Dziennik Bridget Jones, czyli nasze obsesje i paranoje
Nowy Konglomerat to sprawozdanie z cudownych chwil, jakie Szymas spędził, słuchając wyznań Bridget Jones zapisanych w jej dzienniku. To także opowieść o naszych codziennych obsesjach i paranojach, o wkręcaniu sobie różnych rzeczy oraz o ludzkich słabościach. Dlaczego Bridget biegająca po schodach fascynuje bardziej niż uciekający przed mafią i policją Jason Bourne? Czy Szymas naprawdę tak polubił powieść Helen Fielding? Czy wszyscy jesteśmy tacy jak Bridget? Chcecie wiedzieć? W takim razie posłuchajcie.
PS Pod koniec podcastu możecie posłuchać premierowego audiobooka Dziennika Szymasa autorstwa Szymasa =) Takie rzeczy tylko w Konglomeracie Podcastowym!
Podcast: Play in new window | Download


Co do adaptacji filmowych o których wspomniałeś to część 1 dobra była a część druga beznadziejna z tego co pamiętam. No i trzeba przyznać że Zellweger jest idealną Bridget Jones, ale części 3 gdybym był fanem filmów obawiałbym się właśnie przez Zellweger, której całkowicie się twarz zmieniła i wszyscy posądzają ją o operacje plastyczne. Wiadomo że nie jedyna aktorka która poprawiała sobie najprawdopodobniej twarz, ale to już wolę obejrzeć np. Nicole Kidman po operacjach, która chociaż siebie wciąż przypomina i potrafi wciąż dobrze zagrać. Z Zellweger mam taki problem jak widzą w trailerach jej nowych filmów, że słyszę głos Renne, a widzę nie ją, ale jakąś nieznaną mi aktorkę co wybija mnie z trailerów, a co będzie jak zobaczę ją w filmie? Choć akurat w trailerze Bridget Jones 3 nawet podobna jest do siebie, ale już w trailerze jej innego nowego filmu poznałem ją jedynie po głosie.
https://www.youtube.com/watch?v=mJsvmscPY9w&spfreload=10
https://www.youtube.com/watch?v=PltWQ8kQe04&spfreload=10.
Właśnie tak sobie pomyślałem, by nadrobić któregoś dnia pierwsze ekranizację, a resztę filmów zignorować, bo raczej do szczęścia nie są mi potrzebne. Teraz obejrzałem ten trailer i jakoś w ogóle nie czuję tu klimatu pierwszej powieści. I tym razem już totalnie nie czuję się „targetem”.
Potem odpaliłem drugi trailer i… nie poznałem Renee. Co tu się zadziało!? o0
Ja czytałem pierwszy i drugi tom od razu po premierze. Świetne książki, lekkie, ale nie głupie. I wcale nie babskie. Bardzo lubię też pierwszą ekranizację i zgadzam się, że druga jest fatalna. A trzeciej w ogóle nie mam w planach, bo trailer jest z gatunku tych, które opowiadają cały film w 2,5 minuty…
Ooo… Czy drugi tom trzyma poziom pierwszego? I czy jest utrzymany w tej samej konwencji?
Z tego co pamiętam to napisany jest identycznie. Jest słabiej fabularnie (nie wiem czy film widziałeś – jest dość wierny), bo tam w wątku głównych pojawia się trochę głupot, ale i tak zabawa jest przednia.
Dopisuję do listy 329723568512362189361278395651236128939127 lektur na najbliższe pięć lat 😀