Suicide Squad

DC ura­czy­ło nas w tym roku kolej­nym, po „Bat­man vs Super­man”, fil­mem ze swo­je­go uni­wer­sum. „Suici­de Squ­ad”, czy jak posta­no­wił skrzy­wić tytuł pol­ski dys­try­bu­tor „Legion Samo­bój­ców”, miał być pew­nym powie­wem świe­żo­ści pośród komik­so­wych ekra­ni­za­cji. W koń­cu nie zda­rzy­ło się jesz­cze, aby to nomi­nal­ni „źli” wystę­po­wa­li w rolach głów­nych. Po znisz­cze­niu przez widzów i kry­ty­ków wcze­śniej­sze­go fil­mu, miał to też być dowód na to, że DC potra­fi zaser­wo­wać dobry film.

Co z tego wyszło? Czy jest tak źle jak chcą nie­któ­rzy? Czy pro­du­cen­ci znisz­czy­li film? Czy kolej­ne wcie­le­nie Joke­ra dorów­nu­je swo­im wiel­kim poprzed­ni­kom? Czy Har­ley Quinn napraw­dę ukra­dła cały film? I kim jest Aman­da Wal­ler? O tym i wie­lu innych kwe­stiach dowie­cie się z dzi­siej­sze­go odcin­ka, w któ­rym Jer­ry opo­wie tak­że o swo­im podej­ściu do komik­so­wych ekra­ni­za­cji, dub­bin­gu w fil­mach komik­so­wych i Davi­dzie Ayerze.

Sek­cja spoj­le­ro­wa zosta­ła wydzie­lo­na i roz­po­czy­na się w 34:00 minu­cie nagrania.

Michał Rakowicz

Michał Rakowicz

http://jerrystales.blogspot.com/

Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji. Na co dzień pisze i nagrywa na swoim blogu i udziela się jako redaktor serwisu Carpe Noctem.

  • Man­do­us

    Prze­słu­cha­łem część bez spo­ile­rów. Wcze­śniej posta­no­wi­łem nie oglą­dać tego fil­mu w kinie. Nie dla­te­go, że hej­cę DC bo strasz­nie wku#wia mnie ta dziw­na wojen­ka DC vs Marvel i jak zaczy­nasz kry­ty­ko­wać takie­go BvS bo to po pro­stu sła­by film to ludzie nie wcho­dzą w dys­ku­sję tyl­ko pró­bu­ją mi udo­wod­nić, że Civil War jest gor­sze. Nie idę do kina dla­te­go, że póki co mnie jesz­cze niczym nie kupi­li, po dru­gie póki co w ogó­le mnie ten film nie jara, nie znam komik­sów i obej­rzał­bym tyl­ko by zoba­czyć frag­ment więk­sze­go fil­mo­we­go uni­wer­sum a to jak już zazna­czy­łem na razie mnie nie zachwy­ca na tyle by wydać kupę kasy na kino. I wła­snie po trze­cie nie mam kasy. Rok temu z tego same­go powo­du musia­łem odpu­ścić Ant-Mana. Jak poja­wi się w wypo­ży­czal­niach video to wró­cę tu, dosłu­cham do koń­ca i się wypo­wiem sze­rzej ale że ostat­nio tak wyczer­pu­jesz temat w pod­ca­stach, że nie mam jak sko­men­to­wać to tutaj zazna­czam, że prze­słu­cha­łem i słu­cha­ło się dobrze. Na mar­gi­ne­sie przy­po­mnia­łeś mi, że nie widzia­łem cały czas „Sabo­ta­żu”.

    • „Sabo­taż” jest godzien uwa­gi tyl­ko dla fanów Arnol­da, któ­ry nie dość, że gra tu rolę dość nie­ty­po­wą dla sie­bie, to jesz­cze gra świet­nie. Z jego „nowych” fil­mów, tu para­dok­sal­nie wypadł naj­le­piej. A Ty mi przy­po­mnia­łeś, że nie widzia­łem „Ant-Mana”…

      A co do wojen­ki DC vs Marvel to ja mam wra­że­nie, że to jest coś co obec­nie nakrę­ca­ją głow­nie mar­ke­tin­gow­cy. Sor­ry, ale choć fil­my DC mają spo­ro wad, to jak zaczniesz ana­li­zo­wać na chłod­no, to i w Marve­lu to wie­lu rze­czy moż­na się przy­cze­pić (źli!!!). DC nie skre­ślam i chęt­nie zoba­czę co zro­bię z „Won­der Woman”.

