życia i pozo­sta­nie boha­te­rem z sąsiedz­twa, jed­nak Peter za wszel­ką cenę chce poka­zać, że Spi­der-Man to heros na mia­rę Aven­gers. Szan­sa na wyka­za­nie się poja­wia się, gdy po mie­ście zaczy­na­ją krą­żyć han­dla­rze nie­le­gal­ną bro­nią pod wodzą Vul­tu­re­’a. Peter lek­ce­wa­ży swo­je­go prze­ciw­ni­ka, co nie­sie za sobą poważ­ne konsekwencje.

Zapra­sza­my Was na dłu­go ocze­ki­wa­ny wiel­ki finał paję­cze­go even­tu w Kon­glo­me­ra­cie Pod­ca­sto­wym! Już dziś usły­szy­cie aż dwie recen­zje nowo­ści z Marvel Cine­ma­tic Uni­ver­se, czy­li fil­mu Spi­der-Man: Home­co­ming. Jakie były nasze ocze­ki­wa­nia wzglę­dem tej pro­duk­cji? Czy Tom Hol­land to „nasz” Peter Par­ker? Co sądzi­my o Micha­elu Keato­nie w roli Sępa? Jak dzie­ło Jona Wat­t­sa wpi­su­je się w kino­we uni­wer­sum Marve­la? Kto jest jego tar­ge­tem? I wresz­cie: czy byli­śmy zado­wo­le­ni po sean­sie? Dowie­cie się tego już za chwi­lę, odsłu­chu­jąc solów­kę Man­do lub dwu­głos Jer­ry­’e­go i Szymasa.

 

Hubert Spandowski

http://radio-sk.blogspot.com/

Fanatyk Stephena Kinga. Współautor polskiego serwisu Kinga. Miłośnik filmu (głównie fantastyki i B-klasowych horrorów), nałogowy pochłaniacz seriali, książek i komiksów. Nieuleczalny kolekcjoner. Bywalec konwentów lubiący integrację miedzyfandomową. Wielki fan Star Wars w każdej postaci.

5 thoughts on “Spider-Man: Homecoming

  • 10 sierpnia 2017 at 22:09
    Permalink

    Ja coś tutaj o kawie mówi­łem? 🙂 Bo już nie pamię­tam. Wypi­jam dużo 😀 Choć ostat­nio mniej. W tej chwi­li chy­ba trze­cią dzi­siaj piję… albo czwar­tą. Co praw­da jest dopie­ro 22:05 więc kto wie co nam jesz­cze noc przy­nie­sie 😀 Ale ogól­nie piję dużo za dużo. Gdy pra­co­wa­łem w takiej szko­le, w któ­rej mia­łem 15 okie­nek w tygo­dniu to jak wra­ca­łem po pra­cy do domu cza­sem byłem po 5 kawach. Przez ostat­nie 2 lata okie­nek nie mia­łem pra­wie w ogó­le więc piłem kawę po prze­bu­dze­niu, po pra­cy i cza­sa­mi ok godz 17. 

    A co się tyczy dru­gie­go pyta­nia to nie wiem bo nie ja zakła­da­łem tu Disqu­sa i chy­ba nawet nie wiem jakie tam jest hasło. Wiem, że chło­pa­ki cza­sa­mi zatwier­dza­ją jakieś komen­ta­rze ale pew­nie trze­ba by coś tam odkli­kać by zatwier­dza­ło wszyst­kie. Cho­ciaż nie wiem cze­mu nie­któ­re zatwier­dza a innych nie. Kur­de ja na RSK nie wcho­dzi­łem chy­ba nigdy w Disqu­sa. Jeśli tam też mi tak robi to spo­ro komen­ta­rzy mi umknęło.

    • 11 sierpnia 2017 at 22:57
      Permalink

      wspo­mnia­łeś w jed­nym pod­ka­ście o piciu kawy w ogrom­nych ilo­ściach. Mam teo­rię spi­sko­wą, że dzię­ki tym kawom gadasz jak nakrę­co­ny ade­ha­do­wiec czy też „naka­wo­wa­ny” radio­wiec na spi­dzie – bo tak mi to brzmi. Faj­nie się słu­cha takie­go płyn­ne­go nawi­ja­nia bez zamu­ły, zwłasz­cza, że jest cie­ka­wie i do rzeczy.

      • 12 sierpnia 2017 at 07:59
        Permalink

        Moż­li­we 🙂 Albo po pro­stu muszę się wyga­dać bo ja tak nor­mal­nie w życiu mało gadam. Teraz jak mam dziec­ko to tro­chę wię­cej ale i tak bywa, że cały dzień sło­wa nie wypo­wiem poza mikro­fo­nem jak żona z mło­dą gdzieś na cały dzień wyje­dzie. Cho­ciaż kawa pew­nie też ma nie­ba­ga­tel­ne zna­cze­nie bo czę­sto ją popi­jam przy nagra­niu też. Dobra idę se kawę wypić 🙂 Albo może naj­pierw śnia­da­nie… cho­ciaż kawa stygnie 🙂

        • 15 sierpnia 2017 at 12:30
          Permalink

          nie­na­ga­da­ny nauczy­ciel – jak oksymoron ;>

          • 15 sierpnia 2017 at 15:22
            Permalink

            No ale wiesz w kla­sie gadam o mat­mie, w poko­ju nauczy­ciel­skim mi się nie chce z nimi gadać bo mnie pro­ble­my doro­słych ludzi męczą, w domu też wie­le do powie­dze­nia nie mam 🙂 Ja w ogó­le na co dzień mówię pół­słów­ka­mi. Sie­dzę godzi­nę z ludź­mi z pra­cy, oni nawi­ja­ją jeden przez dru­gie­go a ja se w sufit patrzę, albo komiks czy­tam, albo odpły­wam gdzieś myśla­mi i jed­nym uchem ich słu­cham. I tak przez godzi­nę jeden wyraz/zdanie wtrą­cę do dys­ku­sji nawet nie poru­sza­jąc gło­wą w kie­run­ku roz­mów­ców. Serio w życiu codzien­nym jestem bar­dziej jak leni­wiec niż wie­wiór­ka po kawie. Jak roz­sią­dę się w jed­nym miej­scu to mogę tam cały dzień siedzieć 😀

Comments are closed.