Outcast: Opętanie (sezon 1)

Serial „Out­cast: Opę­ta­nie”, opar­ty na komik­sie autor­stwa Rober­ta Kirk­ma­na i Pau­la Aza­ce­ta, przed­sta­wia histo­rię mło­de­go męż­czy­zny, Kyle’a Bar­ne­sa, któ­ry przez całe życie zma­ga się ze zły­mi moca­mi. Teraz, z pomo­cą wie­leb­ne­go Ander­so­na, wiej­skie­go pasto­ra, wal­czą­ce­go z wła­sny­mi demo­na­mi, Kyle wyru­sza w podróż, by zna­leźć odpo­wie­dzi na to, w jaki spo­sób odzy­skać nor­mal­ne życie, któ­re­go nigdy nie zaznał. Jed­nak to, co odkry­je może zmie­nić los nie tyl­ko jego, ale całe­go świa­ta – na zawsze.

Łukasz Skura

Łukasz Skura

Kiedyś SKura, dzisiaj już Żarłok - pożera filmy, książki, płyty a przede wszystkim testuje dobre i złe żarcie na ŻTV. W wolnych chwilach katuje ludzi swoją niestrawną gitarą.

  • Kom­plet­nie nie podzie­lam dobrej opi­nii Żar­ło­ka. Muzy­ka fak­tycz­nie robi kli­mat. Pierw­szy odci­nek jest przy­zwo­ity, z bar­dzo dobrą sce­ną otwar­cia. Ale cała resz­ta to jest dla mnie przy­kład pro­duk­cji total­nie zbęd­nej. Wytrzy­ma­łem 3 odcin­ki i to było o 2 za dużo. I po kolei. Po pierw­sze, ten serial nie ma według mnie NIC wspól­ne­go ze Ste­phe­nem Kin­giem. Małe mia­stecz­ka ist­nia­ły przed Kin­giem i przed Kin­giem wyko­rzy­sty­wa­no je jako miej­sce akcji dla hor­ro­rów. To nie jest kin­go­wy motyw, to pewien hor­ro­ro­wy arche­typ spo­koj­nej mieścinki/wioski, w któ­rej pod powierzch­nią kry­ją się mrocz­ne tajem­ni­ce. Po dru­gie, serial nie wie czym w zasa­dzie chce być. Czy chce być dra­ma­tem oby­cza­jo­wym, czy hor­ro­rem. I przez to ele­men­ty gro­zy są wtór­ne i nija­kie, a ilość wąt­ków oby­cza­jo­wych roz­kła­da tem­po seria­lu. I co gor­sza to też jest sama sztam­pa. Boha­ter z prze­szło­ścią wal­czą­cy o rodzi­nę i odku­pie­nie? Wybra­niec mio­ta­ny od poczu­cia odpo­wie­dzial­no­ści do nie­chę­ci z uży­wa­nia „mocy”. Było dzie­siąt­ki razy, lepiej zro­bio­ne. Po trze­cie, reali­za­cyj­nie i aktor­sko jest co naj­wy­żej popraw­nie. Ot, kolej­ny przy­zwo­ity serial. Jeże­li weź­mie­my pod uwa­gę to wszyst­ko, ja nie widzę total­nie sen­su aby to oglą­dać. Jak­by to był kolej­ny klon „Egzor­cy­sty”, na któ­ry był stra­cił 2 godzi­ny ok. Ale 10 odcin­ków seria­lu, w któ­ry po 1,5 odcin­ka pra­wie umar­łem z nudów? Nie dzię­ku­ję. Wtór­ny, nud­ny, mało wcią­ga­ją­cy serial. Nie pole­cam, tym bar­dziej patrząc na to ile napraw­dę dobrych seria­li teraz powstaje. 

    Ps. Żar­ło­ku, ape­lu­ję! Nie nad­uży­waj porów­nań do Kin­ga, bo ja już nie mogę, że Ty Kin­ga widzisz w każ­dym mikro deta­lu, z któ­rym z Kin­giem nie ma nic wspólnego 😉

Fatal error: Allowed memory size of 134217728 bytes exhausted (tried to allocate 6608553 bytes) in /home/pmateja2/domains/konglomeratpodcastowy.pl/public_html/wp-includes/wp-db.php on line 1996