  • Man­do­us

    W tema­cie dub­bin­gu. Ty możesz sobie mówić, że to nie jest film dla dzie­ci ale to świad­czy tyl­ko o tym, że jesteś sta­rym czło­wie­kiem. Sam w wie­ku 12 czy 15 lat też byś na ten film poszedł o ile nikt by ci nie zabro­nił a nikt by ci nie zabro­nił bo rodzi­ce, o ile w ogó­le by ich to inte­re­so­wa­ło, wie­dzie­li by tyle ze to ekra­ni­za­cja komik­su więc dla dzie­ci albo wie­dzie­li­by co to a to zna­czy­ło­by, że lubią komik­sy więc tym chęt­niej zabra­li­by tam swo­je dzie­ci. Ja byłem z ojcem w wie­ku 11 lat na „Cobrze”, któ­ry jest dość bru­tal­nym fil­mem z cięż­kim kli­ma­tem abso­lut­nie nie dla dzie­ci. Pyta­nie czy takim dzie­ciom fak­tycz­nie potrzeb­ny jest dub­bing bo sko­ro idą na taki film to moż­na chy­ba zakła­dać, że potra­fią czy­tać (oso­bi­ście uwa­żam, że dub­bing to tak mak­sy­mal­nie do 10 lat fak­tycz­nie się przy­da­je). I to już temat na dłuż­szą dys­ku­sję. Kie­dyś nawet chcia­łem o tym zro­bić pod­cast „dub­bing, lek­tor, napi­sy”. Nie­ste­ty takie cza­sy. Wie­lo­krot­nie w szko­le roz­ma­wiam z dzie­cia­ka­mi o fil­mach. Nawet chcę z nimi iść do kina ale zawsze roz­bi­ja się o dub­bing. Nie waż­ne ile mają lat, nie chcą iść na napi­sy. I to nie tyl­ko 11–12 lat (pod­sta­wów­ka) ale też 13–15 (gim­na­zjum). I to nie tyl­ko ucznio­wie dwój­ko­wi ale też pry­mu­sy. Nie i tyle. Nie chce im się czy­tać na fil­mie koniec i krop­ka. I nie docie­ra, że jak oglą­da­ją film, na któ­ry ktoś nało­żył inny dźwięk to tak napraw­dę nie widzą tego fil­mu więc nie mogą się na jego temat wypo­wia­dać, nie mogą go oce­niać itd. Nie­ste­ty doro­śli też bar­dzo czę­sto wybie­ra­ją dub­bing cze­go już w ogó­le nie poj­mu­ję. I ok czę­sto jest to spo­wo­do­wa­ne wypa­dem do kina z dziec­kiem ale tak napraw­dę to jest mar­gi­nes. Gdzieś mi się obi­ły sta­ty­sty­ki pod­czas wyświe­tla­nia siód­mych Wojen i były napraw­dę zaska­ku­ją­ce. Sam gdy sze­dłem na doczep­kę ze szwa­grem i jego zna­jo­my­mi to oni tyl­ko dub­bing bra­li pod uwa­gę. Nie mam poję­cia dla­cze­go. Doro­śli ludzie, któ­rzy szli na wie­czor­ny seans. A osta­tecz­nie poszli­śmy na napi­sy tyl­ko dla­te­go, że na dub­bing nie było już wol­nych bile­tów. Jak w moim małym mie­ści gra­li SW przez 2 tygo­dnie to w poło­wie zmie­ni­li har­mo­no­gram i wywa­li­li poło­wę sean­sów z napi­sa­mi zastę­pu­jąc dub­bin­giem bo na napi­sy nikt nie cho­dził a ludzie pyta­li ich o wię­cej dub­bin­gu. Gdy u mnie w mie­ści gra­li BvS to już nawet nie uwzględ­ni­li wer­sji z napi­sa­mi. Same sean­se z dub­bin­giem. Tak­że ja bym tak nie do koń­ca zwra­cał się do dys­try­bu­to­rów by nie szli tą dro­gą. Oni idą taką dro­gą na któ­rej naj­le­piej zaro­bią w Pol­sce naj­le­piej zaro­bią na dub­bin­gu. Jestem prze­ko­na­ny, że mnó­stwo doro­słych ludzi wybra­ło zdub­bin­go­wa­ną wer­sje SS.

