Mój mały kucyk – Przyjaźń to magia – Tom 1

Mój mały kucyk to świa­towy feno­men, nie­prze­rwa­nie już od 35 lat. Od paru lat święci triumfy nowa odsłona serii, czyli „Mój mały kucyk – Przy­jaźń to magia”, która w 2012 roku docze­kała się swo­jej komik­so­wej wer­sji. I dziś zapra­szamy na omó­wie­nie pierw­szego wyda­nia zbior­czego, które zaser­wo­wał nam Egmont. Jak to się stało, że Jerry czyta komiksy o kucy­kach? Co ma wspól­nego Pen­ny­wise z „To” i kucyki? I w końcu, czy Jerry wstą­pił w sze­regi bro­nies?! O tym i wielu innych kwe­stiach posłu­cha­cie tylko w naj­now­szym pod­ca­ście!

Michał Rakowicz

Michał Rakowicz

http://jerrystales.blogspot.com/

Miłośnik horroru, kryminału i fantastyki w niemal każdej postaci, nieustannie walczący z pokusą dokupienia kolejnej książki i komiksu do systematycznie puchnącej kolekcji. Na co dzień pisze i nagrywa na swoim blogu i udziela się jako redaktor serwisu Carpe Noctem.

  • Eks­pertka od komiksu skra­dła cały odci­nek – rewelka 😀

    • Trzeba wycho­wy­wać nowe poko­le­nia pod­ca­ste­rów 😉

  • Man­dous

    Tak jak zwy­kle się ze wszyst­kim zga­dzamy tak tutaj wyjąt­kowo się nie zga­dzamy i to bar­dzo bar­dzo bar­dzo się nie zga­dzamy 🙂 Serialu nie zno­szę i to tak eks­tre­mal­nie. Za każ­dym razem jak włą­cza­łem to mia­łem wra­że­nie, że jest to bar­dzo agre­sywna bajka, bajka ocie­ka­jąca bar­dzo nega­tyw­nymi emo­cjami i przy­znam, że wpo­iłem mło­dej, że w naszym domu nie lubimy tej bajki i jej nie oglą­damy 🙂 Cza­sami jak ma chwile buntu to się sta­wia, że jed­nak chce ale zwy­kle jak tylko się zaczyna w tv to bie­gnie i woła nas by prze­łą­czyć. Komiksu nie czy­ta­łem i nie zamie­rzam ale te dwie strony, które mi pode­sła­łeś tylko potwier­dzają moje zda­nie na temat MLP. Każdy kadr ocieka agre­sją, stra­chem, zło­ścią i mnó­stwem nega­tyw­nych emo­cji. Oczy­wi­ście ja sobie zdaję sprawę, że ta bajka ma tez wiele weso­łych ele­men­tów ale całość jest jak dla mnie zbyt dzika, zbyt agre­syw­nie to podane. Jestem bar­dzo na nie. Tyle ode mnie. Ale oczy­wi­ście chwali się, że młoda chciała swój komiks 🙂

    Z zabaw­niej­szych sytu­acji, kie­dyś robi­łem sobie siku i moja żona zaczęła ryczeć i kulać się ze śmie­chu. Oka­zało się, że tro­chę nie­świa­do­mie nuci­łem sobie pod nosem motyw prze­wodni 🙂

    • No to się cie­szę, że choć się nie zga­dzamy to jed­nak się zga­dzamy 😀

      A co do pio­senki, to ja od wczo­raj pró­buję sobie uzmy­sło­wić jaka tam jest czo­łówka – musi być jakaś mało cha­rak­te­ry­styczna, bo w ogóle jej nie koja­rzę.