Mgła
Podczas słuchania tego podcastu lepiej załóżcie maski przeciwgazowe i w aucie włączcie światła przeciwmgielne! Bo Skura nie był ostrożny i zgubił się we mgle. Przepadł jak kamfora. W dodatku zabrał tam ze sobą swoją babcię. Jak to się skończyło? Skura nagrał podcast z recenzją, a babcię zmusił do czytania zapisków o koszmarnych scenach gdzie kapłani bezczeszczą wiernych i świątynię, a sceny orgii przeplatają się ze żrącym kwasem żółtej mgły, która zamienia ludzi w bezduszne zombie! Jak nasza szalona rodzinka (tak! Skura z Babcią!) wyszła ze spotkania z klasykiem horroru lat 70. i 80. – Jamesem Herbertem – polecanym i chwalonym przez samego Stephena Kinga? O tym w dzisiejszym podcaście. Uważajcie na mgłę na drodze. Kuźwa czy ktoś czyta te opisy do końca?! 😉
Skurę możecie wspierać na patronite.pl/skura
Podcast: Play in new window | Download


Hm… owszem, ktoś czyta te opisy do końca. Ja. Co do samej „Mgły”: czytałem to ponad dwadzieścia lat temu (chyba nawet w tym wydaniu, o którym mówisz) i fakt faktem, zapamiętałem głównie warstwę rozrywkową i natłok postaci, który wtedy mi nie przeszkadzał, ale teraz pewnie byłby dla mnie denerwujący. Na uwznioślanie horroru przez Kinga bym się nie oburzał. Sam, jak wiesz, jestem z tej szkoły. Dla mnie „Danse Macabre” było swego rodzaju objawieniem, bo po studiach na polonistyce UW przeżywałem trochę dysonans, że niby jestem tak wysublimowany, ambitny itp., a jednocześnie lubię czytać i oglądać straszaki. Powiedzmy, że to pozwoliło mi się trochę przed samym sobą usprawiedliwić. To, że coś zostało napisane dla rozrywki, nie znaczy, że nie można próbować wyczytać z tego więcej. Czy to jest nadinterpretacja? I tak, i nie. Zwłaszcza że w tym wywiadzie z Herbertem, który przytaczasz, widać, że on sam odżegnuje się trochę od takiej czystej rozrywkowości i wkurza go, że się go próbuje w nią wepchnąć.