BFG: Bardzo Fajny Gigant

Pory­wa­ją­ca opo­wieść o małej dziew­czyn­ce i tajem­ni­czym Olbrzy­mie, któ­ry odkry­wa przed nią cuda i sekre­ty magicz­nej kra­iny. Ekra­ni­za­cja uwiel­bia­nej powie­ści Roal­da Dah­la, któ­ra od dnia swej pre­mie­ry w 1982 roku wciąż zachwy­ca czy­tel­ni­ków w każ­dym wie­ku. Książ­ki Dah­la, do któ­rych zali­cza­ją się takie tytu­ły jak „Char­lie i fabry­ka cze­ko­la­dy”, „Kuba i ogrom­na brzo­skwi­nia”, „Matyl­da” oraz „Fan­ta­stycz­ny pan lis”, są obec­nie dostęp­ne w 58 języ­kach, a ich łącz­ny nakład prze­kro­czył 200 milio­nów egzemplarzy.

W samym środ­ku czar­nej nocy, gdy wszyst­kie dzie­ci i doro­śli śpią w naj­lep­sze, mrocz­ne isto­ty wycho­dzą z ukry­cia i przej­mu­ją na kil­ka chwil cały świat. Wła­śnie takie histo­rie od dziec­ka sły­sza­ła 10-let­nia, acz nad wyraz roz­wi­nię­ta inte­lek­tu­al­nie Sophie. Nic więc dziw­ne­go, że dziew­czyn­ka tej kon­kret­nej nocy nie mogła zasnąć i wygra­mo­li­ła się z łóż­ka, zało­ży­ła na nos oku­la­ry i wychy­li­ła się przez okno, by ujrzeć świat w odbi­ciach księ­ży­co­we­go bla­sku. W tej nie­po­ko­ją­cej, sre­brzy­stej poświe­cie zna­na jej dobrze uli­ca wyglą­da­ła raczej jak jakaś baśnio­wa wio­ska. Aż tu nagle, z cie­nia w jej kie­run­ku poczę­ło zmie­rzać coś wręcz ogrom­ne­go. Był to BFG: Bar­dzo Faj­ny Gigant, któ­ry wykradł Sophie z sie­ro­ciń­ca i porwał ją do odle­głej Kra­iny Olbrzymów.

Łukasz Skura

Kiedyś SKura, dzisiaj już Żarłok - pożera filmy, książki, płyty a przede wszystkim testuje dobre i złe żarcie na ŻTV. W wolnych chwilach katuje ludzi swoją niestrawną gitarą.