Minionki rozrabiają

Były superz­ło­czyńca Gru stał się super­tatą i aktu­al­nie sku­pia się wyłącz­nie na opiece nad trójką adop­to­wa­nych dziew­cząt oraz na swo­jej fir­mie… mają­cej doce­lowo pro­du­ko­wać żelki i dżemy. Plany krzy­żuje mu Lucy – tajna agentka z Ligi Anty­prze­stęp­ców, która pró­buje zwer­bo­wać Gru i zaan­ga­żo­wać go w poszu­ki­wa­nia prze­stępcy, który ukradł serum trans­mu­ta­cyjne. Zwią­zek che­miczny zamie­nia­jący każde żywe stwo­rze­nie w fio­le­towe, wło­chate, wszyst­ko­żerne potwory.

Szy­mas zgod­nie z obiet­nicą nad­ro­bił drugą odsłonę minion­ko­wej fran­czyzy, czyli film Minionki roz­r­biają (Despi­ca­ble me 2) z 2013 roku. Czy w sequ­elu żółte stworki odgry­wają więk­szą rolę? Czy wątki rodzinne nadal są tak uro­cze jak w ory­gi­nale? Jak spraw­dza się szpie­gow­ska intryga w ani­mo­wa­nej kome­dii dla całej rodziny? Czy Szy­masa dopa­dła żółta gorączka? Czy może fio­le­towy hejt? Dowie­cie się tego już za chwilę…

 

Szymon Cieśliński

Szymon Cieśliński

http://nekropolitan.blogspot.com/

Cierpiący na wieczny brak czasu literaturoznawca, germanista, dziennikarz, podcaster. Czyta horrory, kształci nowe pokolenia studentów, ogląda horrory, tłumaczy techniczne teksty, gra w horrory, pracuje z dziećmi, bada horrory, uprawia urban exploration i geocoaching. Dodatkowo udziela się wszędzie, gdzie tylko go zaproszą, a co sobotę na swoim blogu publikuje nowy Nawiedzony Podcast. O horrorze oczywiście.

  • Bogu­sia

    Szy­mon oma­wia dzi­siaj mój ulu­biony film z Minion­kami. Zatem muszę dorzu­cić parę słów od sie­bie.

    To naj­czę­ściej oglą­dana przeze mnie skła­dowa nik­czem­nego cyklu 😉 Jestem na takim eta­pie, że nie­rzadko zda­rza mi się włą­czać nawet poje­dyn­cze sceny z Minion­kami. Ot tak na poprawę nastroju 🙂 A minionki tutaj robią cuda. Jest kilka gagów –pere­łek. Wspo­mniany przez Szy­mona Dave, który pier­wot­nie miał w fil­mie mieć wię­cej scen <3 Kevin gol­fi­sta, minio­nek poko­jówka, minionki stra­żacy. Cała sekwen­cja z imprezą w labo­ra­to­rium, gdzie śpie­wają irlandzką barową przy­śpiewkę. Scena na plaży, wprost cudowna. Albo koń­cowe frag­menty, jak kara­oke. Szkoda, że nie ma tego wię­cej . W tej czę­ści żółci poma­gie­rzy Gru są ina­czej ani­mo­wani. Ich ruchy są płynne, a rysy deli­kat­niej­sze od kre­acji z pierw­szej czę­ści. Z cie­ka­wo­stek wspo­mnieć warto dwie rze­czy. Nie­któ­rym minion­kom głosu uźy­cza reźy­ser Pierre Cof­fin – to on np. śpiewa koły­sankę 😀 A miło­śnicy obser­wa­cji powinni uważ­nie patrzeć na to, co minionki wypra­wiają w tle, na dru­gim, trze­cim pla­nie. Masa ukry­tych gagów <3

