Nie oddychaj

Jerry wybrał się na pierw­szy w pełni autor­ski film Fede Alva­reza, czyli na „Nie oddy­chaj”. Nie wie­dząc o nim abso­lut­nie niczego, co w przy­padku tego kon­kret­nego dzieła i zdra­dza­ją­cych zbyt wiele tra­ile­rów oka­zało się być strza­łem w dzie­siątkę, dał się zasko­czyć i zauro­czyć. Dokład­nie tak, bo „Nie oddy­chaj” to kapi­talna mie­szanka thril­lera i hororru oraz żywy dowód na to, że wcze­śniej­sze, świetne „Evil dead” nie było dzie­łem szczę­ścia czy przy­padku.
Wszyst­kich, któ­rzy nie dotarli jesz­cze do kina na ten film, zachę­camy do szyb­kiego nad­ro­bie­nia zale­gło­ści oraz do posłu­cha­nia dzi­siej­szego pod­ca­stu! Ze względu na świe­żość oma­wia­nego tytułu audy­cja dzieli się na część spo­ile­rową i bez­spo­ile­rową*. Wstrzy­maj­cie więc oddech i… Miłego odsłu­chu!

*Ta pierw­sza roz­po­czyna się w 16 minu­cie i 50 sekun­dzie.

Michał Rakowicz

Michał Rakowicz

http://jerrystales.blogspot.com/

Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji. Na co dzień pisze i nagrywa na swoim blogu i udziela się jako redaktor serwisu Carpe Noctem.

  • Adrian Burz

    Szcze­rze mówiąc ja nie jestem zachwy­cony ani sce­na­riu­szem, ani posta­ciami. Tych dru­gich nawet nie polu­bi­łem, co zresztą miało miej­sce w „Mar­twym źle 2013”. Alva­rez zapro­jek­to­wał arche­ty­picz­nych nasto­lat­ków, któ­rym mamy po tro­sze współ­czuć, ale nie na tyle byśmy nie mieli frajdy gdy widzimy jak dzieje im się krzywda. I aku­rat jatka jaka nastę­puje póź­niej jest świet­nie zro­biona. Zero reali­zmu, mini­mum logiki, mak­si­mum kre­atyw­no­ści. Ja odbie­ram to jako dobrze zre­ali­zo­wany poje­dy­nek, rewe­la­cyjny dźwię­kowo (tu się zga­dzamy!), dający pole do popisu kame­rzy­stom i wyko­rzy­stu­jący nie­wielki „plac walki”. Przy­jem­nie mi się to oglą­dało, jestem na „tak”, ale nie uwa­żam go za ory­gi­nalny nawet w kon­cep­cie wyj­ścio­wym (takie odwró­ce­nie sytu­acji z „Docze­kać zmroku”), ani jakoś dobrze zagrany (Ste­phen Lang świetny, reszta już mniej): ot, dobra robota gatun­kowa. Doce­niam za to że reży­ser wyraź­nie ma swój styl. Widać iż lubi stra­szyć klau­stro­fo­bią i zbu­do­wał obraz troszkę podob­nie co swój poprzedni obraz, ale nie na tyle byśmy cokol­wiek prze­wi­dzieli.

    Spo­ilery

    Nie wiem czy dobrze zro­zu­mia­łem, ale powie­dzia­łeś iż śle­piec cią­gnie w pierw­szej sce­nie cią­gnie Rocky. Ręki sobie nie dam uciąć, ale mam wra­że­nie iż sekwen­cja wstępna poka­zuje jak anta­go­ni­sta wle­cze za sobą dziew­czynę którą boha­te­ro­wie póź­niej spo­tkają w piw­nicy (spraw­czy­nię wypadku). A póź­niej­sza sekwen­cja z Rocky jest faj­nie zro­bioną pętlą, nawią­zu­jącą do tego wstępu. Suge­ruje ona iż cała histo­ria powtó­rzy się od nowa, a widz prze­staje mieć nadzieję na happy end, który nie­jako nastę­puje (z naci­skiem na „nie­jako”).

    • Nie no, w więk­szo­ści się zga­dzamy 😉 Ja nawet dwu­krot­nie wspo­mi­nam o tym, że to nie jest inno­wa­cyjne dzieło, za to jest to film, który świet­nie roz­grywa znane ele­menty sta­jąc się pew­nym powie­wem świe­żo­ści.

      Spo­ilery

      Co widać choćby na przy­kła­dzie boha­te­rów. Według mnie to, że ich nie lubimy to jest celowy zabieg. Widz nie ma ich lubić, bo przez znaczną część seansu tak naprawdę strony kon­fliktu są dość mocno nie­do­okre­ślone. Czemu mam kibi­co­wać zło­dzie­jasz­kom, któ­rzy nacho­dzą kalekę w jego domu? Gość się broni i to, że robi to bru­tal­nie? Cóż, sami przy­nie­śli broń.