    • skocz­ny

      O samym fil­mie jesz­cze się wypo­wiem, ale na razie tak wstęp­nie o komen­ta­rzu, bo zadzi­wi­ło mnie stwier­dze­nie „Sam w wie­ku 12 czy 15 lat też byś na ten film poszedł o ile nikt by ci nie zabro­nił a nikt by ci nie zabro­nił bo rodzi­ce”. Bo jak to ma się do dub­bin­gu? Czy­li co? Mamy „zaka­zać” ludziom wstę­pu na film, by póź­niej zachę­cać tych ludzi do przyj­ścia do kina? To już nawet nie jest „mil­czą­ce przyzwolenie”.

      No nie­ste­ty… mam zna­jo­mą, któ­ra z chło­pa­kiem i rodzi­ną wybra­ła się na Prze­bu­dze­nie Mocy, nie­ste­ty ten chło­pak kupo­wał bile­ty i reak­cja była taka, że spi***ł wszyst­kim seans, po czym nie do koń­ca wie­dział o co innym cho­dzi. Ja na szczę­ście dub­bing epi­zo­du 7 sły­sza­łem tyl­ko na zwia­stu­nach, wcze­śniej mia­łem przy­jem­ność jedy­nie ze zdub­bin­go­wa­ną wer­sją Zemsty Sithów. I wszyst­ko roz­cho­dzi się o to jaki to film, Gwiezd­ne Woj­ny mają pew­ne fami­lij­ne tra­dy­cje, więc spo­ko. Dub­bing BvS czy SS to tyl­ko i wyłącz­nie kon­ku­ren­cja dla fil­mów Marve­la, przy czym poka­zu­je to jak Zio­my War­ne­ra krzyw­dzą swo­je fil­my. Nawet Legion Samo­bój­ców, moim zda­niem naj­lep­szy film DC od lat, odsta­je od fil­mów kon­ku­ren­cji, tak kli­ma­tem, jak i pozio­mem reali­za­cyj­nym. Dead­po­ol (moim zda­niem film gor­szy od Legio­nu) wie­dział czym jest i pora­dził sobie bez dub­bin­gu. Ludzie idą na nie­go jak to bydło, bo albo pasu­ją im godzi­ny, albo jest im wygodniej

      • Mar­cin Kwaśny

        Dwa lata temu posta­no­wi­łem dać szan­sę dub­bin­go­wi i zaczą­łem cho­dzić na fil­my z pol­ską wer­sją języ­ko­wą. I gene­ral­nie nie żału­ję tej decy­zji. Powo­dy dla któ­rych polu­bi­łem dub­bing to temat na dłuż­szą dys­ku­sję, na któ­rą nie mam teraz za bar­dzo cza­su, ale powa­lę sobie wymie­nić jeden z nich (przy czym od razu pod­kre­ślę: trak­tu­ję dub­bing jako alter­na­ty­wę dla lek­to­ra a nie dla napi­sów). Cho­dzi mia­no­wi­cie o to, że ina­czej reagu­ję emo­cjo­nal­nie na język angiel­ski, któ­ry znam na tyle by móc dość swo­bod­nie oglą­dać fil­my roz­ryw­ko­we bez napi­sów – ale któ­ry jed­nak jest dla mnie jedy­nie języ­kiem wyuczo­nym, a ina­czej na pol­ski w któ­rym to prze­cież wycho­wa­łem się od dziec­ka. To tro­chę tak jak z angiel­ską pio­sen­ką zasły­sza­ną w radiu, któ­ra mi się spodo­ba­ła, ale po dokład­nym zazna­jo­mie­niu się z tłu­ma­cze­niem jej słów odkry­wam, że tak napraw­dę jej treść jest płyt­ka i mało odkryw­cza. Bo przy pierw­szym jej prze­słu­cha­niu wra­że­nie zro­bi­ła na mnie muzy­ka, głos i ener­gia pio­sen­ka­rza, nie treść pio­sen­ki. Stąd też ina­czej reagu­ję na prze­kleń­stwa: zupeł­nie ina­czej dzia­ła­ją na mnie słów­ka typu „bitch”, „shit” czy „fuck”, a ina­czej: „suka”, „skur­wiel”, „gów­no”, „kutas” „cipa”, „pie­przyć”, „prze­sra­ne” czy wresz­cie „kur­wa”. I tak, wszyst­kie wymie­nio­ne prze­ze mnie przed chwi­lą wul­ga­ry­zmy moż­na usły­szeć w dub­bin­gu do „Suici­de Squad”.