    Jak słusz­nie wspo­mniał Szy­mas – w fil­mie nie bra­kuje odnie­sień do sze­roko rozu­mia­nej popkul­tury. Wni­kliwe oko zauważy nie tylko Rambo, Jamesa Bonda czy Indianę Jonesa, ale także sze­reg poje­dyn­czych scen rodem z kaso­wych hitow, star­szych i now­szych. Pole­cam scenę z samo­cho­dem w stylu The Blues Bro­thers. To naprawdę świetna zabawa, szu­ka­nie nawia­zań, tych świa­do­mych lub przy­pad­ko­wych. Pod tym kątem film zapewni mega roz­rywkę 🙂

    W komen­ta­rzu Pierre wspo­mina, źe jedną z naj­więk­szych inspi­ra­cji były kre­skówki Looney Toones. Stąd też wziął się pomysł na fio­le­towe nie­znisz­czalne potwory. W nie­któ­rych sce­nach ten wpływ jest bar­dzo wyraźny. Choć oso­bi­ście wolę, gdy minionki są źółte i cia­po­wate 🙂

    Dla mnie cała intryga z PX41 scho­dzi na dal­szy plan. Tu naj­waż­niej­sze są frag­menty oby­cza­jowe. Cały wątek z El Macho mógłby wypaść, zastą­piony przez inne, bar­dziej roz­bu­do­wane histo­rie rodzinne. Ale twórcy chcą zro­bić ani­mo­wana kino fami­lijne z ele­men­tami kome­dii sen­sa­cyj­nej, zatem akcenty trzeba było roz­ło­żyć nieco ina­czej. Co nie zmie­nia faktu, źe to wła­śnie ta oby­cza­jowa war­stwa wycho­dzi im naj­le­piej. To jak Gru odnaj­duje się w roli ojca i jak usi­łuje pogo­dzić różne źyciowe rolę – naj­moc­niej­szy aspekt sce­na­riu­sza. Mamy zarówno sceny prze­ko­miczne (taniec Gru, pil­nu­ją­cego Margo – KAPITALNY GAG), jak i poważne, wzru­sza­jące. To będzie pew­nie nad­in­ter­pre­ta­cja, ale jest w tym fil­mie moment, który poka­zuje róż­nicę pomię­dzy tym jak widzi świat ktoś szczę­śliwy, a jak osobą przy­gnę­biona. Zesta­wione na zasa­dzie kon­tra­stów sekwen­cja, pra­wie iden­tycz­nych ujęć to coś, czego jesz­cze nie widzia­łam w kinie fami­lij­nym. Nie do tego stop­nia, jak tu. Ponad to poja­wiają się takie tematy jak akcep­to­wa­nie samego sie­bie czy potrzeba roz­ma­wia­nia z naj­bliż­szymi o swo­ich uczu­ciach. I wła­ści­wie prze­sła­nie jest jak naj­bar­dziej war­to­ściowe, choć ukryte w gąsz­czu gagów i dyna­micz­nych scen. Warto je odna­leźć.

    Ogól­nie rozu­miem zarzuty, które wymie­nił Szy­mas, ale jeśli posta­wimy na typowo roz­ryw­kowy aspekt i wyba­czymy twór­com brak sub­tel­no­ści i porzu­ce­nie logiki w sce­na­riu­szu na rzecz gan­gów to „Minionki roz­ra­biają” będzie fajną pro­po­zy­cją na nudny wie­czór 🙂 A jeśli dacie się porwać cza­rowi źół­tych potwo­rów to może nawet i kilka wie­czo­rów 😉

    PS. Czę­sto zda­rza mi się mówić po minioń­sku 🙂 Nawet w pracy, kiedy bra­kuje słów albo źeby roz­ła­do­wać napię­cie. I oczy­wi­ście z moją sze­ścio­let­nią sio­strze­nicą, ale o tym wam nie opo­wiem 😉

    • Szy­mas

      Pik tis pop­pa­dom sim, wed da Ka moo, pem sama bagode pelo pst­gul Ka lot­nub midoo to gid 🙂

    • Szy­mas

      Tzn. Myśla­łem, że będziemy tro­chę ze sobą pole­mi­zo­wać, ale w sumie mogę się ze wszyst­kim zgo­dzić 🙂 A teraz biorę moje baboi i idę po gelato 🙂 Poopaye! 🙂
      PS Minio­nese tis leelas!

  • anty