      Jeżeli cho­dzi o scenę otwar­cia to na 99% jestem pewien, że tam poja­wia się Rocky. Ale nie zmie­nia to faktu, że ta sekwen­cja kopie tyłek na dzień dobry 🙂

      • Adrian Burz

        Wciąż spo­ilery

        Swoje podej­rze­nia iż to nie Rocky opie­ram na wspo­mnie­niu jakoby w pierw­szej sekwen­cji wle­czona dziew­czyna miała mocno roz­ma­zany maki­jaż. Rocky tym­cza­sem ma lekko poma­lo­waną twarz. Pamięć mnie może mylić… Powiem Ci jed­nak że jeśli to Rocky, to ja wstęp uwa­żam za wadę 😀 Wtedy intro nie gra więk­szej roli niż tylko bycie wspo­mnia­nym hitch­coc­kow­skim „trzę­sie­niem ziemi”. Do tego zdra­dza zanadto, dla­tego cie­szę się iż nie sko­ja­rzy­łem ofiary z główną boha­terką. Zresztą jakież by to było fajne gdyby reży­ser zaczął film od cią­gnię­cia po asfal­cie jed­nej blon­dyny, a zakoń­czył drugą i napisy koń­cowe… Mia­łem nawet nadzieję że taka będzie puenta. Albo jesz­cze lepiej: niech ponie­wie­rana boha­terka we wstęp­niaku będzie kimś zupeł­nie nie­zna­nym widzowi. Wtedy można by podej­rze­wać iż wstęp dzieje się po tuż po zakoń­cze­niu, a śle­piec nadal poluje na „żywe inku­ba­tory”. Znacz­nie bar­dziej zado­wa­lają mnie takie kon­cep­cje. Taki jed­nak urok oglą­da­nia w kinie: nie prze­wi­niesz i zostaje gdy­ba­nie 🙂

        • SPOILERY!

          Ja wno­szę, że to Rocky, bo koja­rzę dobrze aktorkę, która ją gra i moim zda­niem to była ona. I dla mnie to świetny zabieg. „Trzę­sie­nie ziemi” i fajny fore­sha­do­wing tego co ma nastą­pić. Nie zgo­dzę się, że gdyby to była inna dziew­czyna to by dzia­łało. Tu pod­sta­wowa oś fabuły to zło­dzieje kon­tra bro­niący domu kaleka. Jeżeli dosta­li­by­śmy w sce­nie otwar­cia Nie­wi­do­mego cią­gną­cego do domu inną dziew­czynę to od razu mamy usta­wie­nie fabuły zło­dzieje kon­tra psy­cho­pata. A według mnie, ambi­wa­len­cja tej sytu­acji jest tu dobrze wyko­rzy­stana i działa. 

          Co do zakoń­cze­nia, to być może takie domknię­cie (pierw­sza i ostat­nia scena są identyczne/podobne) mogłoby być, choć mi się takie roz­wią­za­nie by nie podo­bało – zbyt leniwe i zosta­wia­jące zbyt duże pole do domy­słów.

          • Adrian Burz

            Spo­ilery…

            Wiesz, tylko w moim przy­padku zadzia­łało to tak że nie widząc kogo cią­gnie nie spo­dzie­wa­łem się tego co nastąpi. Myśla­łem że może akcja domknie się w obrę­bie samego domu, a Rocky może nie dożyje nawet połowy. Zaś co do tego że gość jest psy­cho­lem, to tak czy tak można się domy­ślić wła­śnie po otwar­ciu, kogo by nie cią­gnął. Też nie wie­dzia­łem nic o fil­mie, a już mi zasy­gna­li­zo­wano komu kibi­co­wać: zło­dzie­jasz­kom. Choć jak wejść na forum imdb to nie­któ­rzy Ame­ry­ka­nie w dużej ilo­ści popie­rają dzia­ła­nia nie­wi­do­mego do samego końca, jako obrońcy mie­nia i ubo­gich wete­ra­nów (to w ramach cie­ka­wostki).

            Zaś zakoń­cze­nie które zasu­ge­ro­wa­łem byłoby w sam raz, dla mnie przy­naj­mniej 🙂 A tak dosta­li­śmy puentę zgodną z ocze­ki­wa­niami widza i słu­żącą jedy­nie wyko­rzy­sta­niu motywu bie­dronki, dość naiw­nego zresztą. Gdyby nie nie­pew­ność jaką zasiał frag­ment z wia­do­mo­ściami tele­wi­zyj­nymi, to uznał­bym je za nie­udane. Tym­cza­sem pętla dopo­wie­dzia­łaby wszystko, ale faj­nie zagrała nam na nosie: znów nie­wi­domy uwię­ził dziew­czę, ale że infor­ma­cja o odszko­do­wa­niu jest w obiegu, ktoś pokusi się o jego skarb „i tak w koło Macieju”…

          • Spo­iler 🙂

            Dla mnie to otwar­cie było dobre, bo a) nie wiemy w któ­rym momen­cie ta scena wróci b) ona wcale nie usta­wia „zło­dzie­jasz­ków” na uprzy­wi­le­jo­wa­nej pozy­cji (nie znamy kon­tek­stu, a choć scena jest mocna, to można by ją uza­sad­nić fabu­lar­nie w różny spo­sób).

            Co do ame­ry­ka­nów to mnie to wcale nie dziwi 🙂 Dla wielu z nich, typowe jest podej­ście „mój dom moja twier­dza – naru­szysz ją to kula w łeb”

            Zakoń­cze­nie fak­tycz­nie przez moment wydaje się nazbyt „cukier­kowe”, ale domknię­cie wia­do­mo­ściami było bar­dzo fajne (choć to znów sla­she­rowy patent). I dla mnie to jest jak naj­bar­dziej ok, taka pętla robiła ze Ślepca typo­wego anta­go­ni­stę ze sla­shera, a mi się wydaje, że na niego był mimo wszystko inny patent. On nie robi tego co robi dla przy­jem­no­ści i wła­snej satys­fak­cji, tylko z powodu fał­szy­wego i skrzy­wio­nego poczu­cia spra­wie­dli­wo­ści. Dla niego to co robi jest uza­sad­nione. Ja tu nie widzę miej­sca na inną ofiarę.