        I wbrew pozo­rom nie cho­dzi mi teraz tyl­ko o prze­kleń­stwa (swo­ją dro­gą, sko­ro dys­try­bu­tor zatwier­dził takie tłu­ma­cze­nie to widać nie pod­cho­dzi on do dub­bin­gu jako for­my tłu­ma­cze­nia wyłącz­nie „dla dzie­ci”). Pamię­tam jak przy oglą­da­niu „Civil war” wgniótł mnie w fotel pro­sty dia­log: „Pamię­tasz moich rodzi­ców?” „Pamię­tam ich wszyst­kich”. Gdy potem czy­ta­łem roż­ne recen­zje, opi­nie i ana­li­zy tego fil­mu, pisa­ne przez ludzi któ­rzy widzie­li wer­sję ory­gi­nal­ną, pamię­tam, że tyl­ko raz natkną­łem się na przy­pa­dek gdy pewien recen­zent wspo­mniał o tym dia­lo­gu i jakie wra­że­nie na nim zro­bił. I był to czło­wiek, któ­ry zawo­do­wo zaj­mu­je się tłu­ma­cze­niem komik­sów – siłą rze­czy więc musi znać język angiel­ski dużo lepiej niż prze­cięt­ny widz. 

        Zmie­rza­jąc do kon­klu­zji: uwa­żam że dobry dub­bing nie jest zły. Jed­ną z rze­czy któ­rych szu­kam w kinie są emo­cje a ina­czej będę odbie­rał film oglą­da­jąc go po pol­sku, ina­czej po angiel­sku (któ­ry to język jestem w sta­nie zro­zu­mieć), a ina­czej po fran­cu­sku, hisz­pań­sku, nie­miec­ku czy w jakim­kol­wiek innym języ­ku któ­re­go nie znam i nie rozu­miem i któ­re­go treść poznać mogę jedy­nie przez czy­ta­nie napisów.

        • Man­do­us

          Pro­blem jest taki że przy napi­sach czy lek­to­rze możesz kory­go­wać fan­ta­zje tłu­ma­cza. Przy dub­bin­gu kupu­jesz to w ciem­no. Oglą­da­łem raz nowe Star Wars z dub­bin­giem i był to mój pia­ty wypad na ten film do kina więc zna­łem go już dość dobrze. Część dia­lo­gów zmie­nio­no, zro­bio­no inne żar­ty, część doda­no, a część cał­ko­wi­cie usu­nię­to. Przy­kła­do­wo, bo to w tej chwi­li dobrze pamię­tam, w pol­skiej wer­sji nie ma roz­mo­wy dwóch sztur­mow­ców o nowym mode­lu statku/droida, któ­rą pro­wa­dzą gdy Rey ukry­wa się na Star­kil­ler Base. Nie wiem dla­cze­go jej nie ma. Ktoś w Pol­sce uznał, że jest zbęd­na pod­czas gdy było to sil­ne nawią­za­nie do ana­lo­gicz­nej sce­ny w epi­zo­dzie 4. Do tego docho­dzą takie smacz­ki jak wystę­py audio. A w takim SW było tego od cho­le­ry: Ewan McGre­gor, Alec Guiness (pośmiert­nie), Frank Oz, Kevin Smith, Daniel Cra­ig… I to tyl­ko kil­ka rzu­co­nych z gło­wy. W pol­skiej wer­sji zamiast tego zesta­wu posłu­cha­my jakichś nonej­mów albo w ogó­le nic nie posłu­cha­my bo wytną dia­log jako zbędny.

