Star Wars II: Atak klonów

Nie­po­strze­że­nie zbli­żamy się do końca omó­wie­nia kino­wego, gwiezd­no­wo­jen­nego uni­wer­sum. Dziś bie­rzemy na warsz­tat Epi­zod II, czyli „Atak klo­nów”. Film, który z jed­nej strony niósł kolejne nowinki tech­niczne, a z dru­giej oka­zał się spo­rym zawo­dem fabu­lar­nym. Jest to o tyle zaska­ku­jące, że „na papie­rze” opo­wieść wygląda dość cie­ka­wie. Co zatem nie wyszło? Co ma wspól­nego wątek roman­tyczny i jazda na klesz­czach? Jak sta­rzeją się tak inno­wa­cyjne w tam­tym okre­sie efekty spe­cjalne? I w końcu czy w fil­mie uda się nam doszu­kać jasnych punk­tów? O tym i wielu innych kwe­stiach posłu­cha­cie w dzi­siej­szym pod­ca­ście. A już jutro wielki finał!

Michał Rakowicz

Michał Rakowicz

http://jerrystales.blogspot.com/

Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji. Na co dzień pisze i nagrywa na swoim blogu i udziela się jako redaktor serwisu Carpe Noctem.

Hubert Spandowski

http://radio-sk.blogspot.com/

Fanatyk Stephena Kinga. Współautor polskiego serwisu Kinga. Miłośnik filmu (głównie fantastyki i B-klasowych horrorów), nałogowy pochłaniacz seriali, książek i komiksów. Nieuleczalny kolekcjoner. Bywalec konwentów lubiący integrację miedzyfandomową. Wielki fan Star Wars w każdej postaci.

  • michax

    Atak klo­nów zasłu­guje na hejt bo jest nudno, choć niby akcji wię­cej. Przede wszyst­kim film poło­żony jest aktor­sko. Port­man jak ją lubię spra­wia wra­że­nie zagu­bio­nej, jakby grać jej się nie chciało, na znu­dzoną wygląda, a dobra aktorka. Chri­sten­sen to mi chło­paka zwy­czaj­nie żal, bo dzie­ciak z czę­ści 1 lepiej od niego wypadł. Nie koja­rzę go z innych fil­mów czy rze­czy­wi­ście jest takim drew­nem. Cho­ciaż cza­sami widać, że pró­buje wykrze­sać coś z roli i naj­le­piej wycho­dzą mu sceny gniewu, zło­ści, nie­sub­or­dy­na­cji, bo w pozo­sta­łych jest słabo, ale jak jesz­cze ma sceny roman­tyczne z Port­man to jest tra­ge­dia na miarę „aktor­stwa” z Mody na suk­ces. Nie dzi­wię się, że poło­żyli sceny melo­dra­ma­tyczne jeśli mieli tak kosz­mar­nie tan­detne dia­logi do wygło­sze­nia, to trzeba mieć talent, by wymy­ślić takie dia­logi o miło­ści parze głów­nych boha­te­rów. Zresztą w ogóle che­mii mię­dzy akto­rami nie ma żad­nej. Widocz­nie reży­ser nie potra­fił odpo­wied­nio popro­wa­dzić akto­rów by dobrze grali. A co do ska­czą­cego Yody to zawsze w tej sce­nie przy­po­mi­nają mi się gumi­sie jak ska­czą po zaży­ciu gumi­ja­gód 😀

    • Man­dous

      Też przy mon­tażu zasta­na­wia­łem się czy ja widzia­łem coś jesz­cze z Chri­sten­se­nem i chyba nie widzia­łem.

      • michax

        Tak sobie przej­rza­łem jego fil­mo­gra­fię na IMDB i jed­nak widzia­łem kilka fil­mów z nim, bo takie jak np. „Jum­per” Douga Limana, „Znik­nię­cie na 7-ej ulicy” Brada Ander­sona, „Awake” gdzie zagrał razem z Jes­sicą Alba, ale widocz­nie to musiały być w naj­lep­szym razie prze­ciętne filmy, bo zupeł­nie nie pamię­tam ich, nawet fabuły. Choć to nie są stare filmy, bo wszyst­kie po „Zemście Sithów” miały pre­miery. A nie dość że fil­mów nie pamię­tam, to jego w ogóle nie koja­rzę też, więc może nie zagrał źle, bo jakby zagrał źle tak jak w SW to wtedy bym pamię­tał jego role choć­bym nie chciał:-)

  • Man­dous

    Pod koniec tego pod­ca­stu mia­łem wra­że­nie, że już tro­chę się powta­rzamy i kilka rze­czy powinno pole­cieć ale kurde przez ostat­nie tygo­dnie spę­dzi­łem 9h na roz­mo­wie o „Gwiezd­nych woj­nach” z Jer­rym a do tego pew­nie ze 3 razy tyle na odsłu­chi­wa­niu tego. A Ep I i Ep II zmon­to­wa­łem w jeden dzień i serio pod koniec chcia­łem to już jak naj­szyb­ciej skoń­czyć 🙂 Kurde dobrze, że nie nagry­wa­li­śmy tego kilka lat temu bo wtedy mia­łem inne stan­dardy mon­tażu i robił­bym to pew­nie jakieś 5 razy dłu­żej. Inna sprawa, że kilka lat temu te pod­ca­sty mia­łyby po 20 minut.