    • Jasne, że moje uty­ski­wa­nia na to, że to nie film dla dzie­cia­ków, to efekt tego, że jestem sta­ry. Ale też widzę po sobie, że 1) nie­któ­re fil­my obej­rza­łem real­nie za wcze­śnie 2) Jed­nak to co wspo­mi­nasz, kie­dyś oglą­da­ło się takie fil­my z rodzi­ca­mi. Ja z Ojcem za szczy­la oglą­da­łem „Ram­bo”, „Szkla­ną pułap­kę”, dużo kina kopa­ne­go i kina akcji. To były czę­sto dość moc­ne rze­czy, ale jed­nak ina­czej się to w takim gro­nie oglą­da. No i cho­le­ra, tu napraw­dę jest parę momen­tów (spoj­le­ry, więc jak obej­rzysz), któ­re dla 12–13 lat­ka się po pro­stu nie nadają. 

      Co do dub­bin­gu to odpo­wia­da­jąc też @skoczny:disqusemu i @marcinkwany:disqus, mnie zmro­zi­ła wizja tego, że doro­śli mogą świa­do­mie wybie­rać tę for­mę. Po pierw­sze dla­te­go, że dub­bing (to co pisze też Man­do) jed­nak moc­no zmienia/interpretuje film. I co waż­niej­sze, ja koja­rzę głos Wil­la Smi­tha, Jare­da Leto, czy Mar­got Rob­bie. Ja nie chcę to w miej­sce Bory­sa Szy­ca. Nawet jak się posta­ra. Nawią­zu­ją do emo­cjo­nal­nej reak­cji na język pol­ski, o któ­rej pisze Mar­cin, mnie to TOTALNIE wybi­ja. Od razu czu­ję się jak­bym oglą­dał paro­dię, a nie film. Dla­te­go też w ani­ma­cjach nie mam takie­go dysonansu.

      • Man­do­us

        Jak mia­łem 10 lat kupi­li­śmy wideo i świat fil­mu sta­nął przede mną otwo­rem. Wte­dy obej­rza­łem „Ram­bo” 1 i 2 i od cho­le­ry kina akcja z tam­te­go okre­su. „Zagi­nio­ne­go w akcji”, któ­ry tez nie jest dla dzie­ci. Rok póź­niej zaczą­łem kolek­cjo­no­wać hor­ro­ry. Przy czym fak­tycz­nie to co napi­sał Skocz­ny to jest racja. Nie bro­nie dzie­ciom nicze­go oglą­dać ale sko­ro jest jakieś tam ogra­ni­cze­nie wie­ko­we to tro­chę absur­dem jest nakła­da­nie ogra­ni­cze­nia wie­ko­we­go a potem robie­nie dub­bin­gu bo prze­cież i tak dzie­ci przyj­dą. Stro­na Cine­ma City poda­je ogra­ni­cze­nie przy SS 13+ a oso­bi­ście uwa­żam, że 13+ już potra­fi sku­pić się na tyle by ogar­niać obraz razem z tekstem.

        • Mar­cin Kwaśny

          „Nawią­zu­ją do emo­cjo­nal­nej reak­cji na język pol­ski, o któ­rej pisze Mar­cin, mnie to TOTALNIE wybi­ja. Od razu czu­ję się jak­bym oglą­dał paro­dię, a nie film.” – cie­bie wybi­ja, mnie pozwa­la się bawić fil­mem. Kwe­stia zupeł­nie indy­wi­du­al­na. Chcia­łem jedy­nie podać jeden z powo­dów dla któ­re­go oso­bi­ście (i być może wie­lu innych doro­słych widzów) świa­do­mie cho­dzę na sean­se z dub­bin­giem, nie zaś „nawra­cać” kogo­kol­wiek na oglą­da­nie fil­mów wyłącz­nie w pol­skiej wer­sji języ­ko­wej. Bo nie jest tak, że jak lubię dub­bing to z auto­ma­tu chcę aby z kin pozni­ka­ły sean­se z napi­sa­mi. Nie. Jeśli film nie ma dub­bin­gu, lub ten leci o nie­do­god­nej dla mnie porze, a bar­dzo chcę go obej­rzeć, bez żalu wybie­ram seans z napi­sa­mi. Jedy­ną moją nadzie­ją jest to, że dub­bing wyprze wresz­cie lek­to­ra z wydań DVD, blu­ray i ser­wi­sów VOD ( i może jesz­cze z tele­wi­zji, choć odkąd nie mam tele­wi­zo­ra jest mi to raczej obo­jęt­ne). Oraz, że prze­sta­nie się obec­nie w Pol­sce trak­to­wać dub­bing jako for­mę loka­li­za­cji dla dzie­ci. Bo, cie­ka­wost­ka: nie zawsze tak było. 

          Jeden z powo­dów dla któ­rych nie żału­ję swo­jej decy­zji o zain­te­re­so­wa­niu się dub­bin­giem, jest taki że posta­no­wi­łem wejść głę­biej w jego histo­rię w Pol­sce. W efek­cie odkry­łem masę zna­ko­mi­tych, ale zapo­mnia­nych pol­skich akto­rów, jak Edmund Fet­ting, Tade­usz Bar­to­sik, Wień­czy­sław Gliń­ski, Ire­na Laskow­ska, Zofia Mro­zow­ska i wie­lu innych; oraz kil­ka świet­nych sta­rych fil­mów, o któ­rych pew­nie w innych oko­licz­no­ściach bym nie usły­szał. Takie jak wło­skie „Wyzwa­nie” („La Sfi­da”) z 1958 – film o mafii kon­tro­lu­ją­cej rynek warzyw­ny w Neapo­lu (brzmi jak kome­dia, ale film jak naj­bar­dziej poważ­ny, inspi­ro­wa­ny życiem Pasqu­ale Simo­net­tie­go), czy fran­cu­skie „Bez wyraź­nych moty­wów” – miej­ski western w sty­lu Brud­ne­go Har­re­go, któ­ry nie nada­je się dla dzie­ci jesz­cze bar­dziej niż „Suici­de Squ­ad” choć­by ze wzglę­du na obec­ne w nim sce­ny sek­su. W latach 60-tych i na począt­ku 70-tych w PRL dub­bin­go­wa­no nawet 50 fil­mów rocz­nie. Dub­bin­gi opra­co­wa­no też do takich fil­mów jak: „12 gniew­nych ludzi”, „Kto się boi Vir­gi­nii Woolf” czy seria­li jak „Hotel Zaci­sze”, „Pogo­da dla boga­czy” o „Ja Klau­diusz” nie wspo­mi­na­jąc. Nie­ste­ty od lat 80-tych dub­bing był wypie­ra­ny przez lek­to­ra. Z pro­ste­go powo­du: bo lek­tor był tań­szy i szyb­szy w reali­za­cji. Co oka­za­ło się nie bez zna­cze­nia, gdy nastał w Pol­sce boom na VHSy,

  • skocz­ny

    Dla mnie pro­ble­mem Bat­man v Super­man wca­le nie był mrok, wyda­je mi się, że Man of Ste­el miał go wię­cej. Ten film był tak zły, ponie­waż mrok był wrzu­co­ny do bez­sen­sow­nej histo­rii, któ­ra nijak go nie potrze­bo­wa­ła. Boha­te­ro­wie wzię­li się zni­kąd, dzia­ła­nia głów­ne­go zło­czyń­cy były nie­zro­zu­mia­łe, a kon­flikt boha­te­rów sztucz­nie rozdmuchany.

    O Pacz­ce Ana­na­sów aka Legio­nie Samo­bój­ców nie mam zbyt wie­le do powie­dze­nia, tzn więk­szość zosta­ła powie­dzia­na w pod­ca­ście. O ile pew­ne posta­cie wypa­da­ją faj­nie, o tyle wra­że­nie bled­nie, gdy pomy­śli­my o nich jak o gru­pie. Część z posta­ci była roz­pi­sa­nych, część nie. Ci z otocz­ką wno­si­li coś do roz­gry­wa­ją­cej histo­rii, resz­ta nie. Nie tak powin­no to wyglądać.
    Mam nadzie­ję, że film docze­ka się wer­sji reżyserskiej/producenckiej z praw­dzi­we­go zda­rze­nia, któ­rej naj­waż­niej­szym ele­men­tem będzie wycię­cie wszyst­kich scen z Joke­rem. Tak zbęd­nej posta­ci nie widzia­łem. Jej ist­nie­nie uza­sad­nia tyl­ko wpro­wa­dze­nie 2–3 minu­to­wej zmia­ny sytu­acji, zwią­za­nej z odbi­ciem Har­ley. Czy­li coś z czym film mógł­by się obejść. No i sor­ry, Quinn jesz­cze wyko­rzy­stu­je go jako pre­tekst w fina­ło­wej wal­ce, co mogło­by się odbyć bez jego poka­zy­wa­nia. Joke­ra dość dobrze opi­sa­ła Aman­da Wal­ler, któ­ra mówiąc o Har­ley, twier­dzi, że jest nawet bar­dziej sza­lo­na niż Joker. Tyl­ko zapo­mi­na dodać, że ten Joker nie jest w ogó­le sza­lo­ny, więc… co to za Joker?
    Sound­track aku­rat dla mnie spo­ko. Dla pro­du­cen­tów tym bar­dziej, bo dobrze masko­wał nie­do­sko­na­ło­ści. Jed­nak prze­my­śla­ny on na pew­no nie był, bo jego loso­wość mnie zadziwia.
    Naj­więk­szym błę­dem fil­mu jest jed­nak histo­ria, pierw­sze 40 minut fil­mu jest przed­sta­wie­niem posta­ci, wpro­wa­dze­niem do stwo­rze­nia gru­py, któ­ra zaraz zosta­je wysła­na na misję, by przy­czy­ny tej misji poznać póź­niej w retro­spek­cji. Sor­ry, nie kupu­ję tego. Do tego wszyst­ko wią­że się z Aman­dą Wal­ler i zakła­da­ną przez nią gru­pą, więc… tym bar­dziej tego nie kupu­ję. To co robi War­ner z DC wypa­li­ło­by, ale pod warun­kiem odpo­wied­nie­go przy­go­to­wa­nia i otocz­ki, ale nie… Mamy faj­ny pomysł, po co z nim cze­kać, pokaż­my go świa­tu już teraz.
    Ogól­nie film tra­gicz­ny nie jest, na FW dałem nawet 6/10 (trosz­kę na wyrost, ale jed­nak bawi­łem się dość dobrze), ale z taki­mi fil­ma­mi DC dłu­go nie zbli­ży się do fil­mów z MCU. Przy czym Suici­de Squ­ad 2 może być już cał­kiem dobrym fil­mem. Nie trze­ba będzie przed­sta­wiać posta­ci, więc wystar­czy dać im jedy­nie cie­ka­wą histo­rię. Może się to udać… może… cho­ciaż i tak pew­nie to sp***ą

    I jesz­cze dwie rzeczy:
    – Super­man nie mógł zająć się tą spra­wą. Bat­man pew­nie tak, ale Super­man nie, nie będę wcho­dził w spo­ile­ry, cho­ciaż w samym Legio­nie było to poka­za­ne wprost.
    – Bat­man: Atak na Arkham oce­niam gorzej niż tego­rocz­ny Bat­man: The Kil­ling Joke (mimo pierw­szej fali śmie­chów zwią­za­nych z gifem obra­zu­ją­cym seks na dachu, muszę powie­dzieć, że war­stwa odno­szą­ca się dosek­su i ogól­nie rela­cji dam­sko-męskiej była cie­ka­wym pomy­słem). Dopraw­dy nie rozu­miem jak coś tak sła­be­go może mieć tak dobre opinie.

    • Z tego co sły­chać to wer­sji reży­ser­skiej nie będzie, bo Ayer bro­ni fil­mu w takiej wer­sji. I ja jestem zda­nia, że poten­cjal­ny film z Harley/SS2 ma szan­sę być faj­nym fil­mem. I ja bym abso­lut­nie tona­cji (mrocz­niej­szej) nie zmie­niał, bo w tym przy­pad­ku to gra­ło. Tyl­ko te fil­my (jeże­li się poja­wią) potrze­bu­ją lep­sze­go scenarzysty/reżysera.

      Co do rze­czy z końca

      1) Z Super­ma­nem chy­ba wiem co masz na myśli, bo SS poka­zał to dość jed­no­znacz­nie, ale nadal nie mogę uwie­rzyć w takie roz­wią­za­nie. Z wie­lu róż­nych powo­dów. Z jed­nej stro­ny mnie film zaczął moc­niej kusić, a z dru­giej w ogó­le mi się taki obrót spra­wy nie podoba.
      2) Z Bat­man: Atak na Arkham się zga­dza­my. Ja tyl­ko powiem jed­no – tam była dobra ska­la. Takie wła­śnie misje (infil­tra­cja, par­ty­zant­ka) powi­nien reali­zo­wać nasz oddział. A „Zabój­cze­go żar­tu” nie widzia­łem i na razie nie planuję.

      • skocz­ny

        Tyl­ko czy SS mia­ło tą mrocz­niej­szą tona­cję. Tzn może bez przez tego­rocz­ne BvS i dokręt­ki wyda­je mi się, że nie. Jakieś tam prze­słan­ki są, że mogło być ina­czej, choć­by histo­ria El Dia­blo, jed­nak w natło­ku licz­nych żar­tów i szyb­kiej akcji to się gubi. Póki co lep­sze­go reży­se­ra i sce­na­rzy­sty potrze­bu­je każ­dy film z obec­nie racz­ku­ją­ce­go uni­wer­sum DC 😉 Tzn Sny­der nie jest zły, po pro­stu w kinie super­bo­ha­ter­skim mu nie wycho­dzi. A może… Oglą­da­łeś Suc­ker Punch? Może w fil­mie o Har­ley Quinn by się spraw­dził? Z tym, ze póki co zapo­wie­dzia­ne zosta­ło SS2, więc nie sądzę, by do tego doszło.

        1) Ty jako widz nie masz w to uwie­rzyć (a jeśli takie było zamie­rza­nie, nawet jeśli na chwi­lę mia­ło spra­wić to w tobie jakieś emo­cje, pozo­sta­je mi współ­czuć auto­rom, bo nie wyszło total­nie), ale dla świa­ta przed­sta­wio­ne­go tak wyglą­da obec­nie rze­czy­wi­stość. Zapew­ne do cza­su Man of Ste­el 2, któ­re podob­no już w zapo­wie­dziach. 2 sequ­el Super­ma­na (bo BtS jed­nak trak­tu­ję jako kon­ty­nu­ację, a nie oddziel­ny film w uni­wer­sum), nie wiem jak ja to przeżyję.

        2) Poziom nie­wie­le wyż­szy, przy­naj­mniej dla mnie. Ale napraw­dę jestem zain­try­go­wa­ny samym pomy­słem na film, napraw­dę go kupu­je. To mogło być napraw­dę coś, ale oczy­wi­ście spie…yli. Inne zakoń­cze­nie, dodać parę scen, by resz­ta mia­ła odpo­wied­ni wydźwięk, a był­bym napraw­dę ukontentowany.

Fatal error: Allowed memory size of 134217728 bytes exhausted (tried to allocate 6598082 bytes) in /home/pmateja2/domains/konglomeratpodcastowy.pl/public_html/wp-includes/wp-db.php on